Zburzenie historycznego młyna po dziadku, założenie klubu nocnego na spółkę z księdzem na Greenpoincie, a także stworzenie sieci polskich delikatesów – takimi dokonaniami pochwalił się w Kanale Zero Adam Drewniany. Okrzyknięty przez prasę „Polakiem, który uratował Teslę” zdradził swoje biznesowe początki za oceanem. – Wyjechałem w 1978 r. do USA. Ojciec mi powiedział, żebym się zbierał, bo nic na mnie tu nie czeka – wyznał przedsiębiorca, który nigdy nie zapomniał o swoim pochodzeniu.

- Gościem programu w Kanale Zero był Adam Drewniany, przedsiębiorca i menadżer działający w Kalifornii, znany jako „Polak, który uratował Teslę”.
- – Spędzam średnio cztery miesiące w roku w Polsce, ale naprzemiennie z Kalifornią – próbuje prowadzić międzynarodowy biznes – powiedział poniedziałkowy gość Krzysztofa Stanowskiego.
- Podczas „Godziny Zero” Drewniany podzielił się z widzami pierwszymi krokami w biznesie.
Podczas wywiadu Adam Drewniany ujawnił, że nie był pierwszym członkiem swojej rodziny, który pojechał za chlebem do Stanów Zjednoczonych.
– Mój dziadek był tam po raz pierwszy w 1900 r. Za zarobione pieniądze wybudował w Polsce młyn zautomatyzowany, uruchomiono go w drugiej połowie lat 20. XX w. – to był wtedy przełom – powiedział przedsiębiorca.
Późniejsze losy małopolskiego zakładu związane były z burzliwym okresem historycznym. Po drugiej wojnie światowej młyn przejęli komuniści, którzy pozwolili rodzinie prowadzić spółdzielnie. Majątek wrócił do właścicieli na początku lat 90.
– Próbowałem tam zrobić hotel, jakiś biznes, ale to już przestało być dochodowe, więc wbrew lokalnej ludności zburzyłem go – wyznał.
– Na początku wiele osób miało mi za złe, ale w miejscu młyna zbudowałem fabrykę związaną z częściami medycznymi, dałem zatrudnienie ludziom – powiedział Drewniany.
Pierwsze kroki Drewnianego w USA
Krzysztof Stanowski pytał swojego gościa o to, jak wyglądały jego pierwsze kroki za oceanem.
– 6 marca 1978 r. przyleciałem do Nowego Jorku i tam pracowałem w ogrodach. Kosiłem trawę, zamiatałem. Pewnego dnia przyszedł do mnie ksiądz-metodysta. Miał salę na Greenpoincie, ja ją wynająłem i założyłem nightclub. Przez dwa lata to trwało aż do czasu jak zaprosiłem swoją dziewczynę i ona powiedziała, że muszę go zamknąć. Sprzedałem ten klub, syn księdza przejął nightclub, a ja wyjechałem w Amerykę – powiedział Adam Drewniany.
Przez kolejne miesiące przedsiębiorca mieszkał w kolejnych stanach po trochu – Floryda, Teksas, Los Angeles.
– Zabrakło mi pieniędzy na wyjazd do San Francisco, a to był mój cel. Po drodze za 20 dol. zbierałem pomarańcze, zatankowałem samochód i pojechałem tam – wyjawił Drewniany. Na zachodzie USA menadżer otworzył sieć polskich delikatesów, które później sprzedał w ręce prywatne.
Jaki jest Musk? Drewniany: to wizjoner
Krzysztof Stanowski chciał także dowiedzieć, jakim człowiekiem jest Elon Musk, z którym Polak współpracował.
– Słowo „niemożliwe” zostało usunięte ze słownika Elona Muska. Jak ktoś tak powiedział to od razu tracił zatrudnienie. Fajnie jakby coś takiego w Polsce wprowadzono, a nie że „może jutro” – powiedział Adam Drewniany.
Przedsiębiorca przyznał, że obecnie nie utrzymuje kontaktów z Muskiem. – To wyjątkowy wizjoner, nie tylko patrzy na siebie, ale daje np. innym udziały w firmie. Zrobił dużo milionerów w Tesli, a teraz to robi w SpaceX – powiedział.
A jakie biznesowe plany w Polsce ma Adam Drewniany?
– Wykupiłem licencje na skuter OSA. Moim marzeniem jest otworzyć fabrykę na masową produkcję. Jest duże zapotrzebowanie na to: elektryk dzisiaj, np. Indie. Zrobiłem rozeznanie, to koło 50 mln dol. – co 5 lub 10 minut musi schodzić jeden skuter – powiedział przedsiębiorca.
Według Drewnianego państwo nie powinno mieszać się w biznesy, dlatego on nigdy nie zainwestowałby w np. Izerę. – Ja uciekam od rządowych projektów, to nigdy nie będzie zrobione, musi być prywatna osoba, jeden właściciel – powiedział.
Nie lubi Trumpa, ale popiera jego biznesowe cele
Polski biznesmen przyznał, że choć osobiście nie lubi Trumpa, to popiera jego politykę pod względem biznesu.
– Obniża podatki, ułatwia prowadzenie biznesu, dobrze to robi i Ameryka się na tym rozwija (...). Dziś nakłada kary na firmy, które prowadzą biznes z Chinami i to teraz wraca do USA – powiedział.
Drewniany przyznał, że obecnie prezydent musi być „mocny”. – Nie patrzy się na rywali, ale nie patrzy też na Partię Republikańską. I dobrze mu to wychodzi – wyznał.
– A nie boi się Pan, że Trump podpali świat?
– No tak, to jest wariat jak Putin, który myślał, że w ciągu dni podbije Ukrainę, tak Trump poszedł na Iran i myślał, że mu tydzień to zajmie – powiedział.