– Na Bliskim Wschodzie przebywa 57 Polaków, którzy mają zostać zabrani samolotem medycznym do kraju – przekazał Radosław Sikorski podczas spotkania Zespołu Koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie. Szef resortu dyplomacji dodał, że wśród tych osób są turyści, którym "kończą się leki".
Premier Donald Tusk (P) i wicepremier, minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski (L) podczas spotkania Zespołu Koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie, (fot. Radek Pietruszka / PAP)
Radosław Sikorski zasugerował wysłanie samolotu medycznego do Omanu celem ewakuacji Polaków.
– Na tę minutę mamy 57 osób - 55 z nich przebywa jeszcze w Emiratach, a dwie już w Omanie – dodał Sikorski. Polityk doprecyzował później, że niektórym z nich nie jest potrzebna pomoc lekarska, ale „kończą im się leki”.
Według rządzących w najbliższych dniach do kraju wrócić może blisko 2 tys. rodaków.
Środowe spotkanie Zespołu Koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie rozpoczęło się krótko po godz. 11. Jako pierwszy głos zabrał premier, a swoje wystąpienie poświęcił głównie ewakuacji rodaków z krajów Zatoki Perskiej.
Reklama
- Ludzie mają, wiem, zdaję sobie z tego sprawę, czasami oczekiwania, których nie jesteśmy w stanie zrealizować. Nie wyślemy w każde miejsce na świecie samolotu, bo przede wszystkim trzeba mieć możliwość wylądowania, a to nie jest takie proste w tym regionie. Nie wszystkie lotniska działają - mówił premier Donald Tusk podczas spotkania ws. sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Tusk apeluje do Polaków: Kto nie musi, niech nie leci
Szef rządu dodał, że nic nie wskazuje na to, aby ten konflikt zakończył się w najbliższych godzinach czy dniach.
Reklama
– W związku z tym każda wyprawa tam może oznaczać problem dla tych, którzy tam się wybierają – wskazał Tusk. Jednocześnie polityk apelował: Kto nie musi, niech nie leci.
– Rząd polski nikomu nie może zakazać lotu do państw objętych konfliktem czy zagrożonych konfliktem. Wszystko musi wynikać ze zdrowego rozsądku ludzi. Jeśli ktoś naprawdę nie musi tam lecieć, to niech nie leci. Wiem, że to może być związane z konsekwencjami finansowymi, ale warto mieć świadomość, że za chwilę ten, kto leci dzisiaj, jutro być może będzie czekał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować – dodał.
Sikorski o ewakuacji z Bliskiego Wschodu. Szef MSZ podał szczegóły
Głos na temat szczegółów ewakuacji Polaków zabrał Radosław Sikorski.
– Do tej pory 736 Polaków opuściło Egipt, a 800 Jordanię; około 30 pozostało w Izraelu, które będą opuszczać ten kraj - poinformował szef MSZ.
– Z tego co wiemy na tą minutę, bo sytuacja zmienia się, Emiraty planują w najbliższych dniach wylot około 100 samolotów swoimi liniami i zabiegamy o to, aby jak największa proporcja z nich przyleciała także do Warszawy – dodał Sikorski.
Wicepremier - nawiązując do politycznych ustaleń - zasugerował wysłanie samolotu medycznego do Omanu. – Na tę minutę mamy 57 osób - 55 z nich przebywa jeszcze w Emiratach, a dwie już w Omanie – dodał Sikorski.
Polityk doprecyzował później, że niektórym z nich nie jest potrzebna pomoc lekarska, ale „kończą im się leki”.
Podczas narady w MSZ głos zabrał także minister sportu i turystyki, który przekazał że „na przestrzeni kolejnych kilku dni 1500-1800 obywateli polskich wróci do kraju”.
Z kolei minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował w trakcie narady, że na czwartek zaplanowano „lot największym w naszej dyspozycji samolotem do Sri Lanki, a dalej na Malediwy”. – Zamierzamy sprowadzić stamtąd naszych obywateli -–zadeklarował.