Reklama
Reklama
Reklama

Korupcja przy usuwaniu skutków powodzi? Sprawę zbada prokuratura

Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze wszczęła czynności sprawdzające w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy rozdzielaniu pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Chodzi o 4,5 mln zł, które trafiły do trzech podmiotów z jednej okolicy. Sprawę bada też CBA, a władze KO zawiesiły wiceprezeskę agencji.

Nieprawidłowości przy usuwaniu skutków powodzi? Prokuratura w Jeleniej Górze wszczęła śledztwo
Nieprawidłowości przy usuwaniu skutków powodzi? Prokuratura w Jeleniej Górze wszczęła śledztwo (fot. Tomasz Golla / PAP)
  • Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze wszczęła z urzędu czynności sprawdzające dotyczące pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR).
  • Chodzi o ewentualne nieprawidłowości przy wsparciu na usuwanie skutków powodzi z września 2024 r. Jak donosi Wirtualna Polska, 4,5 mln zł trafić miało do trzech podmiotów z Dziwiszowa, mimo że niezależne źródła wykluczyły obecność wody powodziowej pod wskazanymi adresami.
  • Wiceprezeska KARR została zawieszona w Koalicji Obywatelskiej. CBA i Ministerstwo Rozwoju i Technologii prowadzą własne kontrole.

Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze wszczęła z urzędu czynności sprawdzające w sprawie możliwych nieprawidłowości przy rozdzielaniu pomocy na usuwanie skutków powodzi z września 2024 r. w powiecie karkonoskim. Śledczy poinformowali o tym w poniedziałek w mediach społecznościowych.

Ruch prokuratury jest reakcją na publikację Wirtualnej Polski. Portal ustalił, że 4,5 mln zł z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) trafić miało do trzech podmiotów z okolic Dziwiszowa w gminie Jeżów Sudecki.

Reklama
Reklama

Roman Giertych zmienił poglądy. Co o tym myślą politycy Koalicji Obywatelskiej?

Cztery niezależne źródła – Państwowa Straż Pożarna, Wody Polskie, unijny system satelitarny Copernicus EMS oraz dane firmy ICEYE zweryfikowane przez Centrum Badań Kosmicznych PAN – wykluczyły obecność wody powodziowej pod wskazanymi adresami.

Na czym polegają wątpliwości śledczych?

Firma męża wiceprezeski agencji, działaczki Koalicji Obywatelskiej, dostała maksymalną pożyczkę 200 tys. zł z funduszu ministerialnego. Protokół oględzin sporządzony dziesięć miesięcy po powodzi wykazał pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi i rysy w tynku. Gmina przyznała na piśmie, że nie dysponowała niezależnym dowodem na związek tych szkód z powodzią.

Spółka sąsiadów działaczki KO miała z kolei otrzymać 3,2 mln zł. Szkoda miała dotyczyć sali zabaw dla dzieci, która według ustaleń portalu nigdy nie przyjęła żadnego dziecka i nie ma śladów otwarcia. W tym samym budynku działał sklep „Społem”, który nie dostał wsparcia.

Reklama
Reklama

Trzecia kwota – 1,12 mln zł – trafiła do spółki właściciela lokalnej telewizji. Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził brak wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności.

CBA kontroluje rozdzielanie pomocy dla poszkodowanych

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, że od kwietnia CBA prowadzi kontrolę przestrzegania procedur wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w powodzi 2024 r. Funkcjonariusze analizują dokumenty i okoliczności decyzji. W razie podejrzeń przestępstwa złożą zawiadomienie do prokuratury.

Do sprawy odniósł się wiceminister rozwoju i technologii oraz szef dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej Michał Jaros. – Jeśli chodzi o panią wiceprezes, to już jakiś czas temu została zawieszona w partii, czeka ją sprawa w sądzie koleżeńskim, to jest kwestia dni, jak będzie jakiekolwiek rozstrzygnięcie – powiedział.

Ważą się losy Żabki. Co stanie się z siecią po przejęciu przez Kanadyjczyków?

Resort wszczął niezależną kontrolę

– Sprawdzamy dokumenty w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, a także, co ważne, oprócz tych dokumentów, to wystąpiliśmy do poszczególnych gmin o informację o zaświadczeniach – podkreślił Jaros. Przypomniał, że pomoc zależała od zaświadczeń o szkodach powodziowych.

Odniósł się też do dofinansowania dla męża wiceprezeski.

Reklama
Reklama

– Trzeba też w jakimś stopniu się racjonalnie zachowywać. Jeżeli ktoś jest wiceprezesem, to raczej powinien się wstrzymywać z tego typu działaniami. Tym bardziej, że ta pomoc podobno jest wątpliwa. Zapowiedział, że „prymitywne i chciwe zachowania” będą piętnowane, a po kontroli ministerialnej organy ścigania dostaną pełne informacje.

Prezes KARR, spółki w 99,99 proc. należącej do samorządu województwa dolnośląskiego, na pytanie Wirtualnej Polski o możliwy konflikt interesów odpowiedział: – To jest pana opinia.

Reklama
Reklama