
W poniedziałek pasażerski samolot Wizz Air musiał być awaryjnie skierowany do Budapesztu. Powodem było zgłoszenie informacji o możliwym ładunku wybuchowym. Przy maszynie, która wylądowała bezpiecznie, leciał węgierski myśliwiec Gripen.
- Minister obrony Węgier Romulusz Ruszin-Szendi poinformował, że służby uruchomiły procedurę NATO związaną z ochroną przestrzeni powietrznej.
- Samolot na trasie Londyn-Sofia był eskortowany przez myśliwiec Gripen aż do czasu awaryjnego lądowania maszyny na lotnisku w Budapeszcie.
- Jak na razie nie wiadomo, czy na pokładzie faktycznie znajdowały się materiały wybuchowe.
To miał być zwykły los węgierskiego przewoźnika Wizz Air na trasie Londyn-Sofia. Jednak po tym, jak otrzymano informacje o podłożeniu ładunku wybuchowego załoga musiała zmienić kurs i poprosić o pozwolenie na lądowanie na międzynarodowym lotnisku imienia Ferenca Liszta w Budapeszcie.
Jak poinformował na Facebooku minister obrony Węgier Romulusz Ruszin-Szendi, służby uruchomiły procedurę NATO związaną z ochroną przestrzeni powietrznej. Myśliwiec Gripen został poderwany w ramach trybu alarmowego „ALPHA”. Maszyna eskortowała do momentu lądowania samolotu Wizz Air w Budapeszcie.
Po zakończeniu swojej misji Gripen wrócił do bazy w Kecskemet. Następne zadania związane z samolotem pasażerskim przejęły już służby naziemne, w tym węgierska policja oraz jednostki antyterrorystyczne. Jak podał serwis Dialy News Hungary, samolot wylądował o godz. 12:08.
Czytaj także: Były pilot F-16: Nasze samoloty bojowe konstruowano nie do ścigania dronów
Jak na razie nie wiadomo, czy na pokładzie maszyny znajdowały się materiały wybuchowe. Nie podano także, kto przekazał informację o możliwym zagrożeniu. Śledztwo jest w toku.

Minister Węgier Romulusz Ruszin-Szendi poinformiwał o zdarzeniu
Alarm na pokładzie maszyny LOT
Przypomnijmy, że w czerwcu tego roku doszło do dość podobnej sytuacji w sprawie rejsu polskiego przewoźnika LOT. Kilka izraelskich myśliwców zostało wtedy wysłanych do eskorty lotu komercyjnego z Warszawy do Tel Awiwu. Jak się okazało, pilot przez pomyłkę uruchomił sygnał oznaczający porwanie samolotu.
Czytaj także: Próba zamachu na izraelski samolot. Rząd mówi o terroryście
„Każdy samolot jest wyposażony w transponder. Przez pomyłkę został ustawiony kod transpondera, który oznacza zagrożenie. (...) Wieża kontroli lotów zapytała, czy pilot podtrzymuje deklarację o zagrożeniu. Pilot odpowiedział, że nie, bo zostało ono zadeklarowane przez pomyłkę” – wyjaśnił wówczas rzecznik PLL LOT w rozmowie z PAP.
Samolotowi nie pozwolono na lądowanie w Izraelu i nakazano zmianę trasy w kierunku Cypru. Ostatecznie jednak lot został ponownie przekierowany na lotnisko Burgas w Bułgarii, gdzie bezpiecznie wylądował.
Może cię zainteresować: