Reklama
Reklama

Wątpliwe przetargi i milionowe straty. Instytut Elektrotechniki pod lupą prokuratury

TYLKO NA

Prokuratura bada zawiadomienie o szeregu nieprawidłowości, do których miało dochodzić w Instytucie Elektrotechniki Sieci Badawczej Łukasiewicz. Sieć na nasze pytania nie odpowiada, bo twierdzi, że ma ważniejsze sprawy, takie jak udział w licznych targach i konferencjach.

Sieć Powiązań Łukasiewicz
(fot. Wikipedia/Shutterstock )
  • Do prokuratury trafiło zawiadomienie, w którym zaalarmowano o wątpliwych przetargach i stratach, jakie za czasów poprzedniego dyrektora miał ponosić Instytut Elektrotechniki. W grę wchodzić mają miliony.
  • Pismo z listą nieprawidłowości trafiło także do Huberta Cichockiego, prezesa Sieci Badawczej Łukasiewicz, a niedługo później doszło do zmiany na stanowisku dyrektora Instytutu.
  • Sieć Badawcza Łukasiewicz nie komentuje doniesień o nieprawidłowościach. Na pytania nie odpowiada również Instytut Elektrotechniki. Dowiadujemy się jednak, że Instytut ma w sprawie status pokrzywdzonego.

Instytut Elektrotechniki chwali się, że działa prężnie, współpracuje z polskim wojskiem, organizacjami oraz firmami w różnych częściach Europy i świata, opracowuje nowatorskie technologie, które wytyczają drogę do energetyki przyszłości. Jednostka zatrudnia około 300 osób, w tym wielu wykwalifikowanych naukowców i inżynierów. Jest jednym z 22 instytutów Sieci Badawczej Łukasiewicz.

Od związkowców słyszymy jednak nie o sukcesach, ale o nieprawidłowościach. 

– Jako związek wielokrotnie zwracaliśmy się do dyrekcji z różnymi pytaniami, zgłaszaliśmy nieprawidłowości, ale zawsze dostawaliśmy odpowiedzi, że sprawę zweryfikowano i jest w porządku – oburza się Rafał Kyzioł, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej WZZ „Sierpień 80", która działa przy Instytucie. – Nie działo się nic, dopóki nie złożyliśmy zawiadomienia do prokuratury. Teraz pracownicy są przesłuchiwani, niektórzy zaczęli uciekać. Tam jest popłoch – stwierdza. 

Reklama
Reklama

Przeczytaj nasze teksty, które powstały w ramach cyklu „Sieć Powiązań Łukasiewicz”:

Instytut pod lupą prokuratury

Zawiadomienie – wraz z liczącą jedenaście punktów listą nieprawidłowości – wpłynęło do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe w lipcu ubiegłego roku. Instytutem rządził wtedy jeszcze Sebastian Wydra, który stanowisko dyrektora stracił w październiku 2025 r. W piśmie do prokuratury czytamy, że chodzi o możliwość popełnienia „przestępstw związanych z niegospodarnością, niedopełnieniem obowiązków oraz możliwymi działaniami na szkodę mienia publicznego”. Na liście jest między innymi kwestia utraty dochodów z najmu, które w 2024 r. miały spaść o ok. milion złotych w porównaniu do roku 2023. „Spadek ten wynikać może z nieprawidłowej polityki współpracy z najemcami, braku podliczników zużycia mediów, wprowadzenia wysokich ryczałtów za prąd liczonych od metra kwadratowego oraz niezrozumiałych podwyżek” – zauważał w zawiadomieniu przewodniczący Kyzioł.

Kolejne kwestie, których sprawdzenia domagał się związkowiec, dotyczyły przetargów, a raczej ich braku. Po pierwsze: rok 2024 i rzekomy brak przetargu na wynajem samochodu dla ówczesnego dyrektora Sebastiana Wydry. Po drugie: brak przetargu na usługi prawne, które świadczyła jedna z warszawskich kancelarii. I po trzecie: brak przetargu na część wykonanych w styczniu 2024 r. usług remontowych. Dalej Kyzioł pisał o wątpliwościach wokół rozliczania ponad 70 mln zł z KPO. To kwota równa rocznemu budżetowi Instytutu. Kolejna sprawa to przejęcie leasingu jednego z samochodów „bez przejrzystej procedury” w roku 2020 oraz projekt stacji ładowania. Poczyniono zakupy, ale projektu nie ukończono i nie skomercjalizowano. Instytut mógł na tym stracić – wedle szacunków w zawiadomieniu – od 200 tys. zł do nawet 500 tys. zł.

Reklama
Reklama

„Wszystkie powyższe zdarzenia mogą wskazywać na działania niegospodarne oraz rażące naruszenia przepisów” – czytamy w podsumowaniu. 

Wszystkie zarzuty w piśmie do prezesa 

Równo dwa miesiące po zawiadomieniu prokuratury, 22 września 2025 r., pismo z listą nieprawidłowości trafiło bezpośrednio do Huberta Cichockiego, od marca 2024 r. prezesa Sieci Badawczej Łukasiewicz. 

„Pragnę poinformować, że w związku z ujawnionymi poważnymi nieprawidłowościami w Instytucie Elektrotechniki […] złożyliśmy do właściwej prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa” – zwracał się Rafał Kyzioł do prezesa. „Na podstawie posiadanych przez nas dokumentów oraz informacji, które zostaną przekazane organom ścigania w dniu 24 września podczas przesłuchania, stwierdzamy, że w Instytucie Elektrotechniki doszło do poważnych nieprawidłowości w gospodarowaniu środkami publicznymi” – alarmował związkowiec. I dodawał, że chodzi o zakupy, które mogły być dokonane z pominięciem przetargów, straty wynikające z „błędnych decyzji zarządczych” oraz „marnotrawstwo środków i brak należytej staranności w ochronie majątku Instytutu”. 

Treść pisma w dużej mierze pokrywa się z zawiadomieniem do prokuratury, choć znalazło się w nim więcej przykładów. Jak czytamy, jednym z „wielu udokumentowanych przypadków” pomijania przetargów miał być zakup wartego ponad 130 tys. zł stołu badawczego. Dalej mowa jest o produkcji wadliwych izolatorów, których 180 sztuk zareklamował jeden z klientów ze Stanów Zjednoczonych. Zdaniem autorów pisma mogło to narazić Instytut na stratę w wysokości od 700 tys. zł do miliona złotych, z czego 400 tys. zł to kwota, którą Instytut miał zwrócić klientowi. Izolatory miał także reklamować klient ze Szwajcarii – w tym przypadku straty oszacowano na ok. 320 tys. zł. Poza tym, według związkowców, „stałe marnotrawstwo w produkcji” to straty rzędu 250 tys. zł rocznie. Łączna kwota szacowanych strat to ok. 1,3–1,6 mln zł.

Reklama
Reklama

„Naszą intencją nie jest wyłącznie wskazanie winnych, lecz przede wszystkim ochrona dobra Instytutu i środków publicznych, którymi Instytut dysponuje. Sieć Badawcza Łukasiewicz stanowi ważny filar polskiej nauki i przemysłu, dlatego tak istotne jest, aby była zarządzana w sposób przejrzysty, uczciwy, zgodny z prawem” – czytamy dalej w piśmie.

„Uważamy, że obecna sytuacja wymaga zdecydowanych działań ze strony władz Sieci – zarówno w celu przywrócenia zaufania do Instytutu, jak i zabezpieczenia jego dalszego prawidłowego funkcjonowania” – podsumował przewodniczący.

Sieć nie odpowiada, bo są targi 

Pismo trafiło na biurko prezesa Huberta Cichockiego w newralgicznym momencie, bo rozstrzygano wówczas konkurs na stanowisko dyrektora Instytutu Elektrotechniki. Jednym z kandydatów był Sebastian Wydra. – Był pewien, że zostanie na drugą kadencję – mówi w rozmowie z Zero.pl Rafał Kyzioł. Tak się jednak nie stało, a 1 października urzędującego od 2020 r. Wydrę zastąpił Marcin Parchomiuk. Kyzioł nie widzi w tym przypadku, choć oficjalnie nikt nie przyznał, że sprawa w prokuraturze mogła przesądzić o wyniku konkursu. Poza tym trudno uznać to za nowe otwarcie w Instytucie, bo Parchomiuk był wcześniej jednym z zastępców Wydry. Odpowiadał za kwestie badawcze.

Na nasze pytania o kroki, jakie w odpowiedzi na list i zgłoszone nieprawidłowości podjęła Sieć Badawcza Łukasiewicz, a także o to, czy Sieć ma wiedzę o zawiadomieniu do prokuratury i jego treści, otrzymaliśmy wyjątkowo lakoniczną odpowiedź. „Z uwagi na liczne konferencje i targi, w których w obecnym czasie uczestniczy Sieć Badawcza Łukasiewicz, odpowiedź na pytanie zajmie zdecydowanie dłużej niż zazwyczaj” – odpisał nam zespół prasowy. – Gdyby jednak wymogi cyklu wydawniczego nakładały określone terminy, prosimy opublikować tekst bez naszego komentarza. Jeśli zaszłaby taka potrzeba, odniesiemy się do niego publicznym oświadczeniem”. 

Reklama
Reklama

Bliźniaczo podobną odpowiedź otrzymaliśmy z Instytutu Elektrotechniki. 

„Z uwagi na liczne konferencje i targi, w których w obecnym czasie uczestniczy Sieć Badawcza Łukasiewicz, szczegółowa odpowiedź na pytanie dotyczące kroków w celu wyjaśnienia zarzutów nie jest możliwa w tak krótkim czasie, gdyż wymagałaby szczegółowej analizy pod kątem ryzyka naruszenia tajemnicy postępowania przygotowawczego” – czytamy. Instytut zaznacza też, że zawiadomienie dotyczy nieprawidłowości w kierowaniu jednostką przez jej poprzedniego dyrektora, którego w 2024 r. powołał Piotr Dardziński, były już prezes Sieci. „Zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze. Łukasiewicz-IEL ma w nim status pokrzywdzonego” – informuje rzeczniczka Instytutu. Po więcej szczegółów odsyła do prokuratury.

Sebastian Wydra do dzisiaj publicznie chwali się, że wyciągnął z dołka dwie spółki telekomunikacyjne, a potem uratował zagrożony likwidacją Instytut Elektrotechniki. Jak twierdzi, doprowadził do „pełnej stabilizacji finansowej”, zrealizował strategiczne cele, „przebudował model operacyjno-komercyjny” i zostawił organizację „przygotowaną do wzrostu”. Z byłym dyrektorem nie udało nam się porozmawiać. 

Dotarliśmy za to do Katarzyny Wocheń, byłej zastępczyni dyrektora ds. finansowych i operacyjnych, która jednak nie chce rozmawiać o zawiadomieniu do prokuratury. Ucina, że w Instytucie już nie pracuje i nie wie, co się w nim dzieje, choć swoją funkcję pełniła w okresie, którego dotyczy dochodzenie. 

Do czasu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi ani od prokuratury rejonowej, ani okręgowej. Oficer prasowa komendanta rejonowego policji Warszawa VII, podinsp. Joanna Węgrzyniak, potwierdziła nam jedynie, że śledztwo się toczy, a policjanci wykonują czynności na polecenie prokuratury.

Reklama
Reklama