Reklama
Reklama
Reklama

Bodnar o rzeczniczce praw dziecka i decyzji sądu. Pyta o „publicystykę” sędziego

Adam Bodnar komentuje interwencję Rzeczniczki Praw Dziecka
Adam Bodnar komentuje interwencję Rzeczniczki Praw Dziecka (fot. Kanał Zero)

– Czym innym jest, jeżeli organ konstytucyjny zwraca się do sądu i to jeszcze w okresie przerwy świątecznej, czym innym jest wpływ na orzeczenie sądu. Ja nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek organ państwa miał wpływ na orzeczenie sądu – powiedział w „Porannych Rozmowach Zero” Adam Bodnar. Były minister sprawiedliwości odniósł się do głośnej interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka ujawnionej przez Zero.pl.

  • – Szczerze mówiąc, jak czytałem to postanowienie sądu, to mam takie wrażenie, czy tam momentami nie ma za dużo publicystyki – powiedział Adam Bodnar pytany o działania wymiaru sprawiedliwości po interwencji rzeczniczki praw dziecka ws. incydentu, którego była świadkiem.
  • – Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek organ państwa miał wpływ na orzeczenie sądu – stwierdził Adam Bodnar pytany o przypadki kontaktowania się pracowników biura RPD z sądem.
  • Bodnar odniósł się również do wyboru byłego ministra Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

– Myślę, że trzeba jeszcze mimo wszystko dać szansę temu, żeby sprawę całkowicie i kompleksowo wyjaśnić – powiedział w czwartek w Kanale Zero Adam Bodnar. Były minister sprawiedliwości i były Rzecznik Praw Obywatelskich odniósł się do ujawnionych w środę przez Zero.pl szczegółów niedawnej interwencji rzeczniczki praw dziecka Moniki Hornej-Cieślak.

Zwyzywała rzeczniczkę praw dziecka. Chwilę później odebrano jej dzieci

Horna-Cieślak była świadkiem ulicznego incydentu, podczas którego matka szarpnęła dziecko i krzyczała na nie. RPD zainterweniowała i została zwyzywana. Choć policja, kurator sądowy ani sąd nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej, te trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Reklama
Reklama

– Na tym pierwszym etapie mamy interwencję rzecznika praw dziecka, działania i decyzję podjętą przez policję. Mamy do czynienia z działaniem w trybie nagłym, szybkim, w związku z zaistniałą sytuacją i z informacjami, o których się pani rzecznik praw dziecka dowiedziała – zauważył.

Bodnar pyta o „publicystykę” sądu

Bodnar podkreślił, że sąd skrytykował działania rzeczniczki praw dziecka i wskazał, że jej działania mogły być przesadzone. – Ale też szczerze mówiąc, jak czytałem to postanowienie sądu, to mam takie wrażenie, czy tam momentami nie ma za dużo publicystyki – powiedział.

– Czym innym jest wydanie decyzji merytorycznej, a czym innym jest wchodzenie w analizę, że pani rzecznik to w ogóle powinna się zająć innymi sprawami – dodał.

Adam Bodnar podkreślił, że rodzinie została założona niebieska karta i była ona objęta opieką ośrodka pomocy społecznej. – Wydaje mi się, że na to wszystko też trzeba spojrzeć, bo jeżeli policja podejmuje takie decyzje, musi patrzeć szeroko na rodzinę – podsumował.

„Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek organ państwa miał wpływ na orzeczenie sądu”

Prowadzący wywiad dziennikarz Jacek Prusinowski zwrócił uwagę na fakt, że pracownicy biura RPD interweniowali w sądzie w sprawie terminu posiedzenia.

Reklama
Reklama

– Czym innym jest, jeżeli organ konstytucyjny zwraca się do sądu i to jeszcze w okresie przerwy świątecznej (do zdarzenia doszło tuż przed długim, sierpniowym weekendem – red.), czym innym jest wpływ na orzeczenie sądu. Ja nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek organ państwa miał wpływ na orzeczenie sądu – stwierdził Adam Bodnar.

– Natomiast czasami bywa tak, że tego typu interwencje wymagają sprawdzenia, czy ktoś właśnie dyżuruje, czy ktoś sprawą się zajmie – dodał.

Bodnar zauważył, że sama Monika Horna-Cieślak tłumaczyła, że tego typu kontakty się zdarzają. – Jak Rzecznik Praw Obywatelskich składa kasację i musi ściągnąć w trybie nagłym akta sądu, też się dzwoni do sądu – argumentował.

Berek w TK? „Idzie tam po to, aby naprawić Trybunał”

Adam Bodnar odniósł się również do kwestii wskazania przez Sejm byłego ministra Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

– Moim zdaniem, jeżeli się jest w rządzie, to się jest politykiem. Natomiast pamiętam taki okres, kiedy do Trybunału Konstytucyjnego trafiały osoby z ław politycznych, a później stawały się absolutnie znakomitymi sędziami – powiedział. Jak wyjaśnił, ma na myśli sędziego Jerzego Stępnia, który był jedną z osób odpowiedzialnych za reformę samorządową na początku zmian ustrojowych.

Reklama
Reklama

Jacek Prusinowski zauważył, że środowisko Koalicji Obywatelskiej protestowało przeciw nominacjom do TK dla byłych posłów Prawa i Sprawiedliwości: Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza.

– Tak, tylko że mam wrażenie, że rola pani Krystyny Pawłowicz, pana Stanisława Piotrowicza polegała na tym, że doprowadzili do głębokiego zniszczenia polskiego wymiaru sprawiedliwości – ocenił. – Ktokolwiek śledził wydarzenia z lat 2016-2018, widział, jak byli osobiście zaangażowani. Ich wysłanie do Trybunału nie było po to, aby odbudować Trybunał, tylko żeby właśnie go tym bardziej politycznie zawłaszczyć – podsumował.

Jak przekonywał, Maciej Berek „idzie tam po to, aby naprawić Trybunał Konstytucyjny w taki sposób, aby on wreszcie zaczął w sposób niezależny służyć obywatelom”.

Cały wywiad w Kanale Zero:

Reklama
Reklama