W Sejmie swoje exposé wygłosił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. – Zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem, a Rosja, wbrew temu, co mówi jej propaganda, wcale nie wygrywa wojny – stwierdził szef polskiej dyplomacji. Mówił też o pogorszeniu relacji ze Stanami Zjednoczonymi i przestrzegał, że „historia wrzuca nas na głęboką wodę”.

- Radosław Sikorski rozpoczął swoje przemówienie od tragedii z listopada 2025 r., gdy w Tarnopolu zginęła siedmioletnia Polka. Podkreślił, że bezpieczeństwo to warunek realizacji wszystkich celów państwa, a Europa coraz częściej ostrzega przed wojną.
- Zdaniem szefa dyplomacji Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Dochodziło też do naruszeń przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony i prób sabotażu, a celem jest podział Polaków i osłabienie zaufania do władz.
- W latach 2022-2025 UE wsparła Ukrainę kwotą prawie 200 mld euro. Sikorski przekonywał, że koszt obrony wschodniej flanki NATO mógłby sięgnąć 1200 mld euro, czyli 24 razy więcej niż polski budżet obronny.
Wystąpienie Radosława Sikorskiego w Sejmie
Na początku swojego wystąpienia minister Sikorski przypomniał o wydarzeniach z listopada 2025 r., kiedy wskutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol zginęła wraz z matką siedmioletnia Amelia, obywatelka Polski.
– Zadania przed nami są niebywale złożone, wielkie przewroty polityczne, gospodarcze i technologiczne zmieniające świat dokonują się na naszych oczach. Bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa, tymczasem w różnych krajach Europy padają kolejne ostrzeżenia przed wojną – mówił szef MSZ.
Jak wyliczał, premier Danii alarmowała, że Europa nie ma możliwości i woli samoobrony i „w pewnym momencie umrze”. Szef francuskiego sztabu generalnego ostrzegał, że jego kraj musi być gotowy na „utratę dzieci” w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosją. Szef NATO stwierdził, że Rosja „przyniosła wojnę z powrotem do Europy” i musimy być gotowi na konflikt w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie.
Dalej przypomniał słowa ministra obrony Niemiec, który nie wyklucza scenariusza, w którym Rosja byłaby gotowa zaatakować jedno z państw NATO jeszcze w tym roku. Odniósł się też do słów szefowej brytyjskiego MI6, która oceniła, że „już poruszamy się w sferze między pokojem a wojną”.
Sikorski: Historia wrzuca nas na głęboką wodę
Radosław Sikorski mówił, że „historia wrzuca nas na głęboką wodę”. Przypomniał, że już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Wyliczał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Sprawcy działali na zlecenie rosyjskiego wywiadu.
– Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie fake newsów i manipulacje w internecie. Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Skala zjawiska powinna niepokoić. Celem wroga jest przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych. Arsenał jest znany, to sieci botów, używanie sztucznej inteligencji do tworzenia nieprawdziwych materiałów, wykorzystywanie kryptowalut do finansowania operacji hybrydowych, ataki na infrastrukturę krytyczną, a wreszcie pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa – wskazał.
Szef MSZ mówił, że niezwykle istotne jest budowanie odporności społeczeństwa, ponieważ Rosja nie ustąpi i będzie testowała kolejne granice. – Solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy obowiązek – przekonywał.
„Reagowaliśmy stanowczo”
I mówił, że na dotychczasowe prowokacje Rosji „reagowaliśmy stanowczo”. Przypomniał, że w 2025 r. cofnął pozwolenie na funkcjonowanie dwóch ostatnich rosyjskich konsulatów w Krakowie i Gdańsku. – W efekcie Polskę opuściła znaczna część rosyjskich dyplomatów, a ci, którzy pozostali, utracili prawo do swobodnego poruszania się w naszym kraju – mówił.
Stwierdził również, że rząd „utrudnia Rosji prowadzenie tego, co Sowieci nazywali działaniami aktywnymi”.
W swoim wystąpieniu podkreślał, że w reakcji na rosyjskie działania hybrydowe Polska zacieśnia współpracę z sojusznikami. Przypomniał, że po wtargnięciu rosyjskich dronów do Polski NATO uruchomiło misję obrony powietrznej i naziemnej całej wschodniej flanki z wykorzystaniem technologii antydronowych.
Wojna na Ukrainie
Radosław Sikorski mówił też o wojnie na Ukrainie, za którą – zaznaczał – całkowitą odpowiedzialność ponosi Rosja. Wyliczał, że ataki na ludność cywilną, budynki mieszkalne, szkoły i szpitale to pogwałcenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego.
– Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji – mówił. Przypomniał, że jeszcze w latach 90. Rosja udzieliła Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa, a porozumienie zostało wynegocjowane z udziałem państw Zachodu. W 2014 r., w momencie aneksji Krymu, Ukraina była państwem konstytucyjnie neutralnym.
– Dzięki odwadze żołnierzy, poświęceniu obywateli i wsparciu sojuszników, Ukraina się broni. Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna i nieopłacalna mówię, że popełniają błąd – powiedział.
Przypomniał, że w latach 2022-2025 Unia Europejska i poszczególne państwa członkowskie wsparły Ukrainę sumą prawie 200 mld euro. Jak mówił, obrona krajów wschodniej flanki NATO w przypadku ewentualnej rosyjskiej agresji pochłonęłaby co najmniej 1200 miliardów euro, a to – mówił – 24 razy więcej niż polski budżet na obronę.
– Wolna, będąca częścią Zachodu Ukraina, to dla nas szansa na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, na wzmocnienie wspólnej obrony i intensywną współpracę gospodarczą, a także zaangażowanie naszych przedsiębiorstw w odbudowę Ukrainy. Polska jest drugim pod względem wartości dostawcą towarów na Ukrainę – zwrócił uwagę szef MSZ.
Sikorski informował również, że „ogromna większość” ukraińskich uchodźców pracuje lub prowadzi działalność gospodarczą, a poziom aktywności zawodowej dorosłych Ukraińców w Polsce jest wyższy niż wśród Polaków. Dodał, że od 2022 r. Ukraińcy założyli w Polsce ponad 120 tys. firm.
Rosja przegrała swoją szansę
Radosław Sikorski mówił, że zwycięstwo Kijowa „będzie naszym zwycięstwem”, a Rosja, wbrew temu, co mówi jej propaganda, wcale nie wygrywa. – Rosja nie jest i nigdy nie była niepokonana. Tylko w XX wieku Rosja przegrała wojnę z Japonią, pierwszą wojnę światową, wojnę polsko-bolszewicką w 1920 r., wojnę w Afganistanie i Zimną Wojnę. Przegrała też swoje kolejne szanse na demokratyzację i modernizację – zaznaczył.
Przypomniał, że wskutek decyzji Kremla od początku pełnoskalowej inwazji zginęło lub zostało rannych 1,2 mln rosyjskich żołnierzy.
Dalej oceniał, że stawką wojny na Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa i bezpieczeństwo naszego regionu, ale „ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim, obok USA i Chin, filarem nowego globalnego układu sił” - czy będzie to Rosja, czy UE. – Dla polskiego patrioty wybór powinien być oczywisty – wskazał.
Koncert mocarstw
W kolejnej części swojego wystąpienia Radosław Sikorski alarmował, że „międzynarodowy porządek drży w posadach” i „nastąpił zwrot w kierunku polityki siły, kosztem norm”. Jego zdaniem obserwujemy próby powrotu do koncertu mocarstw w sytuacji, w której największe państwa dzielą świat na strefy wpływów.
– Chętni do reaktywacji tego systemu są w różnych częściach globu. Marzą o tym niektórzy nacjonaliści, ale dla Polski byłoby to jednoznacznie niebezpieczne. W świecie, gdzie o wszystkim decydują siła, czy pieniądze, nie ma miejsca na prawdziwe sojusze, bo dzisiejszy sojusznik jutro może być wchłonięty lub sprzedany. Opowiadamy się za porządkiem międzynarodowym opartym na zapisach Karty Narodów Zjednoczonych, zwłaszcza na poszanowaniu suwerenności, integralności terytorialnej i zakazie użycia siły – kontynuował.
Relacje z USA
W trzeciej części wystąpienia Radosław Sikorski diagnozował, że „niestety” pogorszyły się relacje między USA a Europą.
– To dla Polski szczególne wyzwanie. Sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarami naszej polityki zagranicznej, niezależnie od tego, kto zasiadał w Białym Domu i kto rządził w Polsce. Ale to nie Europa wysuwa roszczenia terytorialne, nakłada arbitralne cła, czy ingeruje w rywalizację partyjną po drugiej stronie Atlantyku – mówił.
W tej sprawie – dodał – polskie społeczeństwo pozostaje zdezorientowane. Przywołał sondaż, z którego wynika, że większość badanych uważa, iż USA nie są wiarygodnym sojusznikiem.
Jego zdaniem „żaden demokratyczny rząd nie może ignorować tak istotnych nastrojów społecznych”. Mówił, że wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące, bo bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje: UE i NATO. Każda z nich ma inną rolę, wzajemnie się dopełniając.
W wystąpieniu mówił też, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej „nie jest ani dziełem przypadku, ani efektem przymusu”. Stwierdził, że to suwerenny i strategiczny wybór, którego dokonaliśmy w latach 90.
– Polska racja stanu to obecność w UE i jej kształtowanie, bo współpraca daje przewagę. Tym, którzy chcieliby UE słabej, albo UE bez Polski, zwracam uwagę na oczywisty paradoks: kiedy po latach Bruksela wreszcie zaczyna realizować nasze postulaty w sprawie migracji, polityki środowiskowej, w relacjach z Rosją, niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę. Europa potrzebuje reform, ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu na UE, a nie na jej gruzach – zaznaczył.
Program SAFE. "80 proc. wydatków będzie inwestycją w polski przemysł"
Radosław Sikorski mówił też na temat unijnego programu pożyczkowego SAFE. Polska ma otrzymać z niego 43,7 mld euro na zbrojenia: obronę powietrzną, amunicję i Tarczę Wschód.
Sikorski mówił, że pożyczki pozyskane za pomocą tego instrumentu są znacznie tańsze niż te zaciągane przez Skarb Państwa. – Ministerstwo Finansów szacuje różnicę w kosztach obsługi na nawet sześć miliardów złotych. Za tę kwotę do zamówionych już 32 amerykańskich myśliwców F-35 moglibyśmy dodać kolejne 32 oraz ponad 300 transporterów Rosomak – dodał.
I wyjaśniał, że ze środków SAFE mają zostać sfinansowane przede wszystkim zakupy uzbrojenia m.in. systemów dronowych i antydronowych oraz elementów Tarczy Wschód, łącznie 129 projektów.
– Aż 80 proc. wydatków będzie inwestycją w polski przemysł. Minister obrony informował, że pierwsze baterie systemu antydronowego San mogą trafić do Wojska Polskiego nawet jeszcze w tym roku. Jeśli instrumentu SAFE nie będzie i w przypadku kolejnego nalotu w przyszłym roku nie zestrzelimy rosyjskich dronów nad Polską, to współodpowiedzialność za to poniosą ci, którzy głosują przeciwko SAFE – powiedział.
W końcowej części wystąpienia Radosław Sikorski poruszył kwestie nominacji ambasadorskich, zwracając się do obecnego w Sejmie prezydenta Karola Nawrockiego. Szef MSZ mówił, że Polska potrzebuje „sprawnych i profesjonalnych” przedstawicieli poza granicami kraju.
- Dziękuję prezydentowi Dudzie za podpisanie 24 nominacji ambasadorskich w ostatnim roku urzędowania i po raz kolejny apeluję do pana prezydenta Nawrockiego o podpisanie złożonych zgodnie z ustawą wniosków o nominacje ambasadorskie. Prawo się nie zmieniło. Czy spośród 49 kandydatów nie ma ani jednego, który spełnia wymagana? Nie nadają się nawet ci, którzy pełnili te role za rządów Zjednoczonej Prawicy? – pytał.