
Wybory do berlińskiego parlamentu przyniosły Die Linke najlepszy wynik w historii, ale tuż po głosowaniu partia znalazła się w ogniu krytyki. Na jej powyborczej imprezie pojawili się m.in. Issa Remmo, kojarzony z jednym z najbardziej znanych berlińskich klanów, oraz Ibrahim Ibrahim, którego niemieckie media opisują jako działacza związanego z islamskimi fundamentalistami.
- Issa Remmo pojawił się na powyborczej imprezie Die Linke w Neukolln. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci berlińskiego środowiska klanowego, kojarzona z rodziną Remmo. Jej członkowie byli skazywani w sprawach dotyczących m.in. poważnych przestępstw majątkowych.
- Według przedstawicieli partii nie był zaproszony i został poproszony o opuszczenie wydarzenia.
- Na imprezie obecny był także Ibrahim Ibrahim, związany z tzw. Zjednoczonym Palestyńskim Komitetem Narodowym.
- Niemieckie media przypominają jego wcześniejsze wypowiedzi dotyczące przywódcy Hamasu Yahyi Sinwara.
Świętowanie wyborczego sukcesu i nieoczekiwani goście
Die Linke wygrała niedzielne wybory do berlińskiego parlamentu, zdobywając 25,7 proc. głosów. Wynik szybko został jednak przykryty kontrowersjami związanymi z osobami, które pojawiły się podczas powyborczych imprez partii.
Jednym z nich był Issa Remmo, przedstawiany przez niemieckie media jako lider lub jedna z czołowych postaci rodziny Remmo, kojarzonej z przestępczością zorganizowaną w Berlinie. Jak podały m.in. „Die Welt”, „Tagesspiegel” i t-online, Remmo pojawił się na imprezie Die Linke w Neukolln, a później miał być również widziany na wydarzeniu krajowego związku partii.
Władze berlińskiej Lewicy szybko odcięły się od jego obecności. Kandydatka partii Elif Eralp przekazała, że Remmo nie był zaproszony i został wyproszony z imprezy. Partia podkreślała również, że nie łączą jej z nim relacje polityczne ani osobiste.
Sam Remmo miał natomiast powiedzieć dziennikarzom, że po raz pierwszy czuje się w Niemczech wspierany przez partię polityczną, wskazując właśnie na Die Linke.
Obok Remmo sympatyk Hamasu
Sprawa nabrała dodatkowego wymiaru, gdy uwagę mediów zwrócił drugi uczestnik wydarzenia – Ibrahim Ibrahim. Według niemieckich mediów i organizacji dokumentującej ekstremizm jest on związany ze Zjednoczonym Palestyńskim Komitetem Narodowym (VPNK), które w Berlinie skupia środowiska sympatyzujące m.in. z PFLP i Hamasem. Berliński Urząd Ochrony Konstytucji klasyfikował VPNK jako organizację ekstremistyczną.
Incydent na lotnisku w Lipsku. Niemcy wskazują na Rosję
Ibrahim był wcześniej obecny na wydarzeniach organizowanych lub współorganizowanych przez środowiska związane z Die Linke. Niemieckie media przypominają także jego publiczne wypowiedzi, w których pozytywnie odnosił się do Jahji Sinwara, byłego przywódcy Hamasu, który własnoręcznie zamordował czterech palestyńczyków podejrzewanych o szpiegostwo na rzecz Izraela.
„Publicznie wychwala morderczego przywódcę Hamasu Yahya Sinwara jako „nieugiętego przywódcę” i „męczennika-bohatera”, w wieczór wyborczy wcale nie ukrywał tych powiązań. Pogratulował Partii Lewicy za pośrednictwem mediów społecznościowych i z dumą ogłosił, że VPNK było „częścią tego sukcesu” – napisał dziennikarz Die Welt, Benjamin Scherp.

Fragm. artykułu Die Welt. (fot. Die Welt)
Na zdjęciach z wyborczej imprezy pojawił się m.in. razem z Feratem Kocakiem, posłem Die Linke z Neukolln. Polityk później odciął się od wszelkich wypowiedzi gloryfikujących przemoc i terroryzm. Tłumaczył, że podczas publicznej imprezy wykonał setki zdjęć z uczestnikami i nie znał wszystkich osób, które prosiły go o fotografię.
Poseł do członka klanu: „bracie”
Po wyborach sprawa poszła jeszcze krok dalej. Firas Remmo, syn Issy Remmo, opublikował w mediach społecznościowych zrzuty ekranu mające przedstawiać jego wcześniejszą korespondencję z Feratem Koçakiem.
Według opublikowanych materiałów rozmówcy zwracali się do siebie per „bracie”. Kocak miał także prosić o przekazanie jego materiałów wyborczych dalej, w tym „swoim ludziom”. Jeden z udostępnionych materiałów dotyczył wystąpienia posła w Bundestagu poświęconego przestępczości klanowej.
Die Linke mierzy się z pytaniami
Kontrowersje pojawiły się w szczególnym momencie. Die Linke uzyskała w Berlinie 25,7 proc. głosów i została najsilniejszą partią w wyborach do Izby Poselskiej.
Teraz jej przedstawiciele muszą odpowiadać na pytania dotyczące obecności osób związanych ze środowiskami przestępczości zorganizowanej i radykalnych organizacji na wydarzeniach powyborczych.
„Die Welt” przedstawia wydarzenia jako element szerszego problemu dotyczącego relacji części berlińskiej Lewicy ze środowiskami propalestyńskimi i radykalnymi.

