– W system polityczny USA wpisane są zamachy na polityków – nie tylko prezydentów, ale również urzędników niższego szczebla czy inne osoby publiczne. Nawet sam Trump przyznał: taki jest zawód prezydenta. Jest to związane przede wszystkim z dostępem do broni, który wynika z 2. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych – ocenił w rozmowie z Zero.pl prof. Michał Urbańczyk, amerykanista.

- Napastnik Cole Tomas Allen (31 l.) był uzbrojony w strzelbę, pistolet i kilka noży – zatrzymano go, zanim zbliżył się do Trumpa.
- Prof. Michał Urbańczyk z UAM wskazuje, że zamach prawdopodobnie nie wpłynie na wyniki wyborów połówkowych w 2026 r. – do głosowania pozostało ponad pół roku.
- Motywy zamachowca pozostają nieznane. Ekspert zaznacza, że gdyby atak miał charakter polityczny, informacje pojawiłyby się już w mediach społecznościowych sprawcy.
Prezydent Donald Trump nie ucierpiał w wyniku strzelaniny podczas kolacji w Waszyngtonie. W hotelu, w którym odbywała się uroczysta kolacja, padły strzały.
Strzelanina w hotelu. Odbywała się w nim kolacja z udziałem prezydenta USA Donalda Trumpa
Napastnik uzbrojony był w strzelbę, pistolet i kilka noży. Został zidentyfikowany jako Cole Tomas Allen, 31-letni nauczyciel i deweloper gier wideo. Po ataku do szpitala trafił jeden z agentów Secret Service, który został postrzelony w sprzęt ochraniający jego ciało. Oficer opuścił już szpital.
To kolejny zamach na życie Donalda Trumpa. O specyfice amerykańskiej sceny politycznej portal Zero.pl rozmawiał z prof. Michałem Urbańczykiem, prawnikiem, amerykanistą, związanym z UAM w Poznaniu i Fundacją Harlana.
„Taki jest zawód prezydenta”. Kolejny atak na Donalda Trumpa
– W amerykański system polityczny wpisane są zamachy na polityków, nie tylko prezydentów, ale również urzędników niższego szczebla czy inne osoby publiczne. Przed tym samym hotelem doszło do zamachu na prezydenta Reagana, który został ciężko ranny i musiał być operowany. Nawet sam Trump przyznał: taki jest zawód prezydenta. Jest to związane przede wszystkim z dostępem do broni, który wynika z 2. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych – powiedział prof. Urbańczyk.
Amerykanista zwrócił uwagę na informacje, że zamachowiec działał w pojedynkę.
– Należy zastanowić się, jaka jest geneza tego zamachu i jaki on będzie miał wpływ na politykę. Wszystkie okoliczności wskazują, że nie był powiązany z wojną w Iranie. Zamachowiec to Amerykanin i nauczyciel. Jego motywy pozostają nieznane. Gdyby ten zamach miał charakter stricte polityczny, to mielibyśmy już takie informacje np. z mediów społecznościowych zamachowca. W historii USA zdarzały się zamachy na prezydentów z innych niż polityczne powodów – Ronalda Reagana zaatakował chory psychicznie mężczyzna, który chciał zaimponować aktorce Jodie Foster.
W 2026 r. w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory „połówkowe” do Kongresu. Prof. Urbańczyk uważa, że ostatni atak na prezydenta Trumpa nie będzie miał dużego wpływu na ich wyniki. Wskazał trzy powody.
– Mamy do nich (wyborów – red.) ponad pół roku, czyli dość długi okres. Za sześć miesięcy mało kto będzie pamiętał o tym zamachu, jeżeli okaże się, że dokonał go samotny wilk, czyli zamachowiec działający bez wsparcia żadnej organizacji – powiedział prof. Urbańczyk.
– Po drugie, wybory dotyczą Kongresu, a nie prezydenta. Donald Trump w nich nie startuje, więc politycy nie będą mogli bezpośrednio odwoływać się do tej sytuacji. Obecnie republikanie z powodu niskich wskaźników poparcia dla prezydenta próbują wskazywać na sukcesy obecnej administracji, ale nie odwołują się bezpośrednio do samego Trumpa.
– Po trzecie, zamach został udaremniony zanim doszło do bezpośredniej napaści na Trumpa. Napastnik został obezwładniony na jednym z punktów kontrolnych. Prezydent nie został ranny. Nie będzie ikonicznych zdjęć, jakie mieliśmy przy zamachu w trakcie kampanii prezydenckiej, kiedy media obiegły fotografie zakrwawionego Donalda Trumpa na tle amerykańskiej flagi – podsumował amerykanista.