- Wizerunek dziecka opublikowany w internecie może zostać wykorzystany do stworzenia fałszywego profilu, kradzieży tożsamości czy deepfake'a, nawet wiele lat po publikacji.
- Prawo traktuje wizerunek jako dobro osobiste chronione niezależnie od wieku, a jego rozpowszechnianie wymaga oświadczenia zgodnego z RODO i prawem autorskim.
- Nawet zgoda rodzica na publikację zdjęcia dziecka nie oznacza automatycznie, że działanie jest zgodne z jego interesem.
- Szkoły, kluby sportowe i inne instytucje pracujące z dziećmi muszą mieć jasno określone zasady publikowania wizerunków małoletnich w ramach Standardów Ochrony Małoletnich.
Coraz częściej dzieci pojawiają się w internecie szybciej niż w realnym świecie. Już w pierwszych tygodniach ciąży zdjęcia USG trafiają do mediów społecznościowych przyszłych rodziców jako szeroko akceptowana forma ogłoszenia nowiny światu. Tymczasem zdjęcia i nagrania każdego człowieka umieszczone w cyberprzestrzeni budują jego cyfrowy ślad na lata, jak nie na zawsze.
W związku z tym należy pamiętać, że decyzje dorosłych dotyczące publikacji wizerunku małoletnich mogą wpływać na prywatność, bezpieczeństwo i przyszłość dziecka. W internecie wizerunek przestaje być tylko obrazem. Staje się informacją o konkretnej osobie, która może pozostać dostępna długo po tym, gdy zdjęcie zostało opublikowane. Informację taką łatwo powiązać z innymi danymi na temat konkretnej osoby i odpowiednio wykorzystać.
Polska w edukacyjnej czołówce? Co czwarty uczeń nie zna podstaw matematyki
Świat oczami dziecka
Jednak warto rozważyć, czy wykorzystywanie wizerunku dzieci w internecie może mieć pozytywne strony.
Pokazanie wizerunku dziecka może być w jego interesie w niektórych sytuacjach, ale oczywiście pod warunkiem, że rzeczywiście celem jest dobro dziecka, a nie czerpanie korzyści przez dorosłego. Podstawą jest jednak poszanowanie prywatności i zastanowienie się, czy to bezpieczne oraz konieczne.
Marta Wojtas, psycholog, kierowniczka Poradni Dziecko w Sieci w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (FDDS).
Nie możemy usunąć dzieci z przestrzeni publicznej. Bardzo przemawia do mnie często przywoływany w różnych dyskusjach o dzieciach, rodzicielstwie i wolności argument: masz prawo nie mieć dzieci, ale nie masz prawa do świata bez dzieci. Wizerunek młodych ludzi pojawia się i będzie się pojawiał wszędzie, bo po prostu to ludzie, którzy istnieją, działają, rozwijają się i mają swoje potrzeby zaistnienia. Wizerunek dziecka będzie się pojawiał także w szeroko rozumianej działalności zawodowej, np. w sporcie, teatrze czy reklamach.
Pięć problemów nauczycieli i dziesięć decyzji do podjęcia natychmiast
Wizerunek użyty w celu budowy więzi rodzinnej wśród najbliższych (grupa na komunikatorze, zamknięty profil w mediach społecznościowych) umożliwia pokazanie dziecięcej perspektywy w ważnych dla niego sprawach, podkreśla jego miejsce w rodzinie. Bliskość rodzinna nie zwalnia jednak z odpowiedzialności. Wizerunek dziecka nadal wymaga ochrony. Wykorzystanie jego wizerunku, historii, sukcesów, ale też problemów i wyzwań w celu uzyskania zasięgu, popularności (a nawet monetyzacji!) jest już wykorzystaniem jego prywatności.
Motywacje udostępniania wizerunku dziecka są bardzo różne – może to być duma z osiągnięć dziecka, potrzeba dzielenia się ważnymi wydarzeniami czy budowania relacji w społeczności. Media społecznościowe wzmacniają mechanizmy nagrody – polubienia, komentarze i zasięgi sprawiają, że publikowanie staje się czymś istotnym dla samopoczucia. Dziecko może nieświadomie stawać się elementem budowania marki osobistej rodzica, nauczyciela czy trenera, a czasem także narzędziem marketingowym instytucji.
Marta Wojtas
Korzyści mogą czerpać rodzice lub opiekunowie, w tym wizerunkowe (budowanie marki osobistej w mediach społecznościowych), finansowe (współprace reklamowe, monetyzacja treści) czy społeczne (uznanie, popularność). Także placówki sprawujące opiekę nad dziećmi czy placówki oświatowe i organizacje sportowe, pozarządowe próbują wykorzystać wizerunek dzieci, aby zdobyć podopiecznych w dobie kryzysu demograficznego, pozyskać dodatkowe środki finansowe albo pomoc materialną, bazując m.in. na współczuciu społeczeństwa.
Dla samego dziecka potencjalne korzyści są zwykle pośrednie i odroczone (np. zwiększone możliwości finansowe rodziny). Dzieci często nie mają żadnego wpływu na decyzję o publikacji ani kontroli nad jej skutkami. Uznajemy, że dziecko jest swego rodzaju własnością rodziców/opiekunów, można więc swobodnie jego wizerunek wykorzystywać, o ile jest na to zgoda uprawnionych dorosłych. Jednak bezpośrednie konsekwencje poniesie osoba na zdjęciu/nagraniu, a nie osoba, która wyraziła zgodę na publikację.
Należy pamiętać, że im większa korzyść dorosłych z obecności dziecka w internecie, tym większa odpowiedzialność za ochronę jego praw. Dlatego tak ważne jest przemyślenie przez każdego dorosłego, który ma plan pokazania dzieci w społeczności cyfrowej, dlaczego to robi, jaki jest cel działania, czy publikacja pomaga dziecku, czy tylko opowiada historię bez jego udziału.
Atak w podstawówce na Podlasiu. 11-latek zaatakował dziewczynkę toporkiem
Coraz więcej słyszymy o partycypacji dzieci, o pytaniu ich o zdanie. Tak, to bardzo ważne, aby pytać i starać się poznać zdanie naszych dzieci. Jednak małe dziecko nie rozumie jeszcze konsekwencji publikacji, dlatego tak ważna jest świadomość dorosłych. To my odpowiadamy za bezpieczeństwo i przyszłość dzieci. Algorytm widzi zaangażowanie odbiorców, ale nie widzi granic prywatności dziecka.
My mamy tego świadomość, dziecko nie. Nawet starsze dziecko może tego nie wiedzieć, jeśli nikt mu tego nie powie; może też, mimo wiedzy, zgadzać się na publikację pod presją dorosłych lub rówieśników. Nawet zgoda dorosłego, w szczególności jeśli nie jest w pełni świadoma lub jest źle prawnie sformułowana, nie oznacza zgodności z interesem dziecka. Dziecko powinno mieć prawo wejść w dorosłość bez konieczności tłumaczenia się z cyfrowego archiwum stworzonego przez innych.
Jonathan Haidt bije na alarm. Tak smartfony zmieniły dzieciństwo
Kiedy publikowanie wizerunku dziecka staje się zagrożeniem?
Dorosły ocenia materiał przez pryzmat własnych intencji, ale internet tworzą także odbiorcy, których intencji nie znamy.
Wrzucając zdjęcia i filmy do internetu, oddajemy część kontroli nad tym, kto i w jakim celu wykorzystuje przedstawiony materiał. W szkołach czy innych placówkach oświatowych, opiekuńczych, sportowych nie ma obowiązku zadbania, aby wizerunek małoletnich był utrwalany na bezpiecznych, służbowych aparatach, najlepiej bez dostępu do internetu. A skąd mamy mieć pewność, że nauczycielka czy trener na prywatnym telefonie nie udostępnia swojej galerii przyjaciołom, rodzinie, a może ten sprzęt po prostu zgubi i zdjęcia dzieci „idą w świat”? Zmieniać hasło do konta, na którym mamy dysk z danymi?
Sztuczna inteligencja zastąpi matematyków? Dragan o przełomie AI i przyszłości nauki
Kiedy już nastąpi utrwalenie wizerunku, kolejnym zagrożeniem jest kopiowanie materiałów i dalsze ich udostępnianie, co zależy od ustawień danej platformy oraz zasad prywatności, jakie ustawimy na koncie. Niewiele osób czyta regulaminy m.in. portali społecznościowych, nie analizuje możliwości zabezpieczenia udostępnianych danych, nie ma świadomości, że ich profile mają status publiczny.
Niektórzy świadomie, w celu zyskania popularności, otwierają swój profil dla obcych. Pobrane zdjęcia można przerobić samodzielnie albo za pomocą AI i wykorzystać w innym kontekście, w tym tak niebezpiecznym jak przemoc rówieśnicza lub seksualna.
Co ważne, treści mogą pozostać dostępne przez wiele lat, a dziecko może w przyszłości nie identyfikować się z publikowanym obrazem siebie. Publiczna, nieograniczona czasowo dostępność prywatnych doświadczeń dziecka może być wykorzystana w każdej sytuacji, dla jego dobra, jak i po to, aby je skrzywdzić w dzieciństwie lub w dorosłym życiu. Wizerunek w połączeniu z innymi danymi (miejscem zamieszkania, informacją o hobby, osiągnięciach sportowych, edukacyjnych, szkołach, klubach sportowych) może prowadzić do tworzenia fałszywego profilu, kradzieży tożsamości, oszustw „na wnuczka”, oszustw kredytowych oraz wykorzystania do tzw. deepfake’ów.
Pamiętajmy, że dzisiejsze dzieci za kilkanaście, kilkadziesiąt lat mogą być przedstawicielami władz państwowych lub religijnych, ważnymi generałami wojskowymi, znanymi sportowcami albo piosenkarzami, aktorami, a wykorzystanie pozyskanych z internetu ich danych może nawet zagrozić bezpieczeństwu państwa lub jakiejś części społeczności.
Szczególnie ważna jest postawa rodziców, których głównym zadaniem jest chronić swoje dzieci.
Dzieci wychowujące się w środowisku, w którym ich życie jest stale dokumentowane i publikowane, mogą doświadczać naruszenia poczucia prywatności, utraty kontroli nad własnym wizerunkiem oraz trudności w budowaniu autonomii. Odpowiedzialność za ocenę ryzyka zawsze spoczywa na dorosłych, których rolą jest nie tylko pytać dziecko o zdanie, ale także chronić je przed decyzjami, których skutków nie jest jeszcze w stanie ocenić.
Marta Wojtas
Nowe przepisy w szkołach budzą skrajne emocje. „Rodzice chcą mieć nieustający kontakt”
Także szkoły, przedszkola i inne placówki, którym powierzamy nasze skarby, jako instytucje zaufania publicznego, muszą mieć jasno określony cel wykorzystania wizerunków oraz mieć opracowane zasady bezpiecznego przechowywania i publikowania wizerunków małoletnich w ramach Standardów Ochrony Małoletnich. Kluby sportowe i trenerzy indywidualni także nie mogą wykorzystywać sukcesu sportowego młodego zawodnika kosztem jego prywatności, wrażliwości i bezpieczeństwa.
Wizerunek jest dobrem osobistym
Należy również pamiętać, że w rozumieniu prawa wizerunek jest dobrem osobistym i równocześnie daną osobową, bez względu na wiek osoby pokazywanej. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga odpowiednich zgód zgodnie z prawem autorskim, przede wszystkim zgoda musi wskazywać zakres i czas wykorzystania wizerunku, a także być zgodna z RODO. Władza rodzicielska lub opieka prawna musi być sprawowana dla dobra dziecka, a w niektórych wypadkach publikacja wizerunku dziecka może być uznana za tzw. istotną sprawę dziecka i podlegać kontroli odpowiednich organów. W każdym wypadku Konstytucja RP oraz Konwencja o prawach dziecka gwarantują dziecku prawo do prywatności i ochrony wizerunku.
Smartwatch do kontaktu z dzieckiem w szkole? Ustawa też ich zakazuje
Warunki wykonywania zajęć zarobkowych (a więc i związanych z wykorzystaniem wizerunku) przez dzieci, które nie ukończyły 16 lat na rzecz podmiotu prowadzącego działalność kulturalną, artystyczną, sportową lub reklamową określa art. 3045 Kodeksu pracy. Wykonywanie przez dziecko takiej pracy, oprócz uprzedniej zgody jego przedstawiciela ustawowego, wymaga także zezwolenia właściwego inspektora pracy. Nie obejmuje to jednak „pracy” na rzecz rodziców, tzw. influencerów, więc w takich wypadkach ocena sytuacji bezpieczeństwa dziecka należy do organów pomocy społecznej i sądów rodzinnych.
W ostatnim czasie wiele instytucji zwraca uwagę na to, aby wykorzystywanie wizerunku małoletnich odbywało się w sposób etyczny, wrażliwy na potrzeby dziecka i jego godność. Między innymi Komisja Etyki PR „apeluje do wszystkich podmiotów prowadzących komunikację marketingową angażującą sferę rodzicielstwa, poczęcia i wizerunku dziecka o zachowanie szczególnej wrażliwości etycznej, spójności między deklarowanymi wartościami a rzeczywistą konstrukcją programów, a także o poszanowanie nienaruszalnej godności osoby ludzkiej na każdym etapie komunikacji”.
Wiosną wszystkie kuratoria oświaty w Polsce apelowały do szkół o zachowanie szczególnej ostrożności i umiaru przy publikowaniu zdjęć dzieci w sieci. Podkreślały, że każda publikacja wymaga świadomej zgody rodziców, ale nawet ona nie zwalnia dorosłych z obowiązku ochrony bezpieczeństwa, prywatności i godności uczniów.
Najważniejsze jest uświadomienie, że publikacja zdjęcia to nie tylko kwestia prywatności, ale także bezpieczeństwa. Warto pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim o tym, aby nie publikować zdjęć ujawniających miejsce zamieszkania, szkołę, plan dnia czy lokalizację dziecka. Zdecydowanie warto unikać zdjęć przedstawiających dzieci w sytuacjach intymnych, ośmieszających lub mogących narazić je na zawstydzenie w przyszłości.
Marta Wojtas
Zakaz telefonów w szkołach to za mało. Problemem są media społecznościowe
Odpowiedzialność za wizerunek dziecka nie wynika tylko z przepisów. Wynika z faktu, że dorosły ma przewagę, może opublikować coś, czego dziecko nie jest w stanie ocenić ani zatrzymać. Celem wszelkich decyzji oraz ograniczeń prawnych nie jest całkowite wykluczenie dzieci z internetu, ale stworzenie standardu, w którym ich bezpieczeństwo i prywatność są ważniejsze niż popularność, zasięg czy wygoda dorosłych.


