Państwa europejskie chcą na własną rękę zabezpieczyć swoje interesy w cieśninie Ormuz. Planują misję obronną w regionie, po zakończeniu wojny USA i Izraela z Iranem. – Kraje Unii Europejskiej powinny dbać o własną tożsamość i niezależność – ocenia prof. dr hab. Artur Nowak-Far z SGH.

- Europa planuje misję obronną w cieśninie Ormuz. Działania mają zapewnić firmom żeglugowym bezpieczeństwo i regularną eskortę wojskową.
- Profesor Artur Nowak-Far z SGH uważa, że kraje unijne muszą dbać o własną niezależność. Samodzielne strategie mają być formą budowania tożsamości.
- Groźby Donalda Trumpa dotyczące wyjścia z NATO, mogą być jedynie grą taktyczną. Jest to narzędzie nacisku, mające wymusić jednolitość w sojuszu.
Jak podał „Wall Street Journal”, plan działań, którego głównymi autorami są Francja i Wielka Brytania, ma zostać omówiony podczas spotkania kilkunastu przywódców państw w piątek. Propozycja zakłada międzynarodową misję obronną, która nie obejmie stron „biorących udział w konflikcie”, czyli USA, Izraela i Iranu.
Gazeta ujawniła, że chodzi o „regularną eskortę wojskową i nadzór – za pomocą fregat i niszczycieli - który ma dać firmom żeglugowym pewność, że przepłynięcie cieśniny jest bezpieczne”. Działania miałyby zostać podjęte dopiero po zakończeniu walk.
Europejska inicjatywa w cieniu napięć transatlantyckich
„Wall Street Journal” podkreśla, że europejska inicjatywa nie zakłada udziału Stanów Zjednoczonych. Dyplomaci, z którymi rozmawiała gazeta, zaznaczyli, że statki biorące udział w misji nie byłyby pod amerykańskim dowództwem.
Jak ocenia „WSJ”, „debata o tym, czy odsunąć na boczny tor Amerykanów, jest oznaką coraz bardziej napiętych więzi transatlantyckich (…) Napięcia pogłębiły się z powodu wojny w Iranie, którą większość europejskich liderów uważa za nielegalną i skutkującą niepożądanym wstrząsem gospodarczym”.
W ostatnich tygodniach także Donald Trump wielokrotnie wyrażał rozczarowanie sojusznikami z NATO. Ostrzegł m.in., że zastanawia się nad opuszczeniem sojuszu przez USA. Kilka dni temu w jednym z serwisów społecznościowych napisał: „NATO nie było, gdy ich potrzebowaliśmy i nie będzie ich, jeśli znów będziemy ich potrzebować”.
USA i Iran wrócą do stołu negocjacyjnego? Donald Trump podał termin
Niezależność Europy
Czy podejmując własną inicjatywę w cieśninie Ormuz, kraje europejskie ryzykują dalszym pogłębianiem różnic wewnątrz NATO i zniechęceniem Trumpa do sojuszu? – Można odnieść takie wrażenie. Jest to jednak cena za uzyskanie pewnej dźwigni i pokazanie wolności działania – ocenia w rozmowie z Zero.pl prof. dr hab. Artur Nowak-Far z SGH.
– Moim zdaniem, prezydent Donald Trump dąży do wymuszenia na państwach Unii Europejskiej oraz pozostałych członkach NATO większej jednolitości w podejściu do spraw bezpieczeństwa, chcąc przy tym zachować amerykańskie przywództwo – tłumaczy ekspert i dodaje: – To jest ten racjonalny element jego polityki. Inną kwestią jest sposób komunikacji – groźby wycofania się z sojuszu, które pojawiają się w jego wypowiedziach czy mediach społecznościowych, należy odczytywać jako narzędzie nacisku.
Czy prezydent faktycznie rozważa scenariusz wyjścia USA z NATO? – Nie można tego całkowicie wykluczyć, jednak obecnie jego działania postrzegam jako grę taktyczną. Trumpowi chodzi o to, by to on wyznaczał kierunki działań, zamiast być stawianym przed faktami dokonanymi przez samodzielne inicjatywy państw europejskich – odpowiada prof. Nowak-Far.
– W tej sytuacji kraje Unii Europejskiej powinny dbać o własną tożsamość i niezależność. Muszą wykazać, że potrafią formułować samodzielne strategie taktyczne, które – choć autonomiczne – nie muszą być sprzeczne z interesami Ameryki – ocenia analityk.
Dlaczego Trump naciska na zbrojenia w krajach NATO?
W działaniach Trumpa widać jednak pewną sprzeczność: z jednej strony domaga się od Europy zwiększenia wydatków na zbrojenia, a z drugiej chce poskromić jej samodzielność.
– Logika tego postępowania jest jednak prosta: prezydent chce, aby Europa kupowała amerykańską broń, czyniąc z USA głównego beneficjenta tych wydatków, a jednocześnie pragnie, by ten sprzęt był używany zgodnie z wolą Waszyngtonu. W praktyce jest to bardzo realne, ponieważ „klucze” do technologii zamontowanej w uzbrojeniu trzyma ten, kto je sprzedaje. Trump mówi o tym wprost, zabezpieczając amerykańskie wpływy z wyprzedzeniem – tłumaczy prof. Nowak-Far.
