Powrót papieża Leona XIV z Hiszpanii do Watykanu nie przebiegł zgodnie z planem. Tuż przed startem wykryto usterkę samolotu przygotowanego do lotu do Rzymu. Sytuację relacjonowali dziennikarze piszący o papieskich podróżach, którzy po raz pierwszy zetknęli się z tego typu problemem. Ostatecznie głowa Kościoła wróciła do Włoch dzięki pomocy hiszpańskiej rodziny królewskiej.

- Awaria techniczna uniemożliwiła start samolotu, którym Leon XIV miał wrócić z Teneryfy do Rzymu.
- Papież zakończył podróż na pokładzie maszyny udostępnionej przez króla Hiszpanii Filipa VI.
- Do zdarzenia doszło po historycznej wizycie na Wyspach Kanaryjskich, które Leon XIV odwiedził jako pierwszy papież.
Papież wraca często do Włoch samolotem kraju-gospodarza jego wizyty. Miał wrócić Airbusem A320 hiszpańskich linii Iberia.
Zgodnie z protokołem lotu papieskiego (volo papale) w drodze powrotnej do Rzymu wysłannicy mediów znacznie wcześniej wchodzą do samolotu przed startem i z jego pokładu oglądają ceremonię pożegnania papieża na lotnisku. W tym czasie trwają przygotowania do konferencji prasowej; ustawiane są kamery, podłączane wszystkie kable, prowadzi się próby mikrofonu i głośników.
Papieska konferencja prasowa uważana jest za kulminację podróży, a przygotowania do niej rozpoczynają się znacznie wcześniej. Trwają dyskusje na temat pytań, jakie zostaną zadane przez poszczególne grupy językowe. Niemal wszystkie w tym przypadku miały dotyczyć bieżących wydarzeń na świecie i w polityce.
Zauważono jednocześnie, że papieża żegnał król Hiszpanii Filip VI, co było zaskoczeniem, gdyż wcześniej informowano, że na Teneryfie zrobi to jego matka, królowa Zofia.
Encyklika papieża Leona XIV o sztucznej inteligencji. Watykan ostrzega przed dehumanizacją
Monarcha pożegnał papieża podczas ceremonii z udziałem przedstawicieli wojska. Następnie Leon XIV wsiadł do samolotu. Dziennikarze dowiedzieli się, że po odlocie przewidziany jest obiad, a następnie konferencja prasowa.
Hiszpański kapitan samolotu powitał uroczyście przez głośnik papieża oraz jego współpracowników, watykańską delegację i wysłanników mediów.
Nieoczekiwany problem techniczny
Kiedy samolot zaczął przygotowywać się do kołowania w kierunku pasa startowego, nagle podjechały pod maszynę schody. Ku swojemu zdumieniu wysłannicy mediów zobaczyli, że w kierunku samolotu idzie król Filip VI, a następnie papież opuszcza pokład. Obaj weszli ponownie do budynku lotniska, w którym nieco wcześniej przeprowadzili prywatną rozmowę.
Kapitan wyjaśnił, że pojawił się problem techniczny, który ekipa będzie próbowała jak najszybciej rozwiązać. Na pokładzie samolotu rozpoczęło się oczekiwanie i intensywna praca. Uczestnicy lotu papieskiego informowali w swoich mediach o niecodziennym zdarzeniu; dziennikarze telewizyjni i radiowi z pokładu relacjonowali to, co się dzieje. Wszyscy zwracali uwagę na niecodzienną sytuację, do jakiej doszło: papież opuścił samolot tuż przed jego startem. Podkreślano, że coś takiego zdarzyło się po raz pierwszy.
Oczekiwanie na rozwój sytuacji trwało kilkadziesiąt minut.
Pilot poinformował, że przyczyną problemu był wiatr i to z jego powodu, jak się okazało, nie włączał się silnik. Kapitan wyjaśnił, że samolot zostanie ustawiony w innej pozycji, co wkrótce potem nastąpiło.
W kolejnym komunikacie załoga przekazała, że problemu technicznego nie da się natychmiast rozwiązać. Dlatego zapadła decyzja, że wszyscy muszą opuścić pokład. W chwili, gdy wysłannicy mediów wychodzili z samolotu Watykan przekazał im w komunikacie, że Leon XIV wróci do Rzymu samolotem udostępnionym przez króla. Dodano, że personel Stolicy Apostolskiej odleci innym samolotem przysłanym przez linie Iberia z Madrytu.
4 godziny czekania na nowy samolot
Wysłannicy mediów stojąc na płycie lotniska oglądali odlot królewskiego samolotu z papieżem. Wsiedli z nim wyłącznie jego najbliżsi współpracownicy. Król pożegnał ponownie Leona XIV, a następnie pozdrowił dziennikarzy, fotografów i operatorów kamer.
Wysłannicy mediów ponad 4 godziny czekali na przylot nowej maszyny z Madrytu. Odlatywali z Teneryfy, kiedy papież lądował na rzymskim lotnisku Fiumicino. Przysłany został nowy, wygodny samolot.
Razem z dziennikarzami wracali niektórzy papiescy współpracownicy, kilku dostojników kościelnych, personel watykański i ochrona, w tym żołnierze Gwardii Szwajcarskiej.
Samolot volo papale bez papieża wylądował w Rzymie około godziny 3 rano.