Reklama
Reklama
Reklama

Influencer chce wojny. Czy afrykański kraj dokona inwazji na sąsiada?

Influencer chce wojny. Czy afrykański kraj dokona inwazji na sąsiada?
Influencer chce wojny. Czy afrykański kraj dokona inwazji na sąsiada? (fot. Shutterstock, Wiki Commons)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Jawar Mohammed, etiopski influencer, rozpoczął akcje „teraz albo nigdy”, która domaga się inwazji na sąsiednią Erytreę. Celem inwazji ma być zdobycie dostępu do Morza Czerwonego, który Etiopia utraciła w 1993 r. W granicach Etiopii trwa krwawa wojna o region Tigraj, więc scenariusz ten nie jest nierealny.

  • Etiopia to kraj paradoksów. Krajem rządzi zdobywca Pokojowej Nagrody Nobla, który doprowadził do krwawej pacyfikacji północnego-wschodu kraju, Abiy Ahmed Ali. W brutalnej pacyfikacji pomogła mu Erytrea, którą Etiopia może najechać.
  • Erytrea jest rządzona przez neokomunistyczny reżim dyktatora-prezydenta Isajasa Afewerki. Państwo jest porównywane do afrykańskiej Korei Północnej, a służba w wojsku potrafi trwać nawet 18 lat. Etiopia utraciła dostęp do Morza Czerwonego wraz z niepodległością Erytrei.
  • – Dla Etiopii nadszedł czas na podjęcie działań zbrojnych (…) Rząd Etiopii dysponuje obecnie przewagą militarną i technologiczną, a także wysoce zmotywowanymi siłami zbrojnymi, które są zdolne do realizacji strategicznego celu, jakim jest zapewnienie dostępu do morza - przekonuje w rozmowie z AFP twórca akcji Jawar Mohammed, wzywając do inwazji na Erytreę.

Czytaj także: Polskie samoloty dla Ukrainy. Oddajemy MiG-29, a gdzie drony?

Mohammed ma 3,5 mln obserwujących na Facebooku i połowę tego na TikToku. Jego kampania „teraz albo nigdy” to kolejny wzrost eskalacji w etiopsko-erytrejskich relacjach. Przypomnijmy, że Etiopią rządzi premier Abiy Ahmed Ali. Przeszedł on metamorfozę od lidera afrykańskich reform do krwawego watażki. W 2019 r. otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za pokój z Erytreą i generalny kurs reform w kraju.

Etiopię wskazywano jako gospodarczego tygrysa Afryki. Z powodu pandemii COVID-19 zawiesił wybory demokratyczne w kraju, czego nie uznał region Tigraj. Addis Abeba wysłała ostatecznie wojsko do pacyfikacji i w latach 2020-2022 trwała krwawa wojna domowa. Po kilku latach przerwy, wojna o Tigraj wróciła, wrócił też postulat Etiopii by miała dostęp do Morza Czerwonego.

Reklama
Reklama

W 2025 r. Ahmed stwierdził: „Prośba Etiopii o dostęp do morza jest nieodwołalna. Nie mamy zamiaru iść na wojnę z Erytreą. Wręcz przeciwnie, jesteśmy przekonani, że tę kwestię można rozwiązać pokojowo”. Sęk w tym, że ultimatum to oznacza wzrost ryzyka konfliktu zbrojnego, ponieważ Erytrea nie da Etiopii dostępu do swoich portów.

Po uzyskaniu niepodległości przez Erytreę oba państwa stanęły do pogranicznych walk. W latach 1998-2000 w wyniku konfliktu zbrojnego i kryzysu humanitarnego życie straciły dziesiątki tysięcy ludzi. W wojnie o Tigraj w latach 2020-2022 zginęło między 100 a 300 tysięcy ludzi.

Tigraj leży na pograniczu etiopsko-erytrejskim, więc w okolicy granicy już operują oddziały wojskowe. Etiopia posiada ogromną przewagę ludnościową wobec Erytrei – 120 mln mieszkańców, do 6 mln. Nie ma jednak miażdżącej przewagi w liczbie żołnierzy, ponieważ reżim erytrejski utrzymuje się przez militaryzację społeczeństwa, a zagrożenie portów uzasadnia trzymanie pod bronią 350 tys. żołnierzy.

Etiopia ma pod bronią pół milionową armię, ale zróżnicowaną etnicznie. Z uwagi na militaryzację Erytrea ma sześciokrotnie więcej rezerwistów. Geografia sprzyja Erytrejczykom. Są oni jednak źle uzbrojeni. Erytrejskie Siły Zbrojne mają na uzbrojeniu przestarzałe T-55 albo T-62, gdy Etiopia posiada T-72. Podobnie w lotnictwie: etiopskie SU-30 przeciwko niewielkiej ilości SU-27. Ponadto, Etiopia posiada arsenał nowoczesnych wojskowych dronów. Atuty w tym konflikcie zbrojnym ma Etiopia, ale koszt wojny byłby wielki.

Reklama
Reklama