– Jedna partia koalicyjna nie jest w stanie dotrzymać słowa za wszystkie pozostałe – mówiła w Porannej Rozmowie Zero Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, odnosząc się do ustawy o zmianach w TVP. Minister funduszy i polityki regionalnej podkreśliła, że Polska 2050 „nie będzie robić, jak za PiS” i nie wymieni kierownictwa TVP jednym podpisem ministra kultury.

- W Porannej Rozmowie Zero Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podkreślała brak woli rządu do zmian w TVP. Ustawa przygotowana przez Martę Cienkowską utknęła w Radzie Ministrów.
- Szefowa Polski 2050 odniosła się także do doniesień na temat kłótni, jaka wywiązała się podczas posiedzenia Rady Ministrów.
- Spór dotyczył zakupu aut spalinowych zamiast elektrycznych dla miast powyżej 100 tys. mieszkańców. Jak zaznaczyła Pełczyńska-Nałęcz, odwrócenie reform grozi utratą pieniędzy z KPO.
Dziś wchodzi w życie pakt migracyjny. Wiceminister: Już okazał się kompletnie niedostosowany
Na początku rozmowy szefowa Polski 2050 kategorycznie potwierdziła, że partia nadal popiera ministrę kultury i dziedzictwa narodowego Martę Cienkowską.
– Zadaniem pani minister jest przygotowanie ustawy, która wreszcie zamieni TVP w telewizję publiczną oraz atrakcyjne źródło informacji. I taka ustawa powstała – przypomniała Pełczyńska-Nałęcz.
– Weszła do rządu i dalej musi być wola całego rządu, żeby ta ustawa szła do przodu. Ja mam wrażenie, że tej woli nie ma – oceniła szefowa Polski 2050 i dodała, że „ten rząd boi się dużych, ważnych zmian”.
– Obiecaliśmy ludziom, że przychodzimy nie po to, by dryfować przez kolejne cztery lata, tylko by dokonywać dużych, ważnych zmian. I zmiana TVP jest jedną z takich zmian – podkreśliła.
„Nie będziemy robić, jak za PiS”
Pytana przez Grzegorza Sroczyńskiego, dlaczego ministra Cienkowska jednym podpisem nie odwoła aktualnego kierownictwa TVP, Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła: – Mówiliśmy, że nie będziemy robić, jak za PiS, więc my, jako Polska 2050, nie będziemy wywalać jednych, żeby postawić innych politycznych funkcjonariuszy. My obiecaliśmy zmiany ustawowe, a nie zamienianie jednych funkcjonariuszy na drugich.
Ministra funduszy podkreślała kilkakrotnie, że konieczne jest przyjęcie ustawy, która zapewni zmiany w TVP. – To jest odpowiedzialność całego rządu. Jedna partia koalicyjna nie jest w stanie dotrzymać słowa za wszystkie partie koalicyjne – powiedziała.
Pełczyńska-Nałęcz o słowach Stanowskiego
Przy okazji rozmowy o TVP pojawił się także temat niedawnych słów Krzysztofa Stanowskiego na temat urzędniczki skarbówki, który przyznała mandat przedsiębiorcy za źle naliczony VAT za pizzę z krewetkami. Wypowiedź właściciela Kanału Zero wywołała liczne kontrowersje.
– Nie wolno robić takiego brutalnego najazdu na kobietę, urzędniczkę publiczną. Może to właśnie powinno wybrzmieć w Kanale Zero – powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.
– To nie powinno się było zdarzyć. To oburzające – dodała.
Kłótnia w rządzie?
Grzegorz Sroczyński pytał także Pełczyńską-Nałęcz o jej „półgodzinną scysję z premierem Tuskiem” na ostatniej Radzie Ministrów. Szefowa Polski 2050 nie chciała zdradzić szczegółów, ale dziennikarz wytłumaczył, o co poszło.
– Chodzi o samochody elektryczne versus samochody spalinowe. W ramach KPO miasta powyżej 100 tys. mogą kupić kilka samochodów na wypadek sytuacji kryzysowej, np. powodzi, żeby mieć dodatkowy, własny sprzęt i nie musieć na przykład zajmować go obywatelom. Unia chce, żeby to były samochody elektryczne, a Kierwiński pisał poprawkę, żeby to były samochody spalinowe. I wyście się kłócili o tę poprawkę – wyjaśnił Sroczyński.
Ministra funduszy przyznała, że faktycznie została przyjęta ustawa, na podstawie której zakupiono dla wielu miast w Polsce samochody i autobusy elektryczne.
– Moją rolą jest pilnować, żeby do końca KPO nie odwracać reform, dzięki którym dostajemy pieniądze na inwestycje. Bo jeżeli odwrócimy reformy, to po prostu stracimy realne pieniądze. Czyli ja jestem strażnikiem pieniędzy z KPO – powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.
Ministra podkreśliła, że podczas Rady Ministrów „nie było w ogóle różnicy merytorycznej”.
Skąd zatem kłótnia? – Ja przedstawiłam formalne, techniczne kwestie, co jest moją rolą i obowiązkiem jako ministra. Natomiast to, że o sprawach tak absolutnie „bezemocjonalnych”, wywiązują się takie dyskusje, to naprawdę nie leży po mojej stronie. I nad tym ubolewam – odpowiedziała Pełczyńska-Nałęcz.