
Trzy projekty o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami zostały połączone w jeden wspólny tekst. Teraz projekt wraca pod obrady, a ustawa ma po raz pierwszy stworzyć stały, powszechny system bezpłatnej pomocy asystenta. Istnieje jednak kilka znacznych zastrzeżeń. – To wszystko wygląda jak gra na czas – mówi Zero.pl posłanka PiS Joanna Borowiak. – To musi być zrobione rzetelnie – odpowiada posłanka KO Joanna Frydrych.
- Trzy projekty – prezydencki, rządowy i poselski – zostały skierowane do rozpatrywania, a komisja przyjęła wspólny tekst ustawy zawarty w druku nr 2792.
- Ustawa ma stworzyć stały, bezpłatny system asystencji osobistej zamiast obecnych programów czasowych. Podstawowym kryterium dla dorosłych ma być poziom potrzeby wsparcia wynoszący co najmniej 80 punktów.
- Strona społeczna chce obniżenia progu, wskazując, że osoby z wynikiem 70–79 punktów również mogą potrzebować asystencji; poprawka obniżająca próg do 70 punktów nie została przyjęta przez komisję.
- Zastrzeżenia budzi także ograniczenie wiekowe systemu, który ma obejmować dorosłych od 18. do 65. roku życia oraz – na określonych zasadach – młodzież od 13. roku życia.
Ustawa o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami ma być jedną z najważniejszych zmian w systemie wsparcia osób wymagających pomocy w codziennym życiu. W Sejmie od kilku lat pracowano nad trzema projektami – prezydenckim, rządowym i poselskim. Ostatecznie zostały one skierowane do wspólnego rozpatrywania, a Komisja Polityki Społecznej i Rodziny przyjęła 30 lipca wspólny projekt zawarty w druku nr 2792. Wnioski mniejszości dotyczące m.in. progu punktowego i okresu obowiązywania decyzji pozostały w dokumentacji.
Chodzi o przejście od obecnego systemu programów, uruchamianych na określony czas i zależnych od dostępnych środków, do ustawowego prawa do asystencji. Asystent ma pomagać osobie z niepełnosprawnością w czynnościach, których ta osoba nie może wykonywać samodzielnie. Chodzi m.in. o przemieszczanie się, prowadzenie gospodarstwa domowego, załatwianie spraw, naukę, pracę i uczestnictwo w życiu społecznym.
System punktowy
Najważniejszym kryterium ma być tzw. poziom potrzeby wsparcia. To odrębna ocena funkcjonowania człowieka, wyrażana w skali od 0 do 100 punktów. Przy jej ustalaniu bierze się pod uwagę m.in. możliwość samodzielnego wykonywania określonych czynności i zadań związanych z codziennym funkcjonowaniem. Decyzję wydaje wojewódzki zespół do spraw orzekania o niepełnosprawności.
W obecnym projekcie dla dorosłych podstawową granicą jest 80 punktów. Prawo do asystencji ma dotyczyć osób od ukończenia 18. do ukończenia 65. roku życia, które mają ostateczną decyzję ustalającą poziom potrzeby wsparcia na poziomie co najmniej 80 punktów. Osobno przewidziano system dla młodzieży od 13. do 18. roku życia, oparty na określonych rodzajach orzeczeń.
Podczas prac komisji zgłoszono poprawkę obniżającą próg z 80 do 70 punktów. – Komisja nie przyjęła tej poprawki, co wyklucza dużą część osób z niepełnosprawnościami – mówi Zero.pl uczestnik prac, Filip Sałacki, który zmaga się z niepełnosprawnością.
Ile godzin pomocy?
Projekt zakłada, że asystencja będzie przyznawana indywidualnie. W podstawowym systemie może to być od 20 do 240 godzin miesięcznie. Dla młodzieży przewidziano od 20 do 80 godzin.
240 godzin to w praktyce średnio ok. ośmiu dziennie. Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej zwracał uwagę, że nawet taki limit może być niewystarczający dla części osób wymagających bardzo intensywnego wsparcia, a niektóre mogą potrzebować pomocy przez całą dobę.
Nie od razu jednak dostępna będzie asystencja w pełnym wymiarze godzin. W 2028 r. maksymalny miesięczny wymiar ma wynosić 200 godzin, a w 2029 r. – 220. Dopiero później możliwe będzie wykorzystanie pełnego limitu. Zwolennicy szybkiego wejścia w życie ustawy wskazują, że osoby z niepełnosprawnościami czekają na system od lat. Z drugiej strony argumentowano, że uruchomienie tak dużego rozwiązania wymaga przygotowania administracji, realizatorów i odpowiedniej liczby asystentów.
Czytaj też: Porażka w centrum Warszawy. Powstańcy walczą z ostatnią barykadą w swoim życiu
System ma być zdecentralizowany. Realizatorem może być powiat, gmina działająca na podstawie porozumienia z powiatem albo organizacja wpisana do specjalnego rejestru. Osoba uprawniona będzie mogła wybrać realizatora spośród dostępnych podmiotów.
W projekcie pojawia się także koordynator asystencji. Ma pomagać użytkownikowi w wyborze asystenta, organizować zastępstwo, wspierać w sprawach związanych z realizacją usługi i dokonywać jej ewaluacji. Jeden koordynator może być przypisany do maksymalnie 60 użytkowników.
Projekt budzi zastrzeżenia
Pierwotnie zakładano, że system zacznie działać już w 2027 r. Po pracach komisji harmonogram został jednak przesunięty.
– Dlatego, że zdaniem podkomisji, bo to było jeszcze na etapie podkomisji zatwierdzone, nie jesteśmy w stanie uruchomić tak dużego systemu, tak szybko znaleźć odpowiedniej liczby asystentów, żeby wprowadzić maksymalny zakres liczby godzin asystencji – mówi Sałacki.
Potwierdza to w rozmowie z Zero.pl posłanka Koalicji Obywatelskiej Joanna Frydrych, wiceprzewodnicząca podkomisji zajmującej się projektem. – Przesunięcie wynika przede wszystkim z konieczności właściwego przygotowania całego zaplecza – wskazuje.
– To musi być zrobione rzetelnie. Wdrożenie wymaga czasu: trzeba ogłosić przetarg na zupełnie nowy system informatyczny lub nakładkę do istniejących baz, a same procedury zamówień publicznych trwają. Nie chcemy pędzić na oślep. Wszystko musi powstać zgodnie z regułami i literą prawa – porządnie i profesjonalnie – podkreśla.
Sałacki zwraca jednak uwagę na kolejny możliwy czynnik – finansowy. – Utrzymanie systemu koordynatorów, szkolenia, rozdzielenie zadań pomiędzy realizatorów, czyli powiaty lub NGO, jest kosztowne. Ministerstwo Finansów nie daje takiego budżetu na dzisiejszy dzień. Zatem z jednej strony odpowiedzialność spoczywa na resorcie finansów, ale można to zagadnienie rozwiązać, rozciągając ten proces w czasie, tj. dać więcej czasu na zorganizowanie systemu asystencji – ocenia.
– To wszystko wygląda tak, jak gra na czas, jakby specjalnie było przeciągane. Ta ustawa mogła być przyjęta już trzy lata temu – wskazuje posłanka Joanna Borowiak z Prawa i Sprawiedliwości. – Mam na myśli projekt złożony przez prezydenta, który został zamrożony przez obecną ekipę rządzącą – uściśla.
Krytyczniej o przesunięciu wdrożenia projektu mówi posłanka Agnieszka Ścigaj z Rozwoju Plus.
– Ustawa jest niewdrażalna, ale rządzący sprytnie to rozegrali: wdrożeniem wcale nie będą musieli się przejmować, bo wejście w życie przepisów przesunięto na 2028 r., czyli już po wyborach – ocenia.
– Owszem, ustawa formalnie wprowadza asystencję do systemu prawnego, ale w taki sposób, że jej realizacja w praktyce będzie niemożliwa. Zrobiono czysty PR: odhaczono po trzech latach punkt z listy obietnic, przygotowano ustawę bez pokrycia finansowego, z warunkami zniechęcającymi do pracy, a cały problem zrzuca się na kolejny rząd – wskazuje.
Opozycja zarzuca niekonstytucyjność
Jednym z głównych zastrzeżeń jest wprowadzenie limitu wieku osób objętych asystą do 65 r.ż. – Rozbudzono ogromne nadzieje, naobiecywano osobom z niepełnosprawnościami, że ustawa będzie, a do dzisiaj nie dotrzymano słowa i jeszcze ją okrojono. To jest oburzające – stwierdza Borowiak.
– Ten zapis jest skrajnie niesprawiedliwy, a w mojej ocenie także niekonstytucyjny. Osoby z niepełnosprawnością od urodzenia, które po 65 r.ż. często są już same na świecie, z automatu stracą prawo do asystenta. Gdzie tu jest zapowiadana deinstytucjonalizacja? Zabiera się asystenta i zmusza takiego człowieka do pójścia do domu pomocy społecznej – dodaje Ścigaj.
Kryzys gazowy w Europie jest faktem. Czy ominie Polskę?
Argumentem za niekonstytucyjnością zapisu ma być wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. wydany w związku ze zmianami dotyczącymi świadczeń pielęgnacyjnych. Wskazano wówczas jako niezgodny z Konstytucją zapis uzależniający prawo do świadczenia od momentu powstania niepełnosprawności osoby wymagającej opieki.
– Nie wolno różnicować obywateli pod kątem wieku nabycia niepełnosprawności czy przekroczenia sztucznej cezury lat. Odcięcie osób powyżej 65. roku życia to powtórzenie tego samego błędu – mówi Ścigaj.
Z zarzutem tym nie zgadza się Frydrych, która podkreśla, że po ukończeniu 65 r.ż. w miejsce asystencji wchodzą inne dedykowane świadczenia, w tym planowany bon senioralny. – Taka osoba będzie miała zapewnione szerokie i stabilne zabezpieczenie ze strony państwa – zapewnia posłanka KO.
Zgodnie z zapowiedziami świadczenia mają być waloryzowane do takiego poziomu, jaki będzie potrzebny na zapewnienie pomocy osobom z niepełnosprawnościami po 65 r.ż. Zależne będzie to jednak nie od samej ustawy o asystencji, a od oddzielnych programów ministerialnych.
Oglądaj także:



