Reklama
Reklama
Reklama

Volkswagen tonie na oczach właścicieli. Dramatyczny apel o działanie

Rodziny Porsche i Piëch, kontrolujące największych udziałowców Volskwagena, tracą cierpliwość i żądają natychmiastowych działań naprawczych w koncernie. Niemiecki gigant tonie, a na szali ważą się losy aż 100 tysięcy pracowników. Koncern planuje drastyczne zwolnienia, by przetrwać morderczą wojnę cenową z Chinami i uratować topniejące zyski.

Najwięksi udziałowcy Volkswagena wzywają zarząd do szybszych działań ratunkowych dla koncernu
Najwięksi udziałowcy Volkswagena wzywają zarząd do szybszych działań ratunkowych dla koncernu (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Volkswagen znalazł się na historycznym zakręcie. Rodziny Porsche i Piëch, kontrolujące największego akcjonariusza koncernu, w mocnym oświadczeniu wezwały zarząd do działania.
  • Problemy Volkswagena wpisują się w zataczający coraz szersze kręgi kryzys niemieckiej motoryzacji.
  • Producentów zza Odry wykańcza chińska konkurencja i protekcjonistyczna polityka Stanów Zjednoczonych.

Rodziny Porsche i Piëch, które sprawują kontrolę nad Volkswagenem poprzez spółkę Porsche SE (to największy pojedynczy akcjonariusz motoryzacyjnego giganta, posiadający 31,9 proc. kapitału i 53,3 proc. głosów na walnym), mają dość bezczynności zarządu – podaje CNBC.

Może być taniej na stacjach. Jest nowa prognoza cen paliw

Właściciele Volkswagena: Jesteśmy na historycznym rozdrożu

„Grupa Volkswagena znalazła się na historycznym rozdrożu” – napisał w opublikowanym w piątek oświadczeniu Hans Dieter Pötsch, przewodniczący zarządu Porsche SE. „Decyzje, które Volkswagen podejmie teraz, zadecydują o jego przyszłości. W interesie firmy i jej trwałej konkurencyjności wszyscy muszą teraz zmobilizować się i wziąć na siebie odpowiedzialność” – dodał.

Apel ten, jak zauważa CNBC, został wystosowany po tym, jak potwierdziło się, że Volkswagen rozważa zlikwidowanie nawet do 100 tys. miejsc pracy (w połowie lipca do mediów wyciekła notatka wewnętrzna prezesa VW, Olivera Blumego, w której pisał on, że po uzgodnieniu likwidacji ok. 50 tys. miejsc pracy w całej grupie nadal widać potrzebę dalszej redukcji kosztów osobowych).

Reklama
Reklama

Tak drastyczny sposób szukania oszczędności ma być receptą na zmniejszenie skali spadku zysków. Volkswagenowi, tak jak i innym niemieckim producentom aut, we znaki daje się splot niekorzystnych okoliczności biznesowych. To nasilająca się konkurencja ze strony chińskich producentów, coraz mniejszy popyt w kraju i na kluczowych zagranicznych rynkach; a także amerykańskie cła na auta z Niemiec (w maju Donald Trump mówił o podniesieniu tych ceł z 15 proc. do 25 proc.).

„Celem jest konkurencyjność”

Hans Dieter Pötsch jest zdania, że im dłużej odwlekane będą decyzje zarządcze, tym większe będą problemy Volkswagena. Johannes Lattwein, członek zarządu Porsche SE odpowiedzialny za obszar finansów i IT, dodał w oświadczeniu, że z punktu widzenia Volkswagena konieczna jest redukcja zbędnych mocy produkcyjnych, znaczące obniżenie kosztów i wzmocnienie zdolności grupy w zakresie podejmowania decyzji i wdrażania przyjętych polityk.

„Celem jest konkurencyjność” – podkreślił. „Przy jego realizacji trzeba brać pod uwagę każdą opcję. W przeciwnym razie Volkswagen ryzykuje trwałą utratę pozycji względem międzynarodowych konkurentów” – napisał Lattwein.

Rząd nie odpuści ws. podatku paliwowego. „Jest kilka koncepcji”

Volkswagen spodziewa się, że jego przychody ze sprzedaży mogą spaść w tym roku nawet o 3 proc. W pierwszej połowie roku globalny wolumen sprzedaży spadł o 6,3 proc., do ok. 4,1 mln aut, głównie ze względu na sytuację na chińskim rynku (kiedyś był on dla VW jednym z kluczowych, w ostatnich latach niemiecki gigant przegrywa tam rywalizację z producentami z Państwa Środka, takimi jak BYD czy Geely).

Reklama
Reklama