Zakończył się dwudniowy szczyt NATO w Turcji. Wicepremierzy Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski po powrocie do kraju poinformowali o zrealizowaniu wszystkich strategicznych celów Warszawy. Kluczowe ustalenia dotyczą przejęcia przez Europę większej odpowiedzialności za obronność oraz rozbudowy infrastruktury paliwowej na wschodniej flance Sojuszu.

- Europa przejmuje odpowiedzialność za obronę terytorium. Deklaracja padła podczas szczytu w Ankarze.
- Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski pozytywnie ocenili udział Polski w szczycie NATO.
- Polska podpisała umowę na serwis systemów Patriot. W projekcie wezmą udział cztery kraje europejskie.
Podczas wspólnej konferencji prasowej po powrocie do kraju wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że na szczycie w Turcji padła jednoznaczna deklaracja ze strony wszystkich uczestników, że Europa „bierze więcej odpowiedzialności za konwencjonalną obronę swojego terytorium, za niezależność łańcucha dostaw i produkcję zbrojeniową”. Zdaniem szefa resortu obrony siła sojuszu została w pełni potwierdzona.
Polska delegacja, w skład której wchodził również prezydent Karol Nawrocki, prezentowała na szczycie jednolite stanowisko. – Efekty szczytu są powyżej oczekiwań – ocenił szef wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Dodał, że dzięki spójnemu przekazowi głos Polski był prominentny i słyszalny, a prezydent potraktował stanowisko rządu poważnie. Dyplomaci wykazali, że polskie cele strategiczne zostały zrealizowane.
Czytaj też: Prezydent Nawrocki po rozmowie z Zełenskim. „Dobrze, że się spotkaliśmy”
Kosiniak-Kamysz i Sikorski o sukcesach na szczycie NATO
Wśród sukcesów infrastrukturalnych wymieniono rozszerzenie rurociągów paliwowych na wschód i południe Europy oraz do państw bałtyckich. Istotnym osiągnięciem polskiej dyplomacji było także wyartykułowanie w oficjalnych dokumentach wagi formatu E5. Grupa ta zrzesza kraje reprezentujące wszystkie regiony kontynentu, co ma zapobiegać dominacji decyzyjnej Europy Zachodniej nad regionem wschodnim i południowym.
Ważnym elementem rozmów były amerykańskie inwestycje obronne, w tym umowa z firmą Anduril na produkcję pocisków Barracuda-500M. Ponadto w Ankarze Polska, USA, Niemcy, Holandia i Szwecja podpisały porozumienie dotyczące utworzenia w Europie centrów serwisowych pocisków PAC-3 do systemu Patriot. Dotychczas procedury serwisowe wymagały wysyłania sprzętu do USA, co wydłużało proces do ok. dwóch lat.
Szef MON zaznaczył, że celem jest docelowe przenoszenie do Europy także linii produkcyjnych. Polska ma stać się kluczowym hubem dla tego typu technologii, wykorzystując m.in. fundusze unijne. Amerykanie dążą do zacieśnienia transatlantyckiej współpracy gospodarczej i powoływania spółek joint venture, by przyspieszyć transfer technologii wojskowych.
Szef MON o rakietach do Patriotów dla Ukrainy
Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się także do kontrowersji wokół przekazania części polskich pocisków PAC-3 MSE broniącej się Ukrainie. Działanie to krytykowali politycy opozycji, zarzucając resortowi osłabienie obrony powietrznej kraju. Minister podkreślił, że przekazana liczba stanowiła jedynie margines zdolności i nie wpłynęła na bezpieczeństwo Polski. Przypomniał również, że decyzja zapadła na bezpośredni wniosek USA oraz sekretarza generalnego NATO Marka Rutte'go, a transfer technologii amerykańskich zawsze wymaga zgody Waszyngtonu.
W tym samym czasie prezydent USA Donald Trump zapowiedział możliwość udzielenia Ukrainie licencji na samodzielną produkcję pocisków do systemów Patriot, które obecnie powstają jedynie w USA i Japonii. Informacja ta wywołała duże zainteresowanie w Europie, gdzie kraje takie jak Polska i Niemcy od dłuższego czasu zabiegają o analogiczne uprawnienia produkcyjne. Sytuacja na Bliskim Wschodzie pokazała bowiem, jak szybko wyczerpują się zapasy nowoczesnych efektorów rakietowych.
System MIM-104 Patriot stanowi fundament nowoczesnej obrony powietrznej. Standardowa bateria składa się z radaru o zasięgu ponad 150 km, stacji kierowania ogniem, centrali łączności oraz zespołu wyrzutni. Polska zamówiła łącznie osiem baterii tego systemu, z których pierwsze osiągnęły pełną gotowość operacyjną w grudniu 2025 r. Szacunkowy koszt zakupu jednej baterii wynosi ok. miliarda dolarów.