W czwartek nad ranem w rejonie Beskidu Wyspowego doszło do tragicznej katastrofy lekkiego śmigłowca. Maszyna zniknęła z radarów w okolicy góry Lubogoszcz, a po kilku godzinach intensywnych poszukiwań służby odnalazły wrak. Jak podała policja, 30-letni pilot nie przeżył wypadku. Okoliczności zdarzenia będą badać prokuratura oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

- Śmigłowiec Robinson R44 Raven II zniknął z radarów nad Małopolską w nocy z 3 na 4 czerwca.
- Wrak odnaleziono rano na zboczu góry Lubogoszcz w trudnym, leśnym terenie.
- W katastrofie zginęła jedna osoba – pilot maszyny, którego tożsamość nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona.
Służby zostały postawione w stan alarmowy po utracie kontaktu z pilotem około godz. 1:30 w nocy. Informację o zaginięciu maszyny przekazała Polska Żegluga Powietrzna. W działaniach uczestniczyło ponad sto osób – policjanci, strażacy PSP i OSP oraz ratownicy GOPR.
Afera o lody za czerwony pasek. Jest tłumaczenie RPD
- Z Polskiej Żeglugi Powietrznej otrzymaliśmy informację, że w rejonie Beskidu Wyspowego utracili kontakt z jednym z pilotów. To helikopter komercyjny, czyli mniejszy niż normalny. – mówiła Gazecie Krakowskiej po godz. 7 rano asp. Anna Zbroja-Zagórska z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Jak dodała, warunki były wyjątkowo trudne. – Mieliśmy przygotowany specjalistyczny sprzęt, w tym śmigłowiec i drony, ale nic nie mogło być użyte ze względu na bardzo gęste mgły – podawała na początku akcji poszukiwawczej.
Ostatni sygnał i miejsce tragedii
Według ustaleń, śmigłowiec wystartował z Bodrogkisfalud na Węgrzech i miał lecieć do Zatora. Ostatnie dane radarowe wskazały rejon góry Lubogoszcz, gdzie później skoncentrowano działania poszukiwawcze.
Sebastian M. narzeka na więzienie. Zrobił listę zastrzeżeń
Początkowo ratownicy zostali wysłani na teren powiatu limanowskiego. Później siły zostały przekierowane w rejon powiatu myślenickiego, tam OSP Wiśniowa utworzyło punkt koncentracji sił i środków.
Około godz. 7:40 strażacy natrafili na wrak w lesie na zboczach góry Lubogoszcz. – Na terenie kompleksu leśnego – góra Lubogoszcz około godz. 7.40 strażacy odnaleźli miejsce wypadku – poinformował kpt. Hubert Ciepły.
Trudny teren i dalsze postępowanie
Akcja ratunkowa była utrudniona przez gęste lasy i ograniczoną dostępność terenu. Służby musiały przemieszczać się pieszo w wiele miejsc zbocza góry, wykorzystując jedynie sieć leśnych dróg.
Sprawą zajmują się odpowiednie organy ścigania oraz eksperci lotniczy, którzy będą wyjaśniać przyczyny katastrofy i przebieg ostatnich chwil lotu.
Policja podała, że pilot, który zginął w katastrofie miał 30 lat.