Prezydent USA Donald Trump skrytykował niedzielny atak Izraela na Bejrut, podkreślając, że może on zakłócić kluczowe negocjacje pokojowe z Iranem. Choć Izrael odpowiadał na drony Hezbollahu, Trump wezwał obie strony do powściągliwości, ogłaszając, że Waszyngton jest bliski historycznego porozumienia.

- Donald Trump uznał poranny odwet Izraela w Libanie za błąd, który niepotrzebnie ryzykuje zerwaniem zaawansowanych rozmów z Teheranem.
- USA i mediatorzy zapowiadają podpisanie memorandum z Iranem, które ma zakończyć konflikt trwający od lutego i odblokować strategiczną Cieśninę Ormuz.
- Bezpośrednią przyczyną sporu był atak dronów Hezbollahu na Izrael, na który Tel Awiw odpowiedział precyzyjnym uderzeniem w Bejrucie – zginął jeden z dowódców.
W niedzielny poranek na platformie Truth Social pojawił się wpis prezydenta USA. Donald Trump stwierdził, że izraelski atak na stolicę Libanu nie powinien mieć miejsca. Amerykański przywódca zwrócił uwagę na wyjątkowo niefortunny moment operacji wojskowej, która zbiegła się w czasie z finałowym etapem rozmów dyplomatycznych z Teheranem.
Prezydent USA zaznaczył, że choć Izrael posiada niezbywalne prawo do obrony własnego terytorium przed zagrożeniami, to skala incydentu, na który odpowiadał, była niewielka. W ocenie Trumpa wcześniejsze działania przeciwnika nie niosły za sobą ofiar śmiertelnych ani poważniejszych zniszczeń, co powinno skłonić Tel Awiw do większej powściągliwości.
Biały Dom obawia się, że gwałtowna reakcja militarna może zaprzepaścić wielomiesięczny wysiłek dyplomatyczny. Trump podkreślił, że nikt nie ma prawa zakłócać procesu, który ma doprowadzić do podpisania kluczowego memorandum o porozumieniu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Szansa na „piękny pokój” w regionie
Amerykańska administracja pokłada ogromne nadzieje w wypracowywanym dokumencie. Donald Trump zapewnił w swoim oświadczeniu, że strony są już niezwykle blisko osiągnięcia konsensusu. Nowe porozumienie ma przynieść upragnioną stabilizację całemu Bliskiemu Wschodowi, włączając w to bezpośrednio dotknięty kryzysem Liban.
Prezydent USA wystosował apel do wszystkich zaangażowanych podmiotów o natychmiastowe ustępstwa. Wskazał, że Izrael musi powstrzymać się od kolejnych uderzeń na terytorium Libanu. Jednocześnie zaznaczył, że analogiczny zakaz atakowania Izraela dotyczy drugiej strony konfliktu, w tym m.in. bojowników Hezbollahu.
„To może być początek długiego i pięknego pokoju — nie zmarnujmy go!” – napisał Trump, kończąc swój wpis pełnym nadziei wezwaniem. Według doniesień amerykańskich oraz pakistańskich negocjatorów, podpisanie przełomowego memorandum planowano właśnie na niedzielę. Umowa ta ma kluczowe znaczenie globalne: ma zakończyć konflikt trwający od lutego oraz doprowadzić do odblokowania strategicznej dla światowego handlu ropą Cieśniny Ormuz, choć sam Iran nie potwierdził jeszcze oficjalnie tej daty.
Geralt z Polski. Kręty szlak „Wiedźmina"
Krwawy odwet w stolicy Libanu
Mimo dyplomatycznych apeli Waszyngtonu, sytuacja na granicy izraelsko-libańskiej pozostaje skrajnie napięta. Bezpośrednim zapalnikiem niedzielnej wymiany ognia była akcja Hezbollahu. Ta szyicka, proirańska organizacja terrorystyczna wysłała w kierunku północnego Izraela trzy drony bojowe, co wywołało natychmiastową reakcję tamtejszych sił zbrojnych.
Izrael odpowiedział na to zagrożenie natychmiastowym ostrzałem rakietowym. Celem stało się centrum dowodzenia Hezbollahu, zlokalizowane w południowej dzielnicy Bejrutu. Operacja ta, choć uzasadniana obroną konieczną, wywołała natychmiastowy sprzeciw Białego Domu ze względu na wspomniane negocjacje.
Arabskie środki masowego przekazu poinformowały, że izraelski atak odwetowy przyniósł poważne straty w strukturach dowodzenia bojowników. W precyzyjnym uderzeniu na kwaterę główną miał zginąć jeden z wysokich rangą dowódców Hezbollahu.