Aby sprzedawać samochody w Unii Europejskiej, muszą one mieć homologację. Ale homologacja homologacji nierówna – istnieje kilka rodzajów, w tym ogólna i jednostkowa. Producenci chińscy wykorzystują to na swoją korzyść oraz paradoksalnie również na korzyść klientów – przynajmniej w ich mniemaniu.

- Niektóre chińskie marki sprzedają w Polsce samochody bez ogólnej homologacji europejskiej WVTA, z tak zwanym dopuszczeniem jednostkowym. Dlaczego tak czynią?
- W ten sposób mogą omijać wymogi co do obowiązkowego wyposażenia z dziedziny bezpieczeństwa, a nawet oferować silniki nie spełniające norm emisji spalin.
- Tak jest taniej, a klienci w sumie się cieszą – dostają więcej mocy, a mniej denerwujących dzwonków podczas jazdy. Ale czy w związku z tym coś im grozi?
- Auta, które sprzedawane są w Polsce, często są homologowane w ten sposób w Chorwacji. Marki, o których mowa, to m.in. Jetour, ale także niektóre modele BAIC-Beijing i prawdopodobnie Hongqi. Każdą z tych marek importuje do Polski Asian Automotive Distribution Center (AADC).
Jesteśmy już na szczęście po tym szalonym okresie, gdy do Polski wchodziły mniej więcej dwie chińskie marki samochodów na miesiąc. Owszem, nadal pojawiają się nowe, jak np. Lepas (nie widziałem jeszcze ani jednej sztuki) czy ostatnio – z dużym opóźnieniem – Changan, ale co do zasady ci, którzy już są, to pewnie przez jakiś czas z nami zostaną.
Marki chińskie jednak trzeba podzielić na te, które mają zamiar konkurować tu na poważnie, oraz te bardziej efemeryczne, którym przy małej skali sprzedaży nie opłaca się homologować każdego rodzaju pojazdu. Weszły do Polski, co nieco sprzedają, ale dla obniżenia kosztów wspierają się tzw. homologacją jednostkową, czyli dopuszczeniem do sprzedaży każdego pojazdu osobno.
Typy homologacji opisuje szczegółowo rozporządzenie UE nr 858
Przy europejskiej homologacji o nazwie WVTA – Whole Vehicle Type Approval – dopuszczony do sprzedaży jest dany model. Producent uzyskuje świadectwo homologacji dla konkretnego typu pojazdu i może go powielać w celu sprzedaży, nie trzeba homologować każdego zaimportowanego egzemplarza. To wymaga jednak spełnienia rozlicznych kryteriów, w tym oczywiście normy emisji spalin (chyba, że to samochód w pełni elektryczny) i obowiązkowego wyposażenia.
Tu pojawia się problem, bo zgodnie z nowymi regulacjami tego obowiązkowego wyposażenia jest strasznie dużo, podnosi ono więc komplikację pojazdu i jego cenę. A co najgorsze – klienci wcale go nie chcą. Mowa o systemach bezpieczeństwa z kategorii GSR, czyli głównie kamerze obserwującej wzrok kierowcy oraz ostrzeżeniu o przekraczaniu prędkości. Nabywcy najchętniej kupiliby auto bez tych systemów, ale nie ma już takiej możliwości. Każdy nowy samochód musi już bez ustanku dzwonić na kierowcę i gwarantuję, że przepisowa jazda w żaden sposób przed tym nie chroni.
Chińczycy dalej średnio rozumieją, czego chcą Europejczycy. Ta premiera to dowód
Są więc i inne typy homologacji, łatwiejsze do uzyskania. Artykuł 41. wspomnianego rozporządzenia wyszczególnia homologację małoseryjną, dla pojazdów produkowanych w niewielkich liczbach. Limit to 1500 sztuk na rok – jeśli nie osiągamy tej wartości wytwarzając np. pojazdy specjalne, możemy otrzymać homologację małoseryjną, łatwiejszą do uzyskania niż WVTA. Ale ze względu na ten limit producenci chińscy nie są zainteresowani homologacją małoseryjną z artykułu 41. i idą prosto do art. 44 – homologacji jednostkowej.
Homologacja jednostkowa to świetne rozwiązanie
Homologacja jednostkowa: sytuacja, w której dopuszczenie otrzymuje każde auto z osobna. Można wykonać ją w dowolnym kraju Unii Europejskiej. Po przeczytaniu wywiadu z Arturem Marciniszynem na temat homologacji na stronie samar.pl stwierdziłem, że homologacja jednostkowa to idealny sposób, aby nieco ułatwić sobie życie na rynku motoryzacyjnym, trzeba tylko znaleźć odpowiednio liberalny organ homologujący i z tego, co udało mi się dowiedzieć, importerzy aut chińskich korzystają z usług w najmłodszym kraju Unii Europejskiej – Chorwacji. Dowiedziałem się o tym w salonie Jetoura, potwierdziłem także w rozmowie telefonicznej z innym salonem na Śląsku. O sprawie homologacji jednostkowych dla samochodów BAIC pisał też serwis Autoblog.pl.
Homologację jednostkową mają też auta Hongqi. „Wszystkie sprzedawane na terenie Unii Europejskiej modele Hongqi są objęte Europejskim świadectwem homologacji. Oprócz najbardziej znanej Homologacji Całopojazdowej Typu Pojazdu, zwanej WVTA (Whole Vehicle Type Approval), rozporządzenie dopuszcza uzyskanie homologacji typu pojazdów produkowanych w małych seriach (art. 41) oraz indywidualnego dopuszczenia pojazdu (art. 44)” – poinformował Zero.pl Łukasz Walkiewicz z AADC, importer tej marki, ale także BAIC i Jetoura.
Napisałem z pytaniem do Transportowego Dozoru Technicznego (TDT), czyli organu, który wydaje świadectwa homologacji w Polsce. Czy auto homologowane w Chorwacji jest automatycznie dopuszczone do sprzedaży w Polsce? „Świadectwo krajowego indywidualnego dopuszczenia pojazdu, wydane w innym niż Polska państwie członkowskim, w przypadku rejestracji pojazdu na terenie Polski, wymaga uznania przez polski organ udzielający homologacji” – odpowiedziała Małgorzata Moździerz-Zarzyka z TDT.
Wspaniale, pomyślałem – czyli na pewno auta z Chin, sprzedawane w Polsce a homologowane jednostkowo w Chorwacji, takie uznanie mają. Ale nie zaszkodzi sprawdzić, napisałem też do importera tych samochodów i otrzymałem odpowiedź:
„Homologacje europejskie (niezależnie, czy jednostkowe czy WVTA) są honorowane w całej UE bez konieczności zatwierdzania przez TDT” – odpisał Paweł Kuskowski z firmy AADC.
Czyli TDT uważa, że wymagają uznania, a importer uważa, że nie wymagają. Idealna sytuacja z gatunku „tak, ale nie”. Na tę chwilę mamy więc najprawdopodobniej następujący stan rzeczy:
- chińskie auto jest homologowane jednostkowo w Chorwacji (każdy egzemplarz otrzymuje osobne świadectwo homologacji indywidualnej),
- nie ma polskiego dopuszczenia przez TDT,
- czyli nie jest homologowane w Polsce,
- ale nadal można je zarejestrować na chorwackim dopuszczeniu jednostkowym w naszym kraju.
Dodajmy, że chorwackie służby techniczne muszą mieć pełne ręce roboty, bo w rozporządzeniu nr 858 wyraźnie napisano, że:
W procedurze dopuszczenia indywidualnego pojazdu każdy pojazd jest fizycznie kontrolowany przez służbę techniczną. Nie dopuszcza się żadnych wyjątków od tej zasady.
Czyli każdy samochód z Chin objęty homologacją indywidualną najpierw jedzie do Chorwacji, tam służby techniczne fizycznie go kontrolują i dopiero wtedy podąża do Polski lub innego kraju przeznaczenia. Wierzę w to głęboko.
Jak jest z ubezpieczeniem OC?
Czy samochód homologowany jednostkowo w Chorwacji i ubezpieczony w Polsce jest objęty ochroną polisy OC w razie kolizji poza granicami tych krajów? Zapytałem o to eksperta, wicedyrektora Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych, Marka Bryka z Compensy. „Ubezpieczyciel, który wystawi OC na taki pojazd, ponosi odpowiedzialność za szkody powstałe w związku z ruchem tego pojazdu. Nie ma podstaw do odmowy udzielenia ochrony ubezpieczeniowej z uwagi na fakt, że pojazd posiada homologację jednostkową. Zakład ubezpieczeń ma prawo wystąpić o regres do sprawcy wyłącznie w przypadkach zdefiniowanych w ustawie, jak np. jazda po alkoholu albo ucieczka z miejsca wypadku” – odpisał Marek Bryk.
O skuterach, zderzeniach i ubezpieczeniach. Jak (nie) jeździć w Azji
– To, że polisa OC jest zawsze ważna, ma swoje społeczne uzasadnienie. Czasem rodzą się z tego patologie, ale takie są przepisy – mówi inny pracownik wyższego szczebla w firmie ubezpieczeniowej. Brzmi to sensownie; OC jako ubezpieczenie obowiązkowe musi mieć jasno podane sytuacje, w których nie zadziała. Gdyby zacząć wymyślać liczne, dziwne wyłączenia dla OC, zwiększyłaby się liczba osób, które nie wykupowałyby go w ogóle, uznając że skoro i tak ubezpieczyciel znajdzie sposób, by przyjść do nich z regresem, to szkoda sobie zawracać głowę. Można więc uznać, że jednostkowa homologacja nie koliduje z OC.

Wnętrze nowego Jetoura T2. Nie stwierdziłem obecności kamery obserwującej kierowcę. Ponoć jest obowiązkowa, chyba że masz homologację jednostkową. Fot. Jetour Plaza - Otomoto (fot. Otomoto - Jetour Plaza)
To, co napisałem powyżej, może zdawać się chaotyczne
Spostrzeżenie jest słuszne. W tej sprawie panuje chaos informacyjny. Firma, z którą się skontaktowałem, udziela informacji bardzo niechętnie, a jeśli już, to są one sprzeczne z tym, czego dowiedziałem się w TDT. Próbowałem dowiedzieć się, czy istnieje limit pojazdów homologowanych jednostkowo – TDT na moje pytanie odpisało, że limitu nie ma, można homologować sobie indywidualnie wszystkie sprzedane auta i nadal nie ma problemu.
I to jest być może clou całej sytuacji: nikt do końca nie wie, jak jest, a ci, którzy wiedzą nieco więcej, będą uparcie milczeć. Nie jest jasne, czy obecność homologacji jednostkowej może czymś grozić nabywcom. W teorii mamy potwierdzenie, że w razie kolizji za granicą polisa OC działa i ubezpieczyciel pokryje spowodowane przez nas szkody. W praktyce możemy trafić na towarzystwo ubezpieczeniowe, które wyczuje, że może zaoszczędzić na odszkodowaniu i uprze się, że skoro auto nie miało homologacji europejskiej, a tylko wydaną w Chorwacji i brakuje mu uznania tej homologacji przez polskie TDT, to właściwie nie powinno było być dopuszczone do ruchu...
Twój następny samochód zapiszczy cię na śmierć. Unia nie ma litości
Jest jeszcze jedno ciekawe zjawisko
Mamy do czynienia z sytuacją, gdzie obchodzenie przepisów unijnych odbywa się na korzyść klientów. Będą oni zadowoleni z tego, że nowe chińskie auto nie ma ostrzegaczy, które zapewne nic nie dają i służą tylko do denerwowania kierowcy. Importer i klienci grają do jednej bramki przeciwko regulacjom UE, więc sytuacja ta jest dla obu grup korzystna. To mniej więcej tak, jak płatność gotówką bez faktury – sprzedający nie płaci podatku, kupujący płaci mniej o wartość VAT, więc obie strony są zadowolone.
Może gdyby Unia Europejska delikatnie odpuściła absurdalne regulacje GSR, nie trzeba byłoby tak kombinować.

