Golf i T-Roc, czyli dwa najpopularniejsze modele Volkswagena, będą dostępne jako pełne hybrydy. Tego typu napędu od lat brakowało w ofercie niemieckiej marki. Tymczasem, konkurencyjna wobec Volkswagena marka swoją potęgę zbudowała właśnie na hybrydach zamkniętych.

- Volkswagen niesłychanie długo opierał się technologii hybrydy zamkniętej, stawiając na auta spalinowe, mikrohybrydy MHEV albo napędy czysto elektryczne.
- W międzyczasie hybrydy zamknięte wskoczyły na pierwsze miejsce listy najchętniej wybieranych napędów w Polsce. Oprócz Toyoty oferuje je Renault, Dacia, Hyundai, Kia i producenci chińscy.
- W Volkswagenie uznali, że skoro to recepta na sukces, to trzeba iść w tym kierunku. Lepiej późno niż później.
Doskonale pamiętam dziwny samochód prasowy, jaki kiedyś trafił w moje ręce. Był to Volkswagen Jetta, czyli sedan bazujący na płycie podłogowej Golfa napędzany układem hybrydowym nieco podobnym do tego z Toyoty. Jej oznaczenie brzmiało „1.4 TSI Hybrid” i rozwijała moc 150 KM z silnika 1.4 TSI połączonego ze skrzynią sekwencyjną DSG. Rzeczywiście, w optymalnych warunkach pojazd przemieszczał się przez chwilę na samym prądzie, bez użycia silnika spalinowego. Nie działało to aż tak dobrze jak w Toyotach, ale przynajmniej zasada była podobna, a dopracowanie podziału napędu między silnik spalinowy i elektryczny wydawało się kwestią czasu. Był to rok 2013 i uznałem wtedy „chwilę im zajęło, ale dobrze że wchodzi coś takiego – Toyota będzie miała konkurencję”.
Europejscy producenci samochodów przychodzą z nożem na strzelaninę. Oto nowy VW ID.Polo
W 2016 r. zakończono produkcję tej Jetty bez następcy
Nie rozwijano napędu hybrydowego, skupiono się na plug-inach, napędach elektrycznych i odłączaniu cylindrów w silnikach spalinowych. W międzyczasie rynki europejskie zdążyły znacząco się zmienić – w niższych segmentach cenowych nastąpiło stopniowe odejście od silników spalinowych na rzecz hybryd ze względu na niższe spalanie i mniejszą emisję CO2, a także seryjną skrzynię automatyczną. W stosunkowo krótkim czasie Toyota stała się liderem rynku w Polsce, a w innych krajach Europy zaczęła istotnie podgryzać tradycyjnych producentów. I to wszystko stało się właśnie za sprawą hybryd, które wyróżniały się trwałością, małym zużyciem paliwa i powodowały zerową ekscytację z jazdy, dokładnie tak jak lubią to klienci europejscy. A Volkswagen stał i patrzył, ewentualnie wymyślał nieudane pomysły jak Golf GTE (hybryda plug-in) lub niespecjalnie popularne auta elektryczne – poza ID.4 właściwie nic nie odniosło sukcesu.
Volkswagen się poddaje i też idzie w hybrydy zamknięte – HEV
Czyli w takie, które łączą napęd spalinowy i elektryczny, ale nie trzeba ich ładować z gniazdka. Wystarczy je tankować na stacji benzynowej, reszta zrobi się sama. Zapowiedziano oficjalne, że napęd o nieskomplikowanej nazwie Hybrid trafi do Golfa i do T-Roca, czyli najpopularniejszych modeli w europejskiej gamie VW.
Gdy czytam opis hybrydy, która trafi do Golfa, mam wrażenie jakbym był nauczycielem i czytał prace ucznia, który ściągał od kolegi. Niemal wszystko brzmi jak przejęte z Toyoty. Umiejscowienie akumulatora głównego: pod tylną kanapą. Pojemność: mniej więcej 1,6 kWh. Możliwość pracy w trzech trybach: elektrycznym, łączonym i spalinowym wspomaganym elektrycznie przy większych prędkościach. Tylko skrzynia biegów jest inna, bo zamiast e-CVT będziemy tu mieli do czynienia z 6-biegowym DSG. Wprowadzono nawet zmiany do silnika spalinowego w postaci cyklu Millera, czyli wydłużonego otwarcia zaworu dolotowego podczas suwu sprężania, co przydaje się w przypadku jednostek, które są stale uruchamiane i gaszone.
W tym roku VW Passat B5 kończy 30 lat. Obchody rocznicy trwają permanentnie w Węgorzewie
Będą oczywiście tryby jazdy typu Eco, Comfort i Sport. A wszystko zasili jednostka 1.5 TSI z turbodoładowaniem i wtryskiem bezpośrednim. Nie podano jeszcze jakie zużycie paliwa ma osiągać hybrydowy Golf, ale dla wspomnianej na początku Jetty deklarowano wartość na poziomie 4,1 l/100 km, niemającą nic wspólnego z rzeczywistością. Faktycznie spalała ona ok. 6 l/100 km, a hybryda niewiele dawała w kwestii oszczędzania benzyny. Moc hybrydowego Golfa ma wynosić 136 lub 170 KM, przy czym mowa tu już o mocy łącznej obu jednostek napędowych, tj. spalinowej i elektrycznej. Na samym prądzie będzie można ponoć rozwinąć prędkość 60 km/h. U konkurencji da się jechać znacznie szybciej, ale może Volkswagen dojdzie i do tego.

Nowy układ hybrydowy od VW – debiut w październiku 2026. (fot. Volkswagen - materiały prasowe)
Czemu dopiero teraz?
Volkswagen idzie w pełne hybrydy w momencie, gdy jego sytuacja jest zła nie tylko w Europie. Planowane są duże zwolnienia sięgające nawet stu tysięcy pracowników. W samych Niemczech cztery fabryki zostaną zamknięte, w tym działające od dziesiątek lat zakłady w Emden i Hanowerze, przejęta po NRD fabryka w Zwickau i fabryka Audi w Neckarsulm (przejęta po NSU). Jest to największa restrukturyzacja firmy od czasów jej powstania. Volkswagen stracił swoją dominującą pozycję w Chinach, a w Europie przeinwestował z samochodami elektrycznymi, wprowadzając za ogromne pieniądze kolejne niezbyt popularne modele z serii ID. Gdy wszystko się już wylało, nagle będzie naśladował Toyotę, która od lat buduje bardzo zrównoważoną gamę modeli opartą na zwykłych hybrydach z dodatkiem plug-inów i elektryków.
Nie mogę się doczekać przejażdżki hybrydowym Golfem, ale jeszcze bardziej nie mogę się doczekać, czy Volkswagen odbije się od dna naśladując swojego głównego konkurenta.
