Reklama

Kara dla komitetu Nawrockiego. Przemysław Czarnek: Absolutnie bezzasadne

Reklama
TYLKO NA

Komitet wyborczy Karola Nawrockiego został ukarany przez Urząd Ochrony Danych Osobowych karą w wysokości 32 tys. zł za ujawnienie danych dot. Jerzego Ż., od którego Nawroccy przejęli kawalerkę. Kara jest pokłosiem konferencji z udziałem Przemysława Czarnka, na którą polityk przyniósł dokumenty notarialne. Wiceprezes PiS w rozmowie z Zero.pl odpiera zarzuty UODO i mówi o odwołaniu.

Przemysław Czarnek
Poseł PiS Przemysław Czarnek na posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości. (fot. Albert Zawada / PAP)
  • Portal Zero.pl ustalił, że komitet wyborczy Karola Nawrockiego został ukarany karą finansową za ujawnienie danych o Jerzym Ż.
  • Kara została nałożona przez UODO po konferencji Przemysława Czarnka, na której polityk PiS dysponował informacjami z aktu notarialnego. 
  • W rozmowie z Zero.pl wiceprezes PiS odpowiada na zarzuty UODO i mówi o konieczności odwołania. 

Reklama

Dziennikarze portalu Zero.pl ustalili, że prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zdecydował o nałożeniu kary w wysokości 32 tys. zł na komitet wyborczy kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego. Chodzi o ujawnienie informacji dotyczących Jerzego Ż., mężczyzny, od którego Karol Nawrocki przejął kawalerkę.

Dane ujawnił wtedy – oprócz komitetu Nawrockiego – komitet Rafała Trzaskowskiego. W tym przypadku prezes UODO zdecydował jedynie o upomnieniu, bo sztab Trzaskowskiego usunął wpis z mediów społecznościowych, w którym ujawnione zostały dane Jerzego Ż.


Reklama

Sztab Nawrockiego ujawnił informacje w filmie na YouTubie, gdzie pokazano nie tylko dane pana Jerzego, ale i szczegóły o jego życiu prywatnym, zdrowiu, problemach rodzinnych, finansowych i prawnych.


Reklama

– O ile komitet Rafała Trzaskowskiego nie popełnił kolejnego naruszenia, o tyle w przypadku komitetu Karola Nawrockiego doszło do recydywy – komentował w rozmowie z Zero.pl Mirosław Wróblewski, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

UODO: to recydywa

Wspomniana recydywa dotyczy konferencji Prawa i Sprawiedliwości z maja 2025 r., na której wystąpił poseł PiS Przemysław Czarnek. Polityk pokazał wówczas dokumenty notarialne zawierające poufne informacje o Jerzym Ż., a także – niepełniącej wówczas żadnej funkcji publicznej – małżonce Karola Nawrockiego. W uzasadnieniu decyzji prezes UODO wskazał, że ujawnienie danych nie było konieczne z punktu widzenia celu konferencji prasowej.


Reklama

Sprawę skomentował w rozmowie z portalem Zero.pl Przemysław Czarnek. Wiceprezes PiS przyznał, że zna jej szczegóły, ale o karze pieniężnej dowiedział się od nas. Pytany, jak ocenia działania UODO, polityk przekonuje, że „absolutnie nie zostały ujawnione żadne dokumenty zawierające dane poufne o panu Jerzym Ż.”.


Reklama

– Dokumenty były przeze mnie trzymane na moje potrzeby, podczas konferencji prasowej, kamery były oddalone ode mnie o co najmniej kilka metrów – kontynuuje parlamentarzysta.

– Jeżeli ktoś widział jakiekolwiek dane pana Jerzego Ż., których ja przecież nie podawałem do publicznej wiadomości, to ten, kto podał je do publicznej wiadomości, jest za to odpowiedzialny.


Reklama

Gdybym ja wyszedł na konferencję prasową i podawał do publicznej wiadomości dane pana Jerzego Ż. z premedytacją, to byłaby zupełnie oczywista sprawa. Natomiast jeżeli ja trzymam dla siebie dokumenty potrzebne mi do tego, żeby przedstawić dane i bardzo ważne informacje w tym konkretnym momencie, jeśli chodzi o tą kawalerkę pana Jerzego Ż., to to są dokumenty dla mnie – komentuje Czarnek.


Reklama

Czarnek: Interpretacja UODO niewłaściwa, kara niezasadna

– Więc tutaj uważam, że ta interpretacja Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest niewłaściwa i ta kara jest absolutnie niezasadna. Myślę, że trzeba będzie się zgodnie odwoływać, jeśli jest taka ścieżka – wskazał.

Pytany przez nas, czy otrzymał polecenie od sztabu Karola Nawrockiego, by te dokumenty pokazać, Przemysław Czarnek mówi, że tak nie było. 


Reklama

Otrzymałem dokumenty od sztabu wyborczego Karola Nawrockiego, po to, żeby wyjaśnić sprawę, która była przedmiotem hejtu i manipulacji ze strony wielu mediów. Trudno powiedzieć, że otrzymałem polecenie. Otrzymałem pomoc w postaci dokumentów ze strony sztabu wyborczego. Sztab wyborczy udostępnił mi te dokumenty, po to, żebym mógł posłużyć się konkretnymi informacjami z tych dokumentów, wyjaśniając manipulacje mediów – odpowiada.

 


Reklama