Reklama
Reklama
Reklama

Skazany za wyłudzenia w SKOK Wołomin. Władysław Serafin tłumaczy się u Stanowskiego

zrzut-ekranu-2026-09-02-204255
Władysław Serafin. (fot. Kanał Zero)

– Sąd nie dał mi wiary, przez siedem lat nie przesłuchał, nie przyjął moich zeznań. Więc do czego odnosiła się sędzia? Do gwiazd! Ona kłamie – powiedział w Godzinie Zero Władysław Serafin, były poseł PSL, nieprawomocnie skazany na sześć lat więzienia w jednym z wątków afery SKOK Wołomin.

  • Władysław Serafin w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim zakwestionował prawidłowość procesu, w którym został nieprawomocnie skazany na sześć lat więzienia.
  • Były poseł PSL zarzucił sędzi Ewie Grabowskiej oraz prokuratorowi Robertowi Kiełkowi działanie według ustalonego schematu, a także przekonywał, że część świadków została odpowiednio przygotowana, a dokumenty wykorzystane w sprawie sfałszowane.
  • Serafin zapowiedział, że zamierza przedstawić kolejne fakty i dowody w sądzie, jednocześnie stanowczo odrzucając zarzut wyłudzenia pieniędzy ze SKOK Wołomin.

Władysław Serafin, były poseł PSL i wieloletni działacz ruchu rolniczego, został nieprawomocnie skazany na sześć lat bezwzględnego więzienia w jednym z wątków afery SKOK Wołomin. Sąd uznał go za winnego m.in. wyłudzenia kredytów na łączną kwotę 6,6 mln zł oraz udziału w procederze prania 20,9 mln zł. Część tych pieniędzy miała trafiać do Telewizji Rolniczej, z którą Serafin był związany.

W sprawie pojawił się również mechanizm kredytów zaciąganych na tzw. słupy – osoby, które formalnie otrzymywały finansowanie, choć faktycznie pieniądze miały być przekazywane dalej. Serafin konsekwentnie odrzucał najpoważniejsze zarzuty i przekonywał, że nie wiedział o nielegalnym pochodzeniu środków trafiających do TVR. Sąd uznał jednak jego winę, wymierzając mu również 240 tys. zł grzywny i nakazując zapłatę 2,5 mln zł na rzecz syndyka SKOK Wołomin. Wyrok nie jest prawomocny, a obrona Serafina złożyła apelację.

Władysław Serafin argumenty świadczące za swoją niewinnością przedstawiał w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Godzinie Zero. Były polityk zarzucał sędzi i prokuratorowi, że stworzyli przeciwko niemu nieformalny układ i kłamali. – Nie wszystko jeszcze zostało powiedziane, nikomu nie grożę, nie szantażuję, chciałbym przedstawić kilka faktów związanych z moim wyrokiem – powiedział Serafin.

Reklama
Reklama

Odnosił się też do dziennikarza z „Pulsu Biznesu”, zarzucając mu że jest współpracownikiem sądu i prokuratury, na co – jak zapewnia – ma dowody. Ujawni je, jak zapowiedział, w sądzie. Takie dziennikarstwo określił mianem „łajdackiego”.

„Niechlujny proces”

Serafin oświadczył, że wyrok wydany przez sędzię Ewę Grabowską jest nie do przyjęcia, bo działała ona według wzoru i poleceń prokuratora Roberta Kiełka z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Stwierdził też, że w jego sprawie świadkowie zostali przez organy ścigania odpowiednio przygotowani, by sfingować proces.

- Proces trwał siedem lat, ale nie z mojego powodu. Sędzia niechlujnie go prowadziła i pewnie dostała jakiś przykaz, że ma to zakończyć – przekonywał.

Jak dodał, zarzuty przedstawione w akcie oskarżenia są nieprawdziwe, a dokumenty wykorzystane przed sądem sfałszowane. – Sąd przedstawiał wzniosłe słowa i nie dał wiary Serafinowi. Ale sąd przez siedem lat mnie nie przesłuchał. Nie przyjął moich zeznań. Więc do czego się pani sędzia odniosła? Do gwiazd. Ona kłamie – wskazał. Jak dodał, nie wyłudził pieniędzy ze SKOK Wołomin, a kredyty na trzy miliony zł wziął legalnie.

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Reklama
Reklama