– Jednym z wielu wyobrażeń jest to, że Biblia to jest jedna książka – mówił na Kanale Zero prof. Marcin Majewski. Biblista, dr hab. teologii i wykładowca akademicki przekonywał, że wiele popularnych przekonań – od jabłka w raju po wizerunek Jezusa – nie wynika wprost z tekstu.

We wtorek na Kanale Zero Arleta Bojke rozmawiała z prof. Marcin Majewskim – wykładowcą akademickim, biblistą i popularyzatorem wiedzy biblijnej.
Prowadząca spytała profesora o największy lub najczęściej powtarzany mit o Biblii.
– Jedno z wielu wyobrażeń, które bardzo często funkcjonuje to jest to, że Biblia to jedna książka – odpowiedział gość. Zdaniem profesora takie podejście sprawia, że czytelnicy oczekują spójności w tekście i braku rozdźwięków.
Biblijne mity
Jako przykład prof. Majewski podał opis ewangeliczny ukrzyżowania Jezusa – w dwóch ewangeliach występują dwaj łotrzy lżący Chrystusa.
– Dopiero Łukasz dodaje taki szczegół, nie wiemy skąd, że tam był dobry łotr, którego później chrześcijaństwo ochrzciło imieniem Dyzma.
Prof. Marcin Majewski opowiedział o procesie powstawania kanonu biblijnego, zwracając uwagę, że różne odłamy chrześcijaństwa włączyły różne księgi do swojego kanonu.
– Ewangelii jest bardzo dużo. Ewangelii jest koło 30 łącznie, przynajmniej tyle – dodał.
Cztery ewangelie wchodzące do kanonu profesor nazwał „najbardziej potwierdzonymi, najbardziej wiarygodnymi”.
– W Biblii nie ma słowa o jabłku. W Biblii jest powiedziane owoc – prof. Majewski wyjaśnił, że jabłko pojawiło się z powodu użycia w tłumaczeniu łacińskiego słowa „malum”, oznaczającego „zło”, ale też „jabłko”.
– Raczej Jezus nie miał długich, falujących włosów – wskazał kolejny mit.
– Oryginalnie w Biblii ani imię Adam, ani imię Ewa nie są imionami. To są rzeczowniki pospolite. Adam oznacza po prostu człowiek po hebrajsku.
– W Biblii nie ma nic o Morzu Czerwonym, chociaż spotykamy to w różnego rodzaju tłumaczeniach, opracowaniach. W Biblii pojawia się morze sitowia. Nie wiemy dokładnie, o jaki w ogóle zbiornik chodziło – opowiedział gość o kolejnej niejasności.
Pięcioksiąg – opowieści założycielskie
W dalszej części gość zwraca uwagę, że Biblia to „opowiadania symboliczne, narracja etiologiczna”.
Zwrócił uwagę, że nie ma egipskich potwierdzeń „plag egipskich, przejścia przez morze sitowia, wyjścia Izraelitów, pobytu Izraelitów (2-3 mln ludzi)”.
– To już pokazuje, że te teksty powinniśmy czytać na poziomie pewnego głębszego zrozumienia budowania tożsamości własnego narodu.
– Dla tamtych ludzi był wyzwolicielem, reformatorem, prawodawcą narodu. Porównałbym do Tadeusza Kościuszki albo Józefa Piłsudskiego – dodał o Mojżeszu.
– Początkowe księgi Biblii, zwłaszcza cały Pięcioksiąg, to opowieści założycielskie, jedna wielka opowieść etiologiczna, wyjaśniająca świat i to, kim jesteśmy – podsumował wątek.
– Biblia przedstawia fakty, wydarzenia i postacie historyczne, ale dokonuje teologicznej interpretacji – przypomniał profesor.
Kain i Abel – paradygmat konfliktów między pasterzami a rolnikami
Gość Arlety Bojke mówił o symbolice Biblii i konfliktach braterskich.
– Kain był rolnikiem, a Abel pasterzem. Konflikty o ziemię i o wodę to było coś, co stale wybuchało. Opowieść o Kainie i Ablu to paradygmat konfliktów między pasterzami a rolnikami.
Rola kobiety w społeczeństwie według Biblii
– Biblia powstała w kulturze silnie patriarchalnej. Mężczyźni odgrywają ważną rolę społeczną. Kiedy mamy relacje, to często jest niesamowite partnerstwo. Nawet kobiety pewnymi rzeczami rządzą – powiedział profesor.
– W prawie, ustawodawstwie, życiu publicznym kobieta była pozbawiona dużej części praw, które mieli mężczyźni. Tak po prostu było. To jest historyczny element czasów, w których powstała Biblia. I tego nie należy dogmatyzować, nie należy kanonizować.