Reklama
Reklama
Reklama

Brazylijscy kierowcy ciężarówek mieli uratować Europę. Plan właśnie się posypał

Zglobalizowana ekonomia w praktyce: jak donosi serwis 40ton.net, Brazylia wprowadza wysoką płacę minimalną dla kierowców ciężarówek. Nie robi tego, by umilić im życie, ale aby zniechęcić ich do wyjazdu do Europy.

vw-const-brazil
Typowy ciągnik siodłowy w Brazylii - VW Constellation. (fot. wheelsage.org)
  • Braki kadrowe w Europie dotykają branżę transportową od dawna. Kierowców importuje się z odległych stron świata.
  • Mimo znacznego deficytu rąk do trzymania kierownicy, Unia Europejska ani myśli luzować zasady dotyczące przewozów drogowych.
  • Rząd Brazylii wykonuje sprytny ruch: podnosi płacę minimalną dla kierowców ciężarówek do bardzo wysokiego – jak na tamte realia – poziomu prawie 3600 zł.

Pół mln kierowców: tylu podobno brakuje, żeby zaspokoić potrzeby dużych firm transportowych w Europie. Podobnie jak w innych branżach, także tu wiek pracowników rośnie, a młodych jest coraz mniej. W obliczu tego problemu agencje rekrutacyjne sięgają coraz częściej po pracowników z dalekich stron świata, kusząc wysokimi wynagrodzeniami i poziomem życia na naszym kontynencie.

Jednym z najlepszych kierunków importowania kierowców przez jakiś czas była Brazylia. Wśród powodów wymieniało się brak bariery językowej w przypadku Portugalii (a i w Hiszpanii Brazylijczyk się dogada) i doświadczenie brazylijskich kierowców w prowadzeniu bardzo dużych, ciężkich zestawów pojazdów. Na tle jazdy po Brazylii, trasy po Europie to jak wakacje. Cały czas mamy asfalt, cywilizowane parkingi, a z miasta do miasta nie trzeba jechać 1000 km przez pustkowie. 

Wielkie firmy transportowe zwęszyły potencjał

„Magnaci” rynku transportowego, jak litewska Girteka, zaczęły aktywnie organizować rekrutację na kierowców ciężarówek w największych miastach Brazylii. Wcześniej po Brazylijczyków sięgały już firmy z Półwyspu Iberyjskiego, jak hiszpański Primafrio. Brazylijskich kierowców do Europy sprowadzają również firmy z Ameryki Południowej – firma transportowa zgłasza zapotrzebowanie na daną liczbę osób i na miejscu poszukiwani są odpowiedni kandydaci. Jeśli złożą wszystkie dokumenty i wpłacą 800 euro kaucji, to mogą zostać zaproszeni do pracy w Europie, gdzie agencja załatwi im odpowiednie pozwolenia, a pracujący tu już Brazylijczycy wprowadzą ich w zasady pracy oraz ostrzegą o tym, że w Europie bywa zimno.

Reklama
Reklama

Liczba kierowców zrekrutowanych w ten sposób zaczęła osiągać setki – wprawdzie Brazylijczycy wymagali wyższych wynagrodzeń niż Azjaci, ale mieli też większe doświadczenie w jeździe nowoczesnymi ciężarówkami, a przy okazji w sposób naturalny jeżdżą po prawej stronie drogi, czego o Hindusach i Pakistańczykach nie można powiedzieć. Szło dobrze, ale...

Brazylia wykonała zaskakujący ruch: wprowadziła wysoką pensję minimalną

5000 reali: tyle zarobi teraz kierowca ciężarówki w Brazylii. To ok. 3600 zł – naprawdę dużo pieniędzy jak na warunki brazylijskie, gdzie mediana pensji to poniżej 2000 reali (1400 zł), jedynie w większych miastach mamy do czynienia z wyższymi zarobkami, na poziomie właśnie ok. 3500 zł. W Brazylii koszty życia są znacznie niższe niż w Europie, więc kierowca ciężarówki z pensją 5000 reali może żyć naprawdę nieźle, zwłaszcza jeśli mieszka w małym miasteczku.

To już mocno zniechęca do wywrócenia swojego życia do góry nogami i udania się do Europy. Wprawdzie nowe przepisy muszą jeszcze zyskać aprobatę prezydenta, ale to raczej pewne i tym sposobem pewne źródełko nowych rąk do pracy w transporcie znowu wyschnie. W tym tempie zaczniemy chyba importować kierowców z Republiki Południowej Afryki, ale oni też mają tendencję do jazdy po lewej stronie drogi.

W tym samym pakiecie przepisów znajdą się też dopłaty do wymiany ciężarówek

Reklama
Reklama

Brazylijski rząd życzyłby sobie, żeby flota pojazdów została unowocześniona, co znów ma zachęcić kierowców do pozostania ze względu na bardziej komfortowe warunki pracy. No i wreszcie mają oni otrzymywać wynagrodzenie szybciej, nawet do 3 dni po wykonaniu przejazdu. W tym tempie niedługo okaże się, że to Europejczycy będą jeździć do Brazylii do pracy.

W Europie łatwiej nie będzie

Od 1 lipca wchodzą przepisy europejskiego pakietu mobilności, które między innymi wprowadzają obowiązek stosowania tachografu również w pojazdach o masie poniżej 3,5 tony w transporcie międzynarodowym. Jeśli więc przedsiębiorca zechce przewieźć towar np. z Bielska-Białej do Ostravy w Czechach przy użyciu busa typu Sprinter, Transit czy Ducato, będzie musiał wyposażyć swój pojazd w tachograf elektroniczny G2V2. Kierowca wykonujący ten przewóz jest zobowiązany mieć kartę do tachografu i prawo jazdy z tzw. kodem 95 (profil kierowcy zawodowego).

Obowiązkowe tachografy w busach już o krok. Nie jeździsz busem, a i tak zapłacisz

Do tej pory ten rodzaj transportu nie był objęty ewidencją czasu pracy. Z jednej strony kierowcy się cieszą, bo skończą się zlecenia w rodzaju „20 godz. jazdy bez przerwy”, z drugiej – nowe przepisy nakładają na nich kolejne obowiązki, a niepilnowanie czasu pracy będzie się kończyło wysokimi mandatami. Na miejscu Brazylijczyków widząc nowe przepisy europejskie i lokalną pensję minimalną w wysokości 5000 reali, zostałbym chyba w Brazylii

Chociaż podobno to przerażający kraj. 

Źródło: Zero.pl
Tymon Grabowski
Tymon GrabowskiDziennikarz
Reklama
Reklama