32 tys. zł – taką karę prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył na komitet wyborczy Karola Nawrockiego. Chodzi o dane Jerzego Ż., od którego Nawroccy przejęli kawalerkę. Poseł Przemysław Czarnek ujawnił je podczas konferencji prasowej – pokazywał dziennikarzom dokumenty notarialne.

- 32 tys. zł kary finansowej nałożył na komitet Karola Nawrockiego prezes UODO Mirosław Wróblewski. Zero.pl dysponuje tą decyzją.
- Sankcja jest pokłosiem konferencji z udziałem posła Przemysława Czarnka. Pokazał wówczas dziennikarzom dokumenty notarialne zawierające poufne informacje o Jerzym Ż.
- Prezes urzędu w rozmowie z Zero.pl mówi o „recydywie”. Wcześniej komitet Nawrockiego dostał upomnienie za ujawnienie danych Jerzego Ż. w materiale wideo.
– To sygnał do komitetów wyborczych i polityków, aby traktowali prywatność obywateli z należytym szacunkiem – wyjaśnia w rozmowie z Zero.pl Mirosław Wróblewski, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Nałożył karę na komitet wyborczy kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego – ustalił portal Zero.pl. Komitet będzie musiał zapłacić 32 tys. zł.
Trzaskowski ujawnił, ale skasował
Chodzi o ujawnienie informacji dotyczących Jerzego Ż., mężczyzny, od którego Karol Nawrocki przejął kawalerkę. W trakcie kampanii wyborczej jego dane ujawniły komitety dwóch kandydatów – Rafała Trzaskowskiego oraz Karola Nawrockiego.
Trzaskowski pochwalił się w mediach społecznościowych treścią wiadomości, którą dzień wcześniej przekazał w kopercie Karolowi Nawrockiemu. Na kartce znajdowało się nazwisko Jerzego Ż., numer konta, na które Karol Nawrocki miałby dokonać wpłaty pieniędzy za pobyt mężczyzny w domu pomocy społecznej oraz adres domu pomocy społecznej, w którym ten przebywał.
Kandydat KO na prezydenta, komentując sprawę dla TVN24 przyznał, że publikacja zdjęcia to „ewidentny błąd sztabu”. Wpis został usunięty z mediów społecznościowych, ale sztab otrzymał formalne upomnienie od UODO.
Upomnienie dostał też wtedy sztab Karola Nawrockiego. Powodem był film na kanale YouTube „Nawrocki2025” pt. „Dowiedz się, jak ta historia wygląda naprawdę. Koniecznie do końca”. Pokazano tam nie tylko dane pana Jerzego, ale też informacje o jego życiu prywatnym, stanie zdrowia, problemach rodzinnych, finansowych i problemach z prawem.
Kara dla komitetu Nawrockiego za recydywę
– O ile komitet Rafała Trzaskowskiego nie popełnił kolejnego naruszenia, o tyle w przypadku komitetu Karola Nawrockiego doszło do recydywy – wskazuje Wróblewski dla Zero.pl.
Chodzi o konferencję prasową z udziałem posła Przemysława Czarnka, zorganizowaną 6 maja 2025 r. w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. Polityk pokazał wówczas dokumenty notarialne zawierające poufne informacje o Jerzym Ż., a także – niepełniącej wówczas żadnej funkcji publicznej – małżonce Karola Nawrockiego.
W uzasadnieniu decyzji prezes UODO wskazał, że ujawnienie danych nie było konieczne z punktu widzenia celu konferencji prasowej.
„Podkreślić należy, że kwestionowane ujawnienie danych osobowych dwóch osób fizycznych niepełniących funkcji publicznych nie miało żadnej wartości dodanej (dane te same w sobie nie przedstawiały żadnej konkretnej wartości informacyjnej istotnej z punktu widzenia celów konferencji prasowej) oraz było całkowicie zbędne w kontekście celu, w jakim konferencja prasowa sztabu wyborczego w dniu 6 maja 2025 r. została zwołana” - czytamy.

Poseł Przemysław Czarnek na konferencji, podczas której ujawnił dane osobowe Jerzego Ż. (fot. Tomasz Jedrzejowski/REPORTER / East News/Reporter)
Czarnek ujawnił, ale na zlecenie komitetu
To jednak komitet wyborczy Karola Nawrockiego, a nie poseł Czarnek, dostał karę finansową. Dlaczego? Otóż w trakcie postępowania prowadzonego przez UODO, poseł zapewniał, że on tylko przyszedł na konferencję, a polecenie zaprezentowania dokumentów dostał właśnie od sztabu. Dokumenty wskazują też, że to sztab wysyłał zaproszenia do dziennikarzy.
Czarnek miał argumentować, że naruszenia dopuścili się dziennikarze, którzy fotografowali dokumenty. Prezes UODO odrzuca tę linię obrony.
– Tego typu argumentacja jest zupełnie chybiona. To tak, jakby ktoś kogoś bił na ulicy, a kara spotkała tego, kto na to patrzył – stwierdza Mirosław Wróblewski w rozmowie z Zero.pl.
Urząd uznał, że odpowiedzialność ponosi komitet wyborczy, ponieważ – jak wynika z postępowania – to on wydawał instrukcje dotyczące przebiegu konferencji.
Komitet mógł dostać nawet 20 mln zł kary
Maksymalna kara administracyjna, jaką prezes UODO mógł wymierzyć w tej sprawie mogła sięgnąć nawet 20 mln euro. UODO zdecydował się jednak na 32 tys. zł.
Mirosław Wróblewski przekonuje, że nie o wysokość kary chodzi w takich przypadkach, lecz o wysłanie sygnału do komitetów wyborczych i polityków, jak powinni traktować kwestię prywatności obywateli.
To druga kara finansowa nałożona na komitet wyborczy. Wcześniej blisko 11 tys. zł zapłacił Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop LGBT” za nieprawidłowy sposób prowadzenia zbiórki podpisów.

