Około 72 tys. migrantów w ciągu kilku dni, 75 odnalezionych ciał. Kryzys w Ceucie stał się jednym z najpoważniejszych testów dla unijnej polityki migracyjnej ostatnich lat. Jak mówi w rozmowie z Zero.pl Roland Lombardi, politolog z Uniwersytetu w Marsylii, wydarzenia w hiszpańskiej eksklawie należy analizować nie tylko jako kryzys humanitarny, lecz także jako element szerszej gry geopolitycznej.

- Madryt zawrócił do Maroka około 70 tys. osób, ale wydarzenia w hiszpańskiej eksklawie uruchomiły debatę o bezpieczeństwie granic UE.
- Eksperci ostrzegają: migracja coraz częściej staje się elementem geopolitycznej gry i narzędziem nacisku na Europę.
- Zdaniem politologa z Uniwersytetu w Marsylii, z którym rozmawia Zero.pl, kluczem do zrozumienia wydarzeń w Ceucie są nieroztropne deklaracje hiszpańskiego premiera.
- Według naszego rozmówcy w przeciwdziałaniu kryzysom istotne jest ograniczenie działalności organizacji pozarządowych które, jego zdaniem, ułatwiają funkcjonowanie siatek przemytniczych.
Ceuta stała się miejscem, w którym spotykają się wszystkie europejskie sprzeczności związane z migracją. To nie tylko kryzys kontroli granic, lecz także opowieść o konsekwencjach decyzji podejmowanych przez lata – często w przekonaniu, że presja migracyjna jest zjawiskiem przejściowym, którym da się zarządzać doraźnymi środkami.
Hiszpanie odnaleźli 75 ciał migrantów
Przez blisko trzy godziny ministrowie spraw wewnętrznych państw Unii Europejskiej obradowali podczas wtorkowej nadzwyczajnej wideokonferencji poświęconej sytuacji w Ceucie.
Sytuacji nadzwyczajnej. W ciągu zaledwie kilku dni do miasta napłynęło około 72 tys. migrantów, co wywołało polityczny alarm w Brukseli i Madrycie. Jak poinformował hiszpański minister spraw wewnętrznych, Fernando Grande-Marlaska, ok. 70 tys. osób zostało już zawróconych do Maroka pod eskortą policji. Oznacza to, że w hiszpańskiej eksklawie pozostaje około 2 tys. osób, choć lokalne władze szacują, że rzeczywista liczba migrantów przebywających w mieście może wynosić od 3 do 5 tys., ponieważ część z nich oczekuje na rozpatrzenie swojego statusu.
Podczas spotkania hiszpański minister spraw wewnętrznych przekazał również tragiczny bilans wydarzeń. Odnaleziono dotąd ciała 75 migrantów, którzy stracili życie podczas próby dotarcia do Ceuty.
Wbrew obawom części europejskich polityków fala migrantów nie rozlała się na kontynentalną Hiszpanię. Według Komisji Europejskiej nie odnotowano dalszego przemieszczania się migrantów z Ceuty na Półwysep Iberyjski ani do innych państw UE. Wyjątkiem są nieliczne przypadki osób objętych ochroną – przede wszystkim małoletnich bez opieki, których Hiszpania, zgodnie z prawem, musi przyjąć.
Europa broni Schengen, ale szuka nowych narzędzi kontroli granic
Ministrowie pozytywnie ocenili również przyjęcie Paktu Migracyjnego, który ma stać się nowym fundamentem unijnej polityki migracyjnej. Wśród najważniejszych rozwiązań wskazywano obowiązkową kontrolę osób przekraczających granice zewnętrzne Unii, obejmującą rejestrację danych biometrycznych, a także uproszczenie i przyspieszenie procedur wynikających z tzw. systemu dublińskiego. Według zwolenników reformy nowe przepisy mają usprawnić zarządzanie przepływami migracyjnymi i ograniczyć chaos, który od lat towarzyszy kolejnym kryzysom na granicach Wspólnoty.
Wraz z masowym napływem migrantów do hiszpańskiej eksklawy media społecznościowe zalała fala zdjęć, nagrań i komentarzy, których autentyczność w wielu przypadkach budziła wątpliwości. Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha poinformował, że jego resort zidentyfikował „intensywną rosyjską kampanię propagandową prowadzoną na terenie Europy”. Jak dodał, „Moskwa od lat wykorzystuje migrację i inne wrażliwe społecznie tematy do podsycania strachu oraz destabilizowania państw europejskich”.
Jednak unijny komisarz ds. migracji, Austriak Magnus Brunner, studził spekulacje dotyczące możliwej rosyjskiej ingerencji. Jak podkreślił, „jest jeszcze zbyt wcześnie, by łączyć dezinformację wokół wydarzeń w Ceucie z Rosją”.
Dania, która jeszcze niedawno rozważała możliwość zawieszenia współpracy z Hiszpanią w ramach strefy Schengen, we wtorek pochwaliła reakcję Madrytu na masowe, nielegalne przekroczenia granicy przez migrantów, którzy z Maroka przedostali się do hiszpańskiej Ceuty.
– Jestem bardzo zadowolony, że Hiszpania zareagowała szybko, między innymi wysyłając na miejsce policję i wojsko, oraz że wielu migrantów zostało już odesłanych do Maroka – powiedział duński minister ds. migracji i integracji Morten Bødskov.
Po zakończeniu obrad oświadczenie wydał również szef francuskiego MSW. Laurent Nuñez wspomniał o możliwości utworzenia tzw. pływającej zapory – fizycznej bariery na morzu u wybrzeży Ceuty, która miałaby ograniczyć kolejne próby przedostawania się migrantów do hiszpańskiej eksklawy.
– Wszyscy zgodziliśmy się, że strefa Schengen nie jest problemem, lecz rozwiązaniem – podkreślił Nuñez. Dodał, że Francja pozostaje gotowa wesprzeć hiszpańskie władze oraz w razie potrzeby wzmocnić działania agencji Frontex.
Francuski minister poinformował również, że Paryż znacząco zaostrzył kontrolę na granicy francusko-hiszpańskiej, aby ograniczyć tzw. wtórne ruchy migracyjne – czyli dalsze przemieszczanie się osób, które wcześniej dostały się na terytorium UE. Na 37 przejściach granicznych między Pirenejami Wschodnimi a Pirenejami Atlantyckimi działa obecnie pięć mobilnych jednostek kontrolnych. Siły zostaną dodatkowo zwiększone dzięki uruchomieniu specjalnej formacji szybkiego reagowania, która skieruje tam kolejnych 186 funkcjonariuszy.
Włochy chcą przenieść kontrolę migracji poza Unię Europejską
Rzym po nadzwyczajnym spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych UE nie wycofał się ze swojej twardej linii migracyjnej. Matteo Piantedosi zapewnił Hiszpanię o solidarności, ale jednocześnie przekonywał, że kryzys w Ceucie jest kolejnym dowodem na konieczność przebudowy europejskiego systemu azylowego.
Włoski minister powrócił do pomysłu tworzenia poza Unią Europejską ośrodków, w których rozpatrywane byłyby wnioski azylowe i przeprowadzane procedury powrotowe. Jego zdaniem Europa musi nie tylko chronić swoje granice, lecz także przenieść część mechanizmów kontroli poza własne terytorium.
Granica Ceuty nie jest wyłącznie hiszpańską granicą. Jest jednym z punktów, w których Europa konfrontuje się sama ze sobą: ze swoją polityką, swoją bezradnością i pytaniem, jak długo można ignorować narastające napięcia, zanim znajdą ujście.

Lombardi: to nie jest zwykły kryzys
I tak Roland Lombardi, politolog z Uniwersytetu w Marsylii oraz redaktor naczelny czasopisma „Diplomate media”, w rozmowie z Zero.pl przekonuje, że wydarzenia w Ceucie należy analizować nie tylko przez pryzmat obrazów napływu migrantów, lecz przede wszystkim w szerszym kontekście geopolitycznym. Jak zaznacza, wokół przyczyn kryzysu pojawiło się wiele spekulacji, m.in. dotyczących możliwej presji wywieranej przez Maroko na rząd Pedra Sáncheza.
– Hassanowi II nie podoba się zbliżenie Madrytu z Algierem. Trzeba tutaj przypomnieć, że Maroko i Algieria od dekad toczą spór o Zachodnią Saharę – tłumaczy Lombardi.
Jeszcze w 2023 r. współpraca migracyjna między Hiszpanią a Marokiem miała być symbolem nowego otwarcia. Po latach napięć Madryt i Rabat ogłosiły powrót do pragmatycznego dialogu. Kontrola przepływów migracyjnych miała stać się jednym z filarów tej kruchej równowagi, dowodem, że oba państwa potrafią wspólnie zarządzać jednym z najbardziej drażliwych problemów na granicy Europy i Afryki.
Wydarzenia ostatnich dni pokazały jednak, jak niestabilna jest ta konstrukcja. Nawet rozbudowany przez lata system współpracy nie zatrzymał fali przybywających do Ceuty. Kryzys odsłonił słabość mechanizmu, który choć stopniowo wzmacniany, wciąż opiera się na jednym zasadniczym założeniu: że dwaj sąsiedzi będą mieli polityczną wolę, by działać razem.
System współpracy między Madrytem a Rabatem powstawał stopniowo. Jego fundamentem była umowa z 1992 r. dotycząca readmisji cudzoziemców, którzy nielegalnie przekroczyli granicę z terytorium Maroka. Następne porozumienia, m.in. z 2010 r. o współpracy służb policyjnych, dodały wymianę informacji, wspólne działania i koordynację służb. Mechanizm nigdy jednak nie oznaczał automatycznego zamknięcia granicy ani obowiązku zatrzymania każdego migranta próbującego dostać się do Ceuty. Jego skuteczność zawsze zależała przede wszystkim od politycznej woli obu państw.
Ceuta 2026 przypomina kryzys z 2021 roku. Migracja jako narzędzie nacisku
Obecny kryzys intrygująco przypomina ten z maja 2021 r. Wtedy po napięciach dyplomatycznych między Madrytem a Rabatem, związanych m.in. z przyjęciem w Hiszpanii lidera Frontu Polisario, w ciągu kilku dni do Ceuty przedostało się około 10 tys. osób. Wydarzenie to udowodniło, że nawet rozbudowany system administracyjnej współpracy nie działa, gdy załamują się relacje polityczne. Porozumienie z 2023 r. miało być zwieńczeniem ich odnowy. Stolice obu państwa deklarowały wzmocnienie walki z przemytnikami, kontroli granic i readmisji migrantów. Hiszpania przedstawiała Maroko jako kluczowego partnera w zarządzaniu migracją. Ostatnie wydarzenia pokazały jednak, że ten „model referencyjny” pozostaje zależny od zmiennej politycznej rzeczywistości.
Zdaniem Lombardiego kluczem do zrozumienia wydarzeń w Ceucie są nieroztropne deklaracje hiszpańskiego premiera. Ekspert stwierdza, że zapowiedzi legalizacji setek tysięcy nieudokumentowanych migrantów przez premiera Sáncheza mogły zostać odebrane jako sygnał zachęcający kolejne osoby do podjęcia próby przedostania się do Europy.
– Każda polityka postrzegana jako liberalna wobec nielegalnej migracji staje się czynnikiem przyciągającym następne fale migrantów – jednoznacznie ocenia Lombardi.
Przypomnijmy. Na początku 2026 r. hiszpański rząd zapowiadał program legalizacji pobytu dla migrantów przebywających w kraju bez uregulowanego statusu. Zakładano, że obejmie on około 500 tys. osób. Rzeczywistość szybko przerosła te prognozy. Do 30 czerwca liczba złożonych wniosków przekroczyła 1,2 mln. Drugą najliczniejszą grupę wśród ubiegających się stanowili, nomen omen, Marokańczycy.
Pedro Sánchez od kilku lat konsekwentnie buduje wizerunek progresywnego przywódcy, którzy otwarcie opowiada się za polityką migracyjną opartą na otwartości. W lutym 2026 r. na łamach „The New York Times” opublikował tekst pod lapidarnym i wymownym tytułem: „Jestem premierem Hiszpanii. Oto dlaczego Zachód potrzebuje migrantów”.
Lombardi podkreśla, że kryzysy migracyjne stały się jednym z najpoważniejszych wyzwań geopolitycznych stojących przed Europą. Według niego masowa nielegalna migracja może prowadzić do destabilizacji państw, pogłębiać napięcia społeczne i osłabiać spójność całej Unii Europejskiej.
Odnosząc się do relacji hiszpańsko-marokańskich, Lombardi zaznacza w rozmowie z Zero.pl, że napięcia między Rabatem i Madrytem mają znacznie szerszy wymiar niż sam spór o Ceutę. Przypomina o wcześniejszych nieporozumieniach dyplomatycznych oraz rozbieżnościach dotyczących polityki wobec Algierii i Bliskiego Wschodu.
Zwraca również uwagę na doniesienia sugerujące ograniczoną aktywność marokańskich służb w czasie napływu migrantów, choć jednocześnie podkreśla, że należy oddzielać potwierdzone fakty od medialnych spekulacji.
W ocenie francuskiego analityka presja migracyjna coraz częściej wykorzystywana jest jako narzędzie oddziaływania politycznego. Podobne mechanizmy były już wcześniej stosowane przez Turcję wobec Unii Europejskiej, a współcześnie migracja staje się elementem szerszej strategii wywierania presji na państwa europejskie.
– Skuteczność takiej strategii wynika przede wszystkim z braku jednolitej i zdecydowanej odpowiedzi ze strony UE – tłumaczy Zero.pl redaktor naczelny „Diplomate media”.
Ekspert przekonuje, że europejska polityka migracyjna wymaga zdecydowanych zmian. Jak podkreśla, konieczne jest wypracowanie wspólnej strategii obejmującej skuteczną ochronę granic oraz szybkie odsyłanie osób, które nie mają prawa do pobytu na terytorium Unii. Według Lombardiego równie istotne jest ograniczenie działalności organizacji pozarządowych które, jego zdaniem, ułatwiają funkcjonowanie siatek przemytniczych.
Lombardi zwraca także uwagę na rolę mediów społecznościowych.
– Internet odgrywa istotną rolę w rozpowszechnianiu przekazów zachęcających migrantów do podróży do Europy – podkreśla francuski ekspert. Jego zdaniem informacje o możliwościach przedostania się na kontynent oraz perspektywach rozpoczęcia nowego życia są szeroko rozpowszechniane w sieci, co dodatkowo wzmacnia presję migracyjną.
Masowy napływ migrantów do Ceuty po raz kolejny odsłania niezwykłą delikatność strefy Schengen. Wystarczy decyzja jednego państwa, nawet jeśli pozostaje ono politycznie odizolowane w Europie, by jej konsekwencje musiały odczuć wszystkie pozostałe kraje wspólnego obszaru.
Ceuta i Melilla są wprawdzie objęte szczególnymi zasadami kontroli przy przekraczaniu granicy z kontynentalną Hiszpanią. Ale wystarczy, że migrant postawi stopę w Andaluzji, twierdzi na łamach „Le Figaro” Nicolas Pouvreau-Monti, by znalazł się w przestrzeni obejmującej ponad 4 mln kilometrów kwadratowych, gdzie swobodny przepływ osób pozostaje jedną z podstawowych zasad. Nie tylko dla obywateli Unii Europejskiej, lecz także dla wielu cudzoziemców spoza Europy.
Od granicy polsko-białoruskiej do Ceuty. Nowa epoka migracyjnej geopolityki
Poluzowanie kontroli po marokańskiej stronie granicy, które, jak wiele na to wskazuje, towarzyszyło napływowi migrantów do Ceuty, powinno stać się dla europejskich przywódców kolejnym sygnałem ostrzegawczym. Pokazuje bowiem coś, co od lat staje się coraz bardziej widoczne: migracja przestała być wyłącznie wyzwaniem humanitarnym czy społecznym. Stała się również narzędziem politycznej presji.
Przepływy migracyjne mogą dziś służyć jako instrument destabilizacji, sposób wywierania nacisku na państwa europejskie, testowania ich odporności i wykorzystywania słabości ich systemów granicznych. Ceuta przypomina, że granice Europy nie są chronione wyłącznie przez zasieki i funkcjonariuszy. Są także elementem gry geopolitycznej, w której ludzie w drodze mogą stać się, często wbrew własnej woli, częścią większej strategii państw i aktorów politycznych.
Jest zatem pewnego rodzaju zbieżność modus operandi między choćby kryzysem na granicy polsko-białoruskiej w 2021 r. a ostatnimi wydarzeniami w Ceucie – traktowanie migracji, jako geopolityczne oręże.
Jak wskazuje Pouvreau-Monti, kryzysy migracyjne nie są już wyłącznie wyzwaniami humanitarnymi; stały się obszarami strategicznej konfrontacji. Oraz konkluduje: „Ceuta nie jest wyjątkiem. Jest ostrzeżeniem”.

