
W Meklemburgii-Pomorzu Przednim chadecy po raz pierwszy w historii powojennej Niemiec wypadli z parlamentu landowego. AfD wygrała wybory z wynikiem przekraczającym 38 proc. Z kolei w Berlinie pierwsze miejsce zajęła Die Linke. – To potwierdzenie swoistego trzęsienia tektonicznego na scenie politycznej w Niemczech – mówi Zero.pl socjolog i ekspert ds. Niemiec, prof. Andrzej Sakson z UAM.
- CDU poniosła historyczną porażkę w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – z wynikiem 4,9 proc. nie przekroczyła progu wyborczego. – Ta partia, m.in podczas wielkiej koalicji rządowej utraciła swój wyrazisty profil polityczny, stając się jedną z wielu partii kompromisu – mówi Zero.pl socjolog, prof. Andrzej Sakson z UAM.
- AfD zdobyła w tym landzie 38,2 proc., ponad dwukrotnie poprawiając wynik z poprzednich wyborów. – Wszystko wskazuje na to, że faktycznie AFD będzie dalej uzyskiwała znaczące poparcie – mówi Zero.pl politolog, prof. Krzysztof Koźbiał z UJ.
- W Berlinie Die Linke uzyskała 25,7 proc. i po raz pierwszy wygrała wybory do stołecznego parlamentu.
Niedzielne wybory landowe w Niemczech przyniosły wyraźny sygnał dla partii głównego nurtu. Szczególnie mocno odczuła go CDU kanclerza Friedricha Merza.
„Kłopoty zaczynają być widoczne”
W Meklemburgii-Pomorzu Przednim chadecy zdobyli zaledwie 4,9 proc. głosów. To oznacza nie tylko bardzo słaby wynik, ale przede wszystkim wypadnięcie z landtagu. CDU po raz pierwszy od powstania Republiki Federalnej nie będzie miała swoich przedstawicieli w parlamencie tego landu. W poprzednich wyborach w 2021 r. partia zdobyła 13,3 proc.
Kolejne zwycięstwo AfD. Wyniki exit poll
– Pod względem gospodarczym to państwo już nie wygląda tak jak kiedyś. Kłopoty zaczynają być widoczne, co przejawia się odpływem wyborców. Co ciekawe, między innymi do AfD, co wydaje się dość zaskakujące – mówi Zero.pl politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Krzysztof Koźbiał.
– Te wybory wpisują się w ogólną tendencję zmiany nastroju oraz postaw społecznych i politycznych u naszych zachodnich sąsiadów. To jest potwierdzenie swoistego trzęsienia tektonicznego na scenie politycznej w Niemczech, gdzie CDU wyraźnie osłabła – przekonuje socjolog, prof. Andrzej Sakson z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
AfD bierze Meklemburgię
Najwięcej głosów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim zdobyła AfD. Partia uzyskała 38,2 proc., podczas gdy rządząca SPD Manueli Schwesig – 35,5 proc. AfD ponad dwukrotnie poprawiła swój wynik z 2021 r., kiedy zdobyła 16,7 proc.
To kolejny mocny wynik tego ugrupowania we wschodnich Niemczech. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt. W Meklemburgii po raz pierwszy znalazła się na pierwszym miejscu. Zapewne jednak rządzić nie będzie.
Wybory w Berlinie i Meklemburgii. Lewica z CDU o stolicę, SPD z AfD o północ
– Wyborcy AFD mogą to odczuwać w ten sposób, że jeżeli ich partia po raz kolejny nie zostanie dopuszczona do rządów, to kolejnym razem też będą ich popierać. Pamiętajmy o tym, że ciągle będzie to taka siła polityczna, która może usprawiedliwiać się tym, że przecież nigdy nie rządziła, więc nigdy nie mogła wprowadzić w życie swoich pomysłów – twierdzi prof. Koźbiał.
Podobnego zdania jest prof. Sakson. – Jeżeli partia, która ma być wyrazicielem ok. 40 proc. Niemców wschodnich i 30 proc. zachodnich, nie może zrealizować swoich postulatów wyborczych i jest blokowana przez partie głównego nurtu, to z jednej strony może prowadzić do dalszej radykalizacji, a z drugiej – wzrostu poparcia – mówi socjolog.
– Na AFD głosowało wiele osób, które do tej pory nie uczestniczyły w wyborach i one w znacznej mierze są sfrustrowane. Ta frustracja to efekt lęków i obaw przed degradacją społeczną, szerzej mówiąc – przyszłością. To może doprowadzić do jeszcze większej mobilizacji tych niezdecydowanych i paradoksalnie umocnić pozycję tej partii – dodaje prof. Sakson.
Berlin wybiera Lewicę. „Wulkan niewyrażonych emocji”
Jeszcze inaczej sytuacja wygląda w Berlinie. Tutaj największą partią została Die Linke. – Niemcy to ciekawy naród. Roztacza mit racjonalności, a wewnętrznie to wulkan niewyrażonych emocji – komentuje wynik wyborczy Urszula Ptak, polska dziennikarka na stałe mieszkająca w Berlinie.
Według oficjalnych wyników wyborów Die Linke zdobyła 25,7 proc. głosów do Izby Deputowanych. CDU znalazła się na drugim miejscu z wynikiem 18,8 proc., a AfD zdobyła 16,3 proc. Dalej znaleźli się: Zieloni – 14,3 proc. oraz SPD – 12,1 proc.
Dla Lewicy to ogromna zmiana. W 2021 r. partia uzyskała 12,3 proc. głosów, a teraz ponad dwukrotnie zwiększyła poparcie. AfD również zanotowała wyraźny wzrost – z 9,1 proc. w poprzednich wyborach do 16,3 proc. Tymczasem CDU spadła z 28,2 proc. do 18,8 proc.
Niemieckie media pisały o kontrowersjach związanych ze świętowaniem Di Linke. Na imprezie wyborczej berlińskiej Lewicy pojawił się Issa Remmo, przedstawiany przez niemieckie media jako przywódca arabskiego klanu Remmo. Sama partia zaznaczyła, że nie był zaproszonym gościem i nie łączą jej z nim żadne relacje polityczne ani osobiste.
Nazwisko rodziny Remmo pojawia się w kilku głośnych sprawach kryminalnych: członkowie klanu zostali skazani m.in. za kradzież ze zbiorów Grunes Gewolbe w Dreźnie i za kradzież 100-kilogramowej złotej monety „Big Maple Leaf” z berlińskiego Bode-Museum. Wissam i Ahmad Remmo otrzymali po 4,5 roku więzienia.
Kto będzie rządzić?
Arytmetyka w Meklemburgii-Pomorzu Przednim pozwala na utworzenie rządu SPD, Lewicy i Zielonych. Taki układ oznaczałby kontynuację rządów Manueli Schwesig, choć w szerszej formule niż dotychczasowa koalicja SPD z Lewicą.
W Berlinie prawdopodobne rozmowy będą dotyczyć koalicji trzech partii. Die Linke zdobyła 25,7 proc. i jest największą siłą w Izbie Deputowanych, ale sama nie ma większości. Matematycznie możliwy jest sojusz Lewicy, Zielonych i SPD, który pozwoliłby Elif Eralp ubiegać się o stanowisko rządzącej burmistrz Berlina. Alternatywą pozostaje rząd pod kierownictwem CDU, również z udziałem Zielonych i SPD.
Może zainteresuje Cię także:

