Reklama
Reklama

Reklama

Papież na czas nowej rewolucji. Rok pontyfikatu Leona XIV

Reklama
TYLKO NA

Leon XIV dał się poznać jako człowiek modlitwy, żelaznych nerwów, wielkiej cierpliwości. Nie zachowuje się jak prawnik czy polityk, a ma przed oczami człowieka, do którego wysłał go Bóg. Często biednego lub pokrzywdzonego – mówi ks. prof. Robert Skrzypczak, z którym portal Zero.pl rozmawiał w rocznicę pontyfikatu papieża.

Papież na czas nowej rewolucji. Rok pontyfikatu Leona XIV
Leon XIV (fot. ABACA / East News)
  • Gdy Leon XIV został ogłoszony nowym papieżem, można było nazwać tę decyzję dużym zaskoczeniem. Amerykańskiego zakonnika nie uważano za faworyta przed konklawe, a spodziewano się np. wyboru duchownego z Afryki.
  • Robert Prevost stanowił kompromis między kościelną frakcją progresywną, która chciała wyboru „drugiego Franciszka” i tradycyjną, wracającą do dziedzictwa po Benedykcie XVI.
  • – Wyróżnia go to, że jest człowiekiem bardzo cierpliwym, skoncentrowanym na swojej misji. To nie papież krzyku. Przemawia w spokoju i tak działa, choć moim zdaniem, to, co robi, jest zdecydowane i skuteczne – mówi w rozmowie z Zero.pl ks. prof. Robert Skrzypczak.

Reklama

Leon XIV przed konklawe był prefektem watykańskiej dykasterii ds. biskupów, która mianowała duchownych na te funkcje, przeorem generalnym zakonów augustianów, a wcześniej także misjonarzem w Peru. Wydawało się, że nominacje przygotowywały go do objęcia wyższych stanowisk kościelnych, ale wielu duchownych i tak nie spodziewało się, że to na niego padnie wybór konklawe. 

– To pontyfikat jak jajko niespodzianka, bo sam wybór Leona był zaskakujący. Kiedy ogłaszano nazwisko nowego papieża i padło imię Robert, to ja i niektórzy księża byliśmy przekonani, że chodzi o Roberta Saraha, afrykańskiego kardynała. Prevost nie pojawiał się na liście mocnych kandydatów. Był kompromisem między skrzydłem tradycyjnym i progresywnym. Obie miały swoich kandydatów, którzy nie zostali wybrani, a z tego obrazu jako przyszły papież wyłonił się Robert Prevost – mówi ks. Skrzypczak, wykładowca na Akademii Katolickiej w Warszawie, duszpasterz oraz autor licznych książek dotyczących historii kościoła.

Duszpasterz uważa też, że choć Leon XIV jest kontynuatorem „linii” nauczania kościoła, którą podążał Franciszek, to amerykański zakonnik nieco różni się od poprzednika. – Gdybyśmy chcieli po tym okresie zbudować portret Leona, to powiedziałbym, że to papież pokoju, żelaznych nerwów, o wielkiej cierpliwości. Odróżnia się od swojego poprzednika tym, że nie jest w cudzysłowie „gadułą”, wypowiada się bardzo roztropnie, nie udziela często wywiadów, do tego nas przyzwyczaił papież Franciszek – stwierdził ks. Skrzypczak.


Reklama

Opisał też, jaki rodzaj duchowości jest bliski Leonowi. – Dziennikarze, którzy komentowali jego kazania, byli zaskoczeni i podkreślali, że ten papież jest bardzo chrystocentryczny. W homiliach oraz katechezach środowych dał się poznać jako papież bardzo mocno skoncentrowanym na pogłębieniu misterium paschalnego Chrystusa, czyli jego śmierci i zmartwychwstania – opisał ks. Skrzypczak.


Reklama

Papież upomina Donalda Trumpa. „Dążmy do pokoju i skończmy z wojnami”

Opinie na temat nauki Leona XIV bazują głównie na jego homiliach czy katechezach środowych, bo papież nie wydał do tej pory książki ani encykliki. Jak podają watykańskie media, w tym miesiącu ma zostać opublikowana pierwsza w pełni autorska publikacja Leona. Papież jest wprawdzie autorem jednej adhortacji apostolskiej, Dilexi te (Umiłowałem cię – red.), jednak w dużej mierze była ona autorstwa Franciszka.

To nie oznacza, że pontyfikat Leona jest milczący. Przeciwnie, papież wielokrotnie publicznie zabierał głos w ważnych sprawach społecznych, choćby przy okazji wojny USA i Izraela z Iranem oraz gróźb, które wobec Teheranu wypowiadał prezydent Stanów Zjednoczonych.


Reklama

Leon XIV kilkakrotnie apelował o pokój i rozpoczęcie negocjacji na Bliskim Wschodzie, za co był krytykowany przez Donalda Trumpa. – Nie jestem politykiem, nie zamierzam wdawać się z nim (prezydentem USA - red.) w dyskusję. Raczej zawsze dążmy do pokoju i skończmy z wojnami. Nie boję się administracji Trumpa. Głoszę Ewangelię, nie jestem politykiem. Nie uważam, by przesłaniem Ewangelii należało nadużywać w sposób, w jaki czynią to niektórzy. (...) Przesłaniem Kościoła jest orędzie Ewangelii: błogosławieni pokój czyniący – mówił Leon XIV po tym, jak Donald Trump kilkakrotnie zagroził zagładzie całego narodu Iranu.


Reklama

– Papież wychodził poza rolę dyplomatyczną. Jest następcą świętego Piotra, biskupa Rzymu, który ma obowiązek jak prorok przestrzegać przed złem czy złymi decyzjami. Dlatego też Leon nieustannie przypomina o priorytecie pokoju, o tym żeby unikać wojen. Jest zresztą spójny z tym, co na przykład czynił Jan Paweł II w stosunku do administracji prezydenta Busha, kiedy szykowano się do agresji na Irak, wcześniej na Kuwejt, w odniesieniu do wojny na Bałkanach, rajdu na Libię. Papież zresztą sam to powiedział, że on się nie angażuje w politykę ale jednocześnie także domaga się możliwości wypełniania swojej misji, którą  jest głoszenie Ewangelii – podkreślił ks. prof. Skrzypczak.

Ks. Skrzypczak zaznaczył też, że według niego administracja amerykańska liczyła na większą uległość papieża. Mowa tu o otoczeniu Donalda Trumpa, jak i o innych amerykańskich politykach.

Leon XIV musi zmagać się z pewnym złym dziedzictwem, bo USA od dawna już zabiegały o to, żeby mieć wpływ na wybór papieży. Imperia zawsze to robiły: w XI wieku mamy głowy kościoła wybierane w wieku 25 lat czy 24 lat, narzucani Stolicy Piotrowej. Magnaci, dwory, chcieli mieć papieży, którzy będą odpowiadali ich celom. Podobnie było w przypadku USA: wcześniej i obecnie władza chciała wpływać na wybór papieża oraz na jego decyzje – stwierdził ks. Skrzypczak.


Reklama


Reklama

Amerykanie chcieli mieć swojego prezydenta. „Narzucano kandydaturę”

Ks. prof. Skrzypczak stwierdził też, że obecna administracja USA chciała wywierać wpływ na Watykan już za pontyfikatu papieża Franciszka, ale także po wyborze Leona XIV.
Podejmowano próbę, by narzucić konklawe amerykańską kandydaturę. W grę rzekomo miał wchodzić kardynał Dolan, metropolita Nowego Jorku. Potem wybrano Amerykanina, pierwszego papieża tej narodowości, Leona XIV. Choć chyba nie znalazłby się on na liście preferowanych przez władze USA kandydatów – stwierdził ks. Skrzypczak.

Duchowny dodał też, że według niego Trump traktował wymianę zdań z Leonem XIV jako „kłótnię w rodzinie”, licząc na przychylność Ojca Świętego z powodu jego narodowości. – Papież mu przypomniał, że nie występuje dla prezydenta w roli rodaka, tylko głowy kościoła i że ma swoją misję – podsumował ks. Skrzypczak.

Leon XIV nie zgadza się na decyzję niemieckiego episkopatu

Leon XIV był też zdecydowany, gdy doszło do sporów między Watykanem i niemieckim kościołem. Episkopat w tym kraju opracował dokument duszpasterski (tzw. Vademecum zatytułowane „Błogosławieństwo daje siłę miłości”), który miał uregulować i sformalizować ceremonie błogosławienia par homoseksualnych w niemieckich parafiach. Instrukcja ta precyzyjnie oprawę estetyczną, muzyczną i liturgiczną takich wydarzeń.


Reklama

Watykan kategorycznie odrzucił ten pomysł. – To było spokojne, ale zdecydowane, amerykańskie „no way” jako odpowiedź na propozycję wprowadzenia liturgicznej praktyki błogosławienia par homoseksualnych w Niemczech. Decyzja Leona spowodowała furię kardynała bawarskiego oraz niektórych działaczy katolickich. Myślę, że to bardzo ważny znak i punkt odniesienia także do w stosunku do innych środowisk, które usiłują wymuszać zmiany na kościele – stwierdził ks. Skrzypczak.


Reklama

Duchowny opisał też sytuację niemieckiego duchowieństwa i to, jak wpłynęła na nią decyzja Leona. – Tamtejsza wspólnota jest na skraju schizmy. W miejscu centralnym przestał być Bóg nauczający, pokazujący prawdę, dobro i piękno, a zastąpił go człowiek ze swoimi potrzebami. Miejscem poznania teologicznego przestało być Pismo Święte, liturgia, a w pierwszym rzędzie zaczęto zwracać uwagę na opinię publiczną – opisał Skrzypczak.

Leon XIV zareagował na te ruchy wewnątrz kościoła, zmieniając nuncjusza apostolskiego. Nominował na to stanowisko Holendra abp. Hubertusa Matheusa Marię van Megena, który wcześniej był ceniony za działalność w krajach afrykańskich. Musiał zmagać się tam z opozycją w postaci środowisk, które chciały liberalizacji nauczania kościoła m.in. w temacie małżeństwa czy święceń dla księży.

– Wiadomo, że nuncjusz to także nominacje biskupie. Decyzja o powołaniu abp. van Mengena wskazuje na mądrość papieża Leona: zamiast doprowadzać do konfrontacji z kościołem niemieckim, do niekończących się dyskusji, do zaogniania stanowisk, postanowił działać spokojnie, ale perspektywicznie. Możemy zakładać, że za 10-12 lat być może wygląd niektórych diecezji niemieckich zacznie się zmieniać, bo przyjdzie nowe pokolenie biskupów o innej wrażliwości, bliższej Ewangelii – stwierdził ks. prof. Skrzypczak.


Reklama

Nowi święci. Leon wyniósł na ołtarze znanych duchownych

Decyzje w sprawach międzynarodowych czy teologicznych to kilka elementów, które razem tworzą obraz pontyfikatu Leona. Pozostałymi są m.in. nominacje biskupie, wizyty za granicą czy decyzje dotyczące beatyfikacji i kanonizacji osób żyjących w opinii świętości.


Reklama

– Papież oparł pontyfikat na kilku symbolicznych gestach. Pierwszym jest wyjazd do Nicei w rocznicę soboru. To nawiązanie do starożytnej tradycji kościoła oraz do pierwotnego wyznania wiary. W Nicei miał miejsce pierwszy sobór powszechny, który sformułował credo, wyznanie wiary, do dzisiaj odmawiane we Mszy Świętej. Drugi gest to wizyta w Libanie i modlitwa na grobie świętego Szarbela. Leon to pierwszy papież, który tam pojechał. Ojciec Święty rozpoznaje perły kościoła współczesnego, docenia te znaki działania Boga, które stają się dziś ważne dla katolików – opisuje ks. prof. Skrzypczak.

Ks. Skrzypczak podał też przykłady duchownych i świeckich, których Leon wyniósł lub niebawem wyniesie na ołtarze. Mowa o Carlo Acutisie, 15-letnim chłopcu z Włoch czy dużych autorytetach życia duchowego: Johnie Henrym Newmanie, Pier Giorgio Frassatim, Karolu de Foucault. Leon XIV beatyfikuje też we wrześniu 2026 r. abp. Fultona Sheena, wielkiego mówcę, który cieszył się dużym szacunkiem w kościele i poza nim.

– To są bardzo ważne postaci dla współczesnej naszej duchowości, Mówimy o współczesnych świętych, którzy mają duży wpływ na człowieka interesującego się wiarą. Beatyfikacja arcybiskupa Fultona Sheena była ogłoszona i szykowana równolegle z beatyfikacją kardynała prymasa Stefana Wyszyńskiego. Ksiądz prymas musiał na nią „poczekać” z powodu pandemii, a Fulton Sheen z powodu skandali związanych z wykorzystaniem seksualnym w diecezjach amerykańskich. Abp. Fulton Sheen to duchowny, który pochodzi z tego samego miejsca, w którym wychował się Leon, a do tego obchodził urodziny w dniu wyboru papieża, czyli 8 maja. Jest wiele związków między nimi – opisał ks. Skrzypczak.


Reklama

„Papież ważny dla USA i dla świata”

Według ks. Skrzypczaka, nauczanie Leona XIV jest kontynuacją tego, co głosił Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek. 


Reklama

Na obecne czasy potrzeba było papieża, który zna świat misyjny, podobnie jak papież Franciszek czy Jan Paweł II. Leon to nie papież polityk, dyplomata, prawnik kanoniczny ale duchowny, który ma przed oczami przede wszystkim człowieka, do którego Chrystus nas, jako kościół, posyła. Z tego nam nie wolno nam nigdy zdezerterować: pierwszym i najważniejszym zadaniem Kościoła jest głoszenie ludziom Chrystusa jako Pana i Zbawiciela Świata, głoszenie kerygmatu. W przypadku Jana Pawła II objawiało się to w jego podejściu do ewangelizacji, on był papieżem wędrownym, misjonarzem. Benedykt XVI służył wiernym swoim talentem teologicznym, usiłował pogłębić to, co zasiał Jan Paweł II. Papież Franciszek w swoim dokumencie programowym Evangeli Gaudium zostawia moim zdaniem genialną myśl o tym, jaki ma być kościół. Teraz jest czas Leona, który też ma doświadczenie jako misjonarz w Peru. Moim zdaniem jego pontyfikat to pięć minut, które Pan Bóg podarował Ameryce – stwierdził Skrzypczak.

Dodał też, dlaczego według niego Stany Zjednoczone potrzebują pontyfikatu Leona XIV.
Ten kraj przechodzi przełom. Ameryka w tej chwili jest też na czele przemian cywilizacyjnych, choćby dotyczącej kwestii sztucznej inteligencji. Imię papieża – Leon XIV – nawiązuje do Leona XIII, którego pontyfikat trwał, gdy świat przechodził potężną rewolucję industrialną. Wówczas Bóg przewidział inteligentnego papieża, który pomagał ludziom przechodzić przez koszty przemian związanych z rewolucją przemysłową. My dzisiaj jesteśmy w momencie, kiedy świat przechodzi przez nową, kolejną rewolucję, związaną już z algorytmami i sztuczną inteligencją. To spowoduje wiele przemian i do tego także odnosi się wiele pokus ideologicznych – zapowiedział ks. prof. Skrzypczak. 

Duchowny porównał też sytuację USA do Polski, gdy w październiku 1978 roku konklawe wybrało na papieża Jana Pawła II. 

– Wydaje się, że jest pewna analogia między tym co dostaliśmy my, Polacy i wyborem Leona. Dla nas to było pięć minut od Opatrzności. Ktoś, kto mówi naszym językiem, posługuje się naszymi idiomami, skończył taką samą szkołę jak my, czytał te same lektury, stanął na czele kościoła. To przyczyniło się do tego, że wielu Polaków zaczęło go odkrywać na nowo. Także kościół amerykański potrzebuje odkryć w sobie siły Boga, które nosi, żeby służyć światu jako światło, jako przewodnik i przeprowadzić umiejętnie ludzi przez przemiany, które nadchodzą – podsumował ks. prof. Skrzypczak. 


Reklama