Wyschnięte koryto rzeki zamiast kopalni, kilofy zamiast maszyn i nadzieja zamiast pewności. W jednym z regionów Afganistanu setki ludzi każdego dnia szukają złota, które rzadko ma wartość większą niż kilka gramów. Dla wielu to jednak jedyna szansa na zarobek.

- Agencja AFP opisała trud mężczyzn z Afganistanu, którzy zrezygnowali z niskopłatnej pracy, aby wyruszyć na poszukiwanie złota w otoczeniu górskich szczytów Hindukuszu.
- Praca przy wydobyciu cennego kruszca jest z jednej strony ryzykowna, z drugiej rzadko opłacalna.
- Według jednego z rozmówców zagranicznego wydawnictwa, przy dobrym tygodniu jest szansa na zarobienie 125 dolarów.
W górzystym wschodnim Afganistanie, w dystrykcie Ghaziabad, setki mężczyzn każdego dnia schodzą do koryta rzeki Kunar. W miejscu, gdzie dominują ostre szczyty Hindukuszu, a część z nich jeszcze wiosną pozostaje pokryta śniegiem, trwa cicha gorączka złota. Nie ma tu jednak wielkich firm ani ciężkiego sprzętu – jest ręczna praca i niepewność.
W okolicach wioski Kharwal, położonej poniżej glinianych domów i tarasowych pól pszenicy, praca wygląda niemal identycznie jak przed dziesięcioleciami. Najpierw wydobycie skał z wyschniętej części koryta, później żmudne przesiewanie z użyciem wody z rzeki.
Część poszukiwaczy transportuje worki z urobkiem po stromych zboczach. Inni wykorzystują prowizoryczne narzędzia – wodę czerpią do żółtych kanistrów przymocowanych do długich kijów, a następnie polewają nią sita, oddzielając drobny materiał od większych kamieni. Dopiero po kilku cyklach przesiewania pojawia się szansa na dostrzeżenie błyszczącej drobinki w metalowej misie.
Nowa strategia w Cieśninie Ormuz. Europa rozmawia bez USA
Zysk niewielki, ryzyko duże. Afgańczycy szukają złota
Efekty tej pracy rzadko są spektakularne. Znajdowane kawałki złota zazwyczaj są mniejsze niż ziarnko pszenicy. Mimo to wielu Afgańczyków decyduje się na taki wysiłek.
Pięćdziesięcioletni Shahzahdah Gollalah porzucił pracę budowlaną oddaloną o siedem godzin drogi od Kabulu. Jak tłumaczy, alternatywy praktycznie nie było – brak zatrudnienia zmusił go do szukania własnego źródła dochodu. Dla ojca ośmiorga dzieci nawet niewielki zarobek ma znaczenie.
Z kolei 35-letni Gul Ahmad Jan wskazuje, że w sprzyjających warunkach w ciągu tygodnia można zdobyć około jednego grama złota. To przekłada się na kwotę sięgającą 8 tysięcy afgani, czyli około 125 dolarów. W realiach lokalnej gospodarki to suma odczuwalna, choć okupiona ciężką pracą i niepewnością.
Ciężki sprzęt i sprzeciw lokalnej społeczności
Choć może się wydawać, że to zjawisko nowe, lokalne władze podkreślają, że poszukiwanie złota w prowincji Kunar trwa od ponad dekady. Wiedza o technikach wydobycia była przekazywana przez górników z innych regionów kraju.
Z czasem pojawiły się jednak zmiany. Niektórzy zaczęli korzystać z maszyn, w tym koparek, co wywołało sprzeciw części mieszkańców. Obawiają się oni degradacji środowiska – niszczenia rzeki i górskiego krajobrazu. W efekcie władze dopuszczają głównie tradycyjne, ręczne metody wydobycia.
Show Magyara w publicznych mediach. Pierwszy taki występ od półtora roku
Z dostępnych publicznie informacji wynika, że w samej prowincji Kunar poszukiwaniem złota może zajmować się nawet kilka tysięcy osób. To tylko fragment szerszego zjawiska, które wpisuje się w obraz Afganistanu jako kraju o znaczących, lecz w dużej mierze niewykorzystanych zasobach naturalnych.
Przez lata konfliktów bogactwa mineralne pozostawały poza zasięgiem większej eksploatacji. Obecnie władze talibańskie starają się przyciągać inwestorów i rozwijać sektor wydobywczy. Na razie jednak dla wielu mieszkańców oznacza to przede wszystkim mozolne przeszukiwanie dna rzeki w nadziei na drobiny złota.
