Reklama
Reklama
Reklama

Djokovic we łzach. Porażka legendy w I rundzie US Open

US Open tennis tournament - Day 1
Novak Djokovic po raz pierwszy w karierze odpadł z US Open już w I rundzie, ulegając Argentyńczykowi Marianowi Navone (fot. BRIAN HIRSCHFELD / PAP)

Novak Djokovic po raz pierwszy w karierze odpadł z US Open już w I rundzie, ulegając Argentyńczykowi Marianowi Navone. 39-letni Serb zmagał się z tajemniczą chorobą, wymiotował na korcie i po meczu nie krył łez. To kolejny sygnał, że czas dogania wielkiego mistrza.

  • Novak Djokovic przegrał w I rundzie US Open z Marianem Navone (7:6, 5:7, 4:6, 6:2, 6:1) – to jego pierwsza taka porażka w Nowym Jorku i pierwsza w I rundzie Wielkiego Szlema od 2006 r.
  • Serb przez cały mecz zmagał się z dolegliwościami fizycznymi – wymiotował, prosił o tabletki i wzywał lekarza, a po spotkaniu przyznał, że problem nęka go niemal w każdym meczu tego sezonu.
  • Porażka praktycznie przekreśla szanse Djokovicia na zdobycie w tym turnieju rekordowego 25. tytułu wielkoszlemowego, choć zawodnik zapewnia, że o zakończeniu kariery na razie nie myśli.

Novak Djokovic przegrał w pierwszej rundzie US Open z rozstawionym dużo niżej Argentyńczykiem Marianem Navone, ulegając mu 7:6(5), 5:7, 4:6, 6:2, 6:1. To pierwsza w karierze porażka Serba już w otwierającym meczu nowojorskiego turnieju oraz pierwsza jego porażka w I rundzie zawodów wielkoszlemowych od 2006 r.

Rozstawiony z numerem czwartym Djokovic przez całe spotkanie zmagał się z problemami fizycznymi – wymiotował do kosza przy korcie, prosił o pomoc lekarza i tabletki. Mimo to pokazał charakter, walcząc do samego końca, a po meczu, gratulując rywalowi, z trudem powstrzymywał łzy, po czym z pochyloną głową zszedł do szatni.

„Potrzebuję kilku dni odpoczynku”. Iga Świątek ogłosiła ważną decyzję

Reklama
Reklama

Pierwszy set dla Navone

Djokovic dobrze rozpoczął mecz, przełamując serwis Navone już przy pierwszej okazji i prowadząc 4:1 w pierwszym secie. Przewaga stopniała jednak w miarę narastających problemów z wilgotnym powietrzem Nowego Jorku, a punktem zwrotnym okazała się jedna długa, wyczerpująca wymiana, po której Serb zaczął wyraźnie tracić energię.

Spowolnione uderzenia i serwis sprawiły, że po dziewiątym gemie Djokovic przywołał na kort lekarza, prosząc o tabletki łagodzące dolegliwości. W tie-breaku pierwszego seta był już wyraźnie zmęczony – zginał się w pół między piłkami, a nad kortem Arthur Ashe Stadium zapadła nietypowa cisza świadcząca o rosnącym niepokoju publiczności. Po godzinie i trzynastu minutach gry to Navone pierwszy wykorzystał okazję i wygrał seta.

Przebłysk formy i dramatyczny finał

W chłodniejszych warunkach pod zadaszonym dachem stadionu Djokovic zdołał się otrząsnąć i wyrównać mecz, a jego rosnąca pewność siebie w trzecim secie – zwieńczona przełamaniem rywala na 5:4 – zapowiadała powrót do dawnej formy. To właśnie z takich sytuacji broniący się wcześniej Serb zwykle wychodził zwycięsko, nawet mierząc się z problemami fizycznymi.

Reklama
Reklama

Tym razem jednak nie zdołał domknąć przewagi, a inicjatywę bezpowrotnie przejął Navone, który nigdy wcześniej nie wyszedł w Nowym Jorku poza drugą rundę. Mecz, który jeszcze niedawno był wyrównany, szybko wymknął się Djokoviciowi spod kontroli, a atmosfera na trybunach – zapełnionych mimo zbliżającej się północy – wyraźnie przygasła, gdy stało się jasne, że tym razem Serbowi nie uda się odwrócić losów spotkania.

Djokovic zalał się łzami.

Lewandowski ratuje Chicago Fire. Szalony mecz w MLS zakończył się remisem 2:2

Tajemnicza choroba nęka mistrza

Po spotkaniu 39-letni Serb przyznał, że od dłuższego czasu towarzyszy mu powracająca dolegliwość zdrowotna, która nasila się w upalnych i wilgotnych warunkach. Jak sam określił, to „poważny problem”, z którym mierzy się właściwie przy każdym meczu w tym sezonie – wymiotami i skurczami całego ciała, które ostatecznie odbiły się także na jego plecach i barku.

Podobne objawy dały o sobie znać już dwa tygodnie wcześniej, podczas turnieju w Cincinnati, gdzie Djokovic odpadł w I rundzie z innym Argentyńczykiem, Thiago Tirante, także zmagając się z upałem. Wcześniej Serb docierał przynajmniej do półfinału w sześciu z siedmiu ostatnich wielkoszlemowych turniejów, dlatego seria potknięć na twardych kortach Ameryki Północnej mocno zaskoczyła obserwatorów i skomentatorów tenisowych.

Reklama
Reklama

Koniec pościgu za rekordem Court

Porażka z Navone praktycznie oddala Djokovicia od szansy na zdobycie w tym roku rekordowego, 25. singlowego tytułu wielkoszlemowego, który pozwoliłby mu wyprzedzić Australijkę Margaret Court w klasyfikacji wszech czasów. Wielu ekspertów wskazywało ten US Open jako dogodną okazję do przełamania, z uwagi na nieobecność kontuzjowanego lidera rankingu Jannika Sinnera oraz dopiero wracającego po urazie nadgarstka obrońcy tytułu Carlosa Alcaraza.

Trudno było też oprzeć się wrażeniu, że rozgoryczenie Djokovicia wynikało nie tylko z choroby, ale i z coraz wyraźniejszej świadomości, że jego starzejące się ciało ma coraz większe trudności ze sprostaniem wymaganiom najwyższego poziomu rywalizacji. Pytania o ewentualne zakończenie kariery towarzyszą mu od lat, a Serb odpowiadał na nie dotąd ze szczerością, ale i wyraźną irytacją.

Czy to zapowiedź końca kariery?

W wydanym niedawno dokumencie o swojej karierze Djokovic zapewniał, że nie wyznaczył sobie „daty ważności” i pytał retorycznie, po co miałby rozmawiać o zakończeniu gry, skoro wciąż udowadnia sobie, że potrafi wygrywać. Porażka z Navone na turnieju, do którego przywiązuje ogromną wagę, i to tak krótko po podobnym potknięciu w Cincinnati, z pewnością daje jednak do myślenia.

Reklama
Reklama

Mimo trudnego wieczoru i widocznych, rzadko okazywanych u niego emocji, Djokovic zapewnił dziennikarzy, że na razie priorytetem pozostaje dla niego znalezienie rozwiązania problemu zdrowotnego, a nie rozważania o zakończeniu kariery.

Może Cię także zainteresować:

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama