
Duane „Keffe D” Davis, były lider gangu South Side Compton Crips, został uznany za winnego zabójstwa Tupaca Shakura. Sprawa od blisko 30 lat pozostawała nierozwiązana i obrosła licznymi teoriami spiskowymi.
- Ława przysięgłych w Las Vegas uznała 63-letniego Duane'a Davisa za winnego zabójstwa z użyciem broni palnej; decyzja zapadła po zaledwie kilku godzinach narady.
- Prokuratura przekonywała, że Davis zaplanował strzelaninę i dostarczył broń, choć sam nie oddał strzałów – zrobił to jego bratanek Orlando Anderson, zmarły w 2008 r.
- Kluczowym dowodem stały się własne słowa oskarżonego - z nagranego przesłuchania z 2008 r. oraz jego wydanej w 2019 r. autobiografii, w której opisywał swój udział w zabójstwie.
Jak donosi BBC, sąd w Las Vegas uznał Duane'a „Keffe D” Davisa za winnego zabójstwa z użyciem niebezpiecznego narzędzia w związku ze śmiercią Tupaca Shakura. 63-letni oskarżony, ubrany w czarny garnitur, wysłuchał werdyktu bez emocji, po czym zapowiedział, że złoży apelację.
Legendarny raper zginął w strzelaninie z jadącego samochodu 7 września 1996 r. w Las Vegas. Miał wówczas 25 lat i był u szczytu kariery jako jeden z najbardziej wpływowych artystów w historii hip-hopu, sprzedał ponad 75 mln płyt na całym świecie. Przez blisko trzy dekady sprawa jego śmierci pozostawała jedną z najgłośniejszych niewyjaśnionych zagadek w Ameryce.
Rośnie liczba ofiar lawiny w Nepalu. Ponad tysiąc ofiar
Rola oskarżonego w zabójstwie
Według prokuratury Davis, ówczesny przywódca gangu South Side Compton Crips, osobiście nie strzelał, ale to on wydał rozkaz ataku i dostarczył broń swojemu bratankowi, Orlando Andersonowi, który otworzył ogień. Anderson zginął w 2008 r. w niepowiązanej strzelaninie, wcześniej konsekwentnie zaprzeczając udziałowi w zabójstwie Shakura.
Śledczy wskazywali, że strzelanina była odwetem za bójkę, w którą Anderson wdał się z Shakurem i jego świtą kilka godzin wcześniej tego samego wieczoru. Zabójstwo wpisywało się w atmosferę ostrej rywalizacji między sceną hip-hopową Wschodniego i Zachodniego Wybrzeża oraz konfliktu gangów Bloods i Crips, głęboko związanego wówczas z branżą muzyczną.
Własne słowa dowodem winy
Najważniejszym dowodem w procesie okazały się wypowiedzi samego Davisa, wielokrotnie przyznającego się do obecności w białym cadillacu, z którego padły śmiertelne strzały. Po raz pierwszy mówił o tym podczas tajnego przesłuchania policyjnego w 2008 r., prowadzonego w związku ze śledztwem w sprawie śmierci innego rapera, Notorious B.I.G.
Davis rozwinął ten wątek w wydanej w 2019 r. autobiografii „Compton Street Legend”. To właśnie książka oraz liczne wywiady medialne sprawiły, że utracił moc obowiązującą wcześniejsza umowa z organami ścigania, która chroniła go przed oskarżeniem karnym – sąd uznał, że nagranie przesłuchania może zostać wykorzystane jako dowód w procesie o morderstwo.
Starcie argumentów w sądzie
W mowie końcowej prokurator Binu Palal przekonywał ławę przysięgłych, by potraktować poważnie wielokrotne przyznania się oskarżonego, wskazując, że Davis od lat opowiadał o swojej odpowiedzialności za śmierć Shakura w dokumentach, podcastach, książce i przesłuchaniu policyjnym. Podkreślał, że jako lider gangu obecny w aucie w chwili strzelaniny, Davis ponosi odpowiedzialność za zabójstwo.
Obrona przekonywała z kolei, że wypowiedzi Davisa były jedynie fikcją i przechwałkami, mającymi zwiększyć sprzedaż książki. Adwokat Michael Sanft apelował do przysięgłych, by uznali klienta za osobę zmyślającą historie dla pieniędzy, argumentując, że w sprawie brakuje twardych dowodów.
Mimo argumentów obrony ława przysięgłych potrzebowała jedynie kilku godzin, by wydać werdykt skazujący. Sędzia Carli Kierny z sądu okręgowego hrabstwa Clark wyznaczyła termin ogłoszenia wyroku na 13 października. Davisowi grozi dożywocie.
Podczas rozprawy Davis przerwał odczytywanie procedur, prosząc o zwrot swoich rzeczy osobistych, w tym telefonu, po czym zapowiedział chęć złożenia apelacji. Sędzia wyjaśniła, że będzie to możliwe dopiero po formalnym ogłoszeniu wyroku. Rodzina i przyjaciele Shakura, obecni na sali i przed budynkiem sądu, przyjęli werdykt z ulgą i wzruszeniem.
Obejrzyj także: