Reklama
Reklama
Reklama

Górnicy JSW szykują protest. „Pudrowanie trupa” zamiast ratowania spółki

TYLKO NA

W Jastrzębskiej Spółce Węglowej narasta napięcie. Związkowcy alarmują o ryzyku zamknięcia jednej z kopalń i pytają, co stało się z 8 mld zł przygotowanymi na kryzys. – Zostały przejedzone, a spółka jest na skraju bankructwa – mówi Zero.pl Karol Granatyr z Sierpnia 80. 25 sierpnia związkowcy wyjdą na protest przed siedzibę JSW.

projekt-bez-nazwy-34
Donald Tusk i siedziba JSW. Związkowcy z Sierpnia 80 planują protest przed siedzibą spółki na 25 sierpnia. (fot. Andrzej Jackowski, Kamil Zajaczkowski, Kasia Zaremba / PAP, Shutterstock)
  • Spółka przygotowała 8 mld zł na kryzys, ale środki – jak twierdzi związkowiec – zostały „przejedzone”, a ich losy pozostają niewyjaśnione.
  • Związkowcy obawiają się likwidacji jednej z rentownych kopalń i wskazują na chaos kadrowy oraz problemy z pozyskaniem nowych pracowników.
  • Mimo wysokiego średniego wynagrodzenia w JSW, pracownicy działów górniczych zarabiają realnie ok. 7 tys. zł na rękę, a część świadczeń została zawieszona.

25 sierpnia przed siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) odbędzie się pikieta protestacyjna organizowana przez związek zawodowy Sierpień 80. 

Jastrzębska Spółka Węglowa jeszcze niedawno korzystała z okresu prosperity na rynku węgla koksowego, dziś balansuje na skraju niewypłacalności. Górniczy gigant nie ma pieniędzy na spłatę należności wobec setek firm, które świadczą na jej rzecz usługi. W 2022 r. kontrolowana przez Skarb Państwa spółka zarobiła 7,6 mld zł. W 2025 r. odnotowała już 6,25 mld zł straty.

Setki firm czekają na pieniądze od państwowego giganta. „Mi Skarb Państwa nie odpuści”

Reklama
Reklama

Krytyczna sytuacja JSW. „Gdzie te środki się podziały?”

Na trudną sytuację JSW uwagę zwracają związkowcy. 25 sierpnia przed siedzibą odbędzie się pikieta protestacyjna organizowana przez Sierpień 80.

Rozmawialiśmy z Karolem Granatyrem, przewodniczącym komisji zakładowej WZZ Sierpień 80, KWK Borynia-Zofiówka. Związkowiec zwrócił uwagę na zyski sprzed kilku lat i roztrwonienie przygotowanych na „czarną godzinę” środków.

– Ostatnie dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości spółka przynosiła historyczne zyski. Na zarządzanie spółką i przetrwanie kryzysu było przygotowane 8 mld zł. Kryzys nadszedł, ale zarządzający spółką nie potrafili gospodarować tymi funduszami. Zostały one przejedzone i spółka jest na skraju bankructwa. Do tej pory nie wyjaśniono, gdzie te środki się podziały. Działania zarządzających przypominają pudrowanie trupa – powiedział w rozmowie z Zero.pl.

Granatyr przypomniał, że JSW to jedyny wydobywca węgla koksującego – „surowca strategicznego niezbędnego do produkcji stali”.

Jako przyczynę protestu wskazał „bierność rządzących i brak jasnych komunikatów oraz chaos organizacyjny”.

– Boimy się, że dojdzie do zamknięcia jednej z naszych kopalń. Wszystkie z nich są rentowne. Kopalnia Bzie była jedyną nierentowną – pochłonęła miliardy zł, których nigdy nie odzyskamy. Mam w pamięci konferencję premiera Donalda Tuska, który na zgliszczach Rafako zapowiedział, że chce w jakiejś części uratować JSW. Odbieram to w ten sposób, że część będzie chciał zlikwidować – dodał związkowiec.

Reklama
Reklama

„Pseudoreferendum” w JSW i zawieszone benefity

Mówił również o problemach kadrowych w spółce.

– Zarząd miał pół roku, aby się przygotować. Nie zrobił tego i nie wie, skąd zdobyć ludzi na miejsce tych, którzy odeszli. Mamy problem z pozyskaniem ludzi na rynku pracy. W spółce-córce zarabia się na poziomie płacy minimalnej.

Zapytany o wysokie średnie wynagrodzenie w JSW (w 2025 r. wynosiło ok. 16 tys. zł i było o ok. 25 proc. wyższe niż w Polskiej Grupie Górniczej) odpowiedział, że pracownicy z działów górniczych zarabiają mniej.

Średnie wynagrodzenie pracownika z działów górniczych to ok. 7 tys. zł na rękę. Mamy zawieszone wszystkie świadczenia, od przyszłego roku obniżony zostanie posiłek regeneracyjny. Benefitów zrzekli się pracownicy w pseudoreferendum. Miało być tajne, a było robione na bramach wejściowych, za pomocą czytników i kart czasu pracy. Nie było żadnej tajności, a pracownicy byli straszeni, że bez tego spółka nie przetrwa – wyjaśnił przewodniczący komisji zakładowej.

Reklama
Reklama

Karol Granatyr przypomniał również czasy rządów PiS oraz podatek solidarnościowy.

– Przewodniczącym związku zostałem w 2021 r. Rozmawialiśmy wtedy z politykami Prawa i Sprawiedliwości. Nie przyniosło to żadnych pozytywnych rezultatów. Pozostał nam jedynie niesmak po znajomości z panem Matusiakiem. Byliśmy przeciwni „daninie Sasina” w wysokości 1,6 mld zł. Poza JSW nie zapłaciła tego żadna inna firma. Jako górnicy zrzuciliśmy się na obniżenie cen prądu dla wszystkich Polaków. A jak my teraz potrzebujemy wsparcia, to tej pomocy nie ma. Po zmianie władzy również nie udało się osiągnąć porozumienia. Mamy trzeciego ministra aktywów państwowych w rządzie Donalda Tuska – powiedział.

Wśród problemów spółki wymienił także dużą liczbę związków zawodowych.

– W JSW jest sto kilkadziesiąt związków zawodowych. Uzwiązkowienie jest absurdalne, szacuję je na 150 proc. i więcej. Nie rozumiem, jak na jednym zakładzie może być dwa i więcej tych samych związków. To nie powinno mieć miejsca. Przez liczbę związków jest duża polaryzacja wśród pracowników. Nie ma wspólnego frontu, każdy patrzy na swoje. 

Źródło: Zero.pl
Tomasz Pałasz
Tomasz PałaszDziennikarz
Reklama
Reklama