Reklama
Reklama
Reklama

Alarm na pokładzie samolotu Wizz Air. Węgry uruchomiły procedurę NATO

Samolot Wizz Air musiał być awaryjnie skierowany do Budapesztu
Samolot Wizz Air musiał być awaryjnie skierowany do Budapesztu (fot. Andrzej Jackowski / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

W poniedziałek pasażerski samolot Wizz Air musiał być awaryjnie skierowany do Budapesztu. Powodem było zgłoszenie informacji o możliwym ładunku wybuchowym. Przy maszynie, która wylądowała bezpiecznie, leciał węgierski myśliwiec Gripen.

  • Minister obrony Węgier Romulusz Ruszin-Szendi poinformował, że służby uruchomiły procedurę NATO związaną z ochroną przestrzeni powietrznej.
  • Samolot na trasie Londyn-Sofia był eskortowany przez myśliwiec Gripen aż do czasu awaryjnego lądowania maszyny na lotnisku w Budapeszcie. 
  • Jak na razie nie wiadomo, czy na pokładzie faktycznie znajdowały się materiały wybuchowe.

To miał być zwykły los węgierskiego przewoźnika Wizz Air na trasie Londyn-Sofia. Jednak po tym, jak otrzymano informacje o podłożeniu ładunku wybuchowego załoga musiała zmienić kurs i poprosić o pozwolenie na lądowanie na międzynarodowym lotnisku imienia Ferenca Liszta w Budapeszcie.

Jak poinformował na Facebooku minister obrony Węgier Romulusz Ruszin-Szendi, służby uruchomiły procedurę NATO związaną z ochroną przestrzeni powietrznej. Myśliwiec Gripen został poderwany w ramach trybu alarmowego „ALPHA”. Maszyna eskortowała do momentu lądowania samolotu Wizz Air w Budapeszcie.

Po zakończeniu swojej misji Gripen wrócił do bazy w Kecskemet. Następne zadania związane z samolotem pasażerskim przejęły już służby naziemne, w tym węgierska policja oraz jednostki antyterrorystyczne. Jak podał serwis Dialy News Hungary, samolot wylądował o godz. 12:08.

Reklama
Reklama

Czytaj także: Były pilot F-16: Nasze samoloty bojowe konstruowano nie do ścigania dronów

Jak na razie nie wiadomo, czy na pokładzie maszyny znajdowały się materiały wybuchowe. Nie podano także, kto przekazał informację o możliwym zagrożeniu. Śledztwo jest w toku.

Minister Węgier Romulusz Ruszin-Szendi poinformiwał o zdarzeniu

Alarm na pokładzie maszyny LOT

Przypomnijmy, że w czerwcu tego roku doszło do dość podobnej sytuacji w sprawie rejsu polskiego przewoźnika LOT. Kilka izraelskich myśliwców zostało wtedy wysłanych do eskorty lotu komercyjnego z Warszawy do Tel Awiwu. Jak się okazało, pilot przez pomyłkę uruchomił sygnał oznaczający porwanie samolotu.

Czytaj także: Próba zamachu na izraelski samolot. Rząd mówi o terroryście

„Każdy samolot jest wyposażony w transponder. Przez pomyłkę został ustawiony kod transpondera, który oznacza zagrożenie. (...) Wieża kontroli lotów zapytała, czy pilot podtrzymuje deklarację o zagrożeniu. Pilot odpowiedział, że nie, bo zostało ono zadeklarowane przez pomyłkę” – wyjaśnił wówczas rzecznik PLL LOT w rozmowie z PAP.

Samolotowi nie pozwolono na lądowanie w Izraelu i nakazano zmianę trasy w kierunku Cypru. Ostatecznie jednak lot został ponownie przekierowany na lotnisko Burgas w Bułgarii, gdzie bezpiecznie wylądował.

Reklama
Reklama

Może cię zainteresować: 

Reklama
Reklama