Rosyjski ambasador w Polsce został wezwany w piątek na Aleję Szucha w Warszawie – tam mieści się siedziba Ministerstwa Spraw Zagranicznych. To skutek wydarzeń z czwartkowej nocy. Rosyjska rakieta spadła na Lubelszczyźnie i eksplodowała. Po błyskawicznym spotkaniu z polskim resortem dyplomacji ambasador nie odpowiedział na pytania dziennikarzy. Szybko wsiadł w samochód i odjechał. Zaprzeczył, że rakieta była rosyjska.

- Premier Donald Tusk poinformował w piątek, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Rosji RP w Polsce Gieorgija Michnę.
- Chodzi z rakietę, która w czwartek uderzyła w terytorium Polski.
- O nowych ustaleniach ws. rakiety poinformował szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Czy to była rosyjska rakieta? Pan potwierdza? - zapytał wychodzącego z MSZ ambasadora Rosji jeden z obecnych na miejscu dziennikarzy. – Nie – odpowiedział dyplomata i pognał do limuzyny.
Ambasador otrzymał notę protestacyjną
Rzecznik MSZ powiedział na briefingu prasowym, że rosyjski dyplomata otrzymał notę protestacyjną z rąk podsekretarza stanu w MSZ i jednocześnie doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Roberta Kupieckiego.
Podkreślił, że strona polska żąda „zaprzestania działań, które stwarzają zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa Polek i Polaków, a jednocześnie niosą ryzyko katastrofy w ruchu lotniczym”.
Kiedy wysyła się Alert RCB? Wyjaśniamy procedurę krok po kroku
– Ambasador usłyszał od nas jednoznaczne potępienie nieprzyjaznych działań wymierzonych w bezpieczeństwo suwerennego państwa i jego obywateli – dodał.
– Zaznaczyliśmy, że jakakolwiek eskalacja na granicy UE oraz Sojuszu Północnoatlantyckiego jest nie do przyjęcia – dodał rzecznik MSZ.
Rosyjska rakieta w Lubelskiem
W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zanikł. Miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Lublinie przekazała w czwartek, że najprawdopodobniej była to rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał w czwartek, że jeden pocisk wtargnął w polską przestrzeń powietrzną, a drugi był tego bliski, ale zawrócił przed granicą.
Po południu w czwartek premier Donald Tusk poinformował, że rakieta była uzbrojona w dużą ilość ładunków wybuchowych i „z dużym prawdopodobieństwem rosyjska”.
Wiemy, co spadło na terenie Polski
O kolejnych ustaleniach dot. pocisku szef MON poinformował w piątek po południu na X.
„Dzięki pracy ekspertów m.in. Żandarmerii Wojskowej wiemy coraz więcej na temat rakiety Ch-101, której fragmenty od wczoraj intensywnie badają nasi specjaliści. Rakieta została zbudowana w drugim kwartale tego roku w fabryce niedaleko Moskwy” – napisał Kosiniak-Kamysz.
Przedstawiciele rządu zapewniają, że gdyby rakieta stanowiła zagrożenia dla terenów zamieszkanych, zostałaby zestrzelona.