Reklama
REKLAMA
Reklama

Miliony Elona Muska nie pomogły. Technokraci AI zaczynają liczyć straty

Texas goes to the polls on election day
Kampania wyborcza w Teksasie (fot. LAURA BRETT / PAP / EPA)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Demokraci w USA dokonali historycznego wyczynu – w wyborach połówkowych zdobyli Teksas, tradycyjny konserwatywny bastion. Ta polityczna zmiana warty ma też istotny gospodarczy wymiar. Może okazać się koleiną, w którą wpadnie branża AI.

  • W wyborach połówkowych w USA demokraci odnieśli w Teksasie historyczny sukces. Zaledwie 37-letni James Talarico został senatorem, a stanowisko gubernatora zdobyła Latynoska Gina Hinojosa.
  • Wola wyborców w Teksasie może wykoleić plany branży AI, która hojnie wspierała republikanów przed wyborami.
  • To właśnie w tym południowym stanie powstają potężne centra danych. Technokraci AI zaczynają liczyć straty.

W Teksasie polityczne trzęsienie ziemi. Drugi największy stan USA, należący do tzw. Pasa Biblijnego – w którym konserwatywny protestantyzm ma ogromny wpływ na życie społeczne i wybory obywateli – został zdobyty przez demokratów. W wyborach połówkowych do Kongresu 37-letni były student teologii i były nauczyciel James Talarico pokonał republikanina Kena Paxtona i zdobył mandat senatora, a 52-letnia Gina Hinojosa, mająca meksykańsko-amerykańskie korzenie, wywalczyła fotel gubernatora, detronizując republikanina Grega Abbotta.

Talarico położył kres dominacji republikanów w wyborach do Senatu w Teksasie, która trwała nieprzerwanie od 1988 r. Z kolei wygrana Hinojosy oznacza, że Partia Demokratyczna zdobyła stanowisko gubernatora Teksasu po raz pierwszy od 31 lat.

Czytaj także: To amerykański konsument wysadził Trumpa z siodła? „Mógł łatwo połączyć kropki”

REKLAMA
Reklama

Teksas stał się eldorado dla branży AI, co teraz?

Te wyniki niosą ze sobą istotną rynkową perspektywę. To właśnie Teksas stał się w ostatnim czasie kluczowy dla rozwoju centrów danych. Powodów jest kilka – Teksas jest liderem w inwestycjach w OZE, prym wiedzie tu fotowoltaika, a centra danych potrzebują ogromnych ilości energii. Większość stanu jest podłączona do własnej, niezależnej sieci energetycznej zarządzanej przez ERCOT (Electric Reliability Council of Texas) – mieszkańcy Teksasu, słynący z dążenia do niezależności, zdecydowali się na ten krok już dawno, dążąc do ograniczenia wpływu Federalnej Komisji Regulacji Energetyki (FERC) na ich rynek. Ta izolacja wpłynęła na deregulację i obniżenie kosztów energii. Wreszcie, położenie geograficzne Teksasu jest sprzyjające, bo gwarantuje minimalne opóźnienia przesyłu danych w skali kraju.

To dlatego w Teksasie swoje inwestycje ulokowali m.in. OpenAI, Meta, Microsoft, Google czy Anthropic. Z wymienionych spółek największą pojemność chce ulokować w Teksasie Microsoft (2 000 MW w Pecos i 900 MW w Abilene). I to właśnie te spółki znalazły się w ogniu krytyki demokratów w trakcie kampanii wyborczej.

REKLAMA
Reklama

Centra danych na cenzurowanym

Gina Hinojosa otwarcie opowiadała się za moratorium na budowę centrów danych AI w Teksasie. Demokratka wskazywała m.in. na ryzyko blackoutów lub niestabilnego działania lokalnych sieci ze względu na pożerane przez centra ilości prądu, jak również na fakt, że zużywają one ogromne ilości wody do chłodzenia (a Teksas od dawna zmaga się z suszami i wyczerpującymi się zasobami wody).

Nie bez znaczenia jest też windowanie cen energii przez nowe inwestycje – rosnący popyt przekłada się na wyższe koszty prądu dla gospodarstw domowych i firm. Hinojosa w trakcie kampanii postulowała wstrzymanie nowych projektów do czasu wprowadzenia przez Teksas bardziej rygorystycznych przepisów.

CNBC zauważa w powyborczej analizie, że zwycięstwo Hinojosy zapewnia demokratom większy wpływ na sposób, w jaki Teksas podchodzi do rozbudowy infrastruktury AI na swoim terytorium – ale zarazem przypomina, że stanowa legislatura (czyli po prostu dwuizbowy parlament) pozostaje pod kontrolą republikanów. Oznacza to zapewne dalsze przeciąganie liny w kwestiach spornych dotyczących inwestycji w AI.

Serwis wskazuje, że wyniki wyborów stanowią także cios dla miliarderów z branży technologicznej oraz grup interesu, które wpompowały setki milionów dolarów we wspieranie republikańskich kandydatów w Teksasie w nadziei na to, że będą oni przychylni wielkoskalowym projektom centrów danych dla sztucznej inteligencji. Niebotyczne sumy wyłożył na ten cel sam Elon Musk – w Teksasie przeznaczył na kampanię Kena Paxtona ponad 200 mln dol. (łączne zaangażowanie finansowe Muska w wybory połówkowe w USA szacowane jest na ok. 450 mln dol.).

REKLAMA
Reklama

Nieoczywista reakcja rynku

Co na to wszystko giełda? Początek sesji w USA dopiero przed nami, ale wczesnym popołudniem czasu polskiego kontrakty terminowe powiązane z indeksem Dow Jones Industrial Average zyskiwały ok. 1,4 proc., a kontrakty na indeks S&P 500 szły w górę o 1 proc., odwracając wcześniejsze spadki.

„Indeksy zareagowały bardzo skromnymi spadkami, które zostały już w tym momencie wymazane” – piszą w powyborczym komentarzu analitycy XTB, zauważając, że amerykańskim indeksom giełdowym sprzyja „wsparcie, które amerykańscy konsumenci oraz sektor handlu detalicznego mogą otrzymać dzięki zapowiadanym przez demokratów działaniom na rzecz obniżania kosztów życia i ochrony dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych”.

Będą śledztwa ws. powiązań branży AI i polityki?

CNBC ocenia, że polityczna zmiana warty w Teksasie zmusi Dolinę Krzemową do przedefiniowania jej priorytetów i relacji z Waszyngtonem, tak, by poparcie, jakim technologiczni giganci cieszą się w kręgach administracji centralnej, nie zaszkodziło ich interesom w stanach zdobytych przez demokratów.

Ci ostatni już zaczynają mówić o wszczynaniu dochodzeń mających wyjaśnić powiązania świata biznesu ze światem polityki (Izba Reprezentantów może decydować o wszczynaniu formalnych śledztw). Serwis cytuje Grega Casara, demokratycznego członka Izby Reprezentantów, który stwierdził, że nowa większość w tej izbie musi uczynić swoim najwyższym priorytetem „ochronę miejsc pracy, wolności i życia Amerykanów przed miliarderami z branży AI”. W oświadczeniu opublikowanym po podaniu cząstkowych wyników Casar ocenił, że przedstawiciele branży AI powinni zostać „wezwani do złożenia zeznań pod przysięgą”.

W ankiecie CNBC Voter Poll 56 proc. wyborców stwierdziło, że centra danych były kluczowym lub głównym czynnikiem wpływającym na ich decyzje przy urnach, przy czym większą wagę do tego zagadnienia przykładali wyborcy Partii Demokratycznej.

REKLAMA
Reklama

Śledź naszą relację z wyborów w USA: „Krwawa łaźnia, niebieskie tsunami”. Świat o porażce Trumpa [RELACJA NA ŻYWO]

Według raportu firmy doradczej JLL z początku br., Teksas do 2030 r. miał wyprzedzić Wirginię i stać się największym na świecie rynkiem centrów danych. JLL wylicza, że na powstające obecnie w USA centra danych o łącznej mocy przekraczającej 35 MW aż 6,5 GW przypada właśnie na Teksas. Scenariusze rozwoju tego rynku stają teraz pod znakiem zapytania.

REKLAMA
Reklama