Reklama
Wojsko

Koalicja Chętnych będzie ćwiczyć w Polsce. Poligon jest, ale nie ma pokoju na Ukrainie

Polska będzie gospodarzem międzynarodowych ćwiczeń tzw. Koalicji Chętnych, czyli państw które mają wspomóc wojskowo Ukrainę, gdy nastanie rozejm z Rosją. Przygotowywanie kontyngentu pokojowego jest związane z mglistą wizją zawieszenia broni w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Paradoksalnie, jest misja pokojowa, ale nie ma pokoju.

Michał Bruszewski
Opinia autorstwa: Michał Bruszewski
Dzisiaj 17:31
5 min
Francuski żołnierz w czasie międzynarodowych ćwiczeń - zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Prawie trzy tysiące żołnierzy z 11 państw europejskich weźmie udział w „Koalicji 26.2”, której trzon odbywa się w Polsce. Będą to łączone ćwiczenia na polskim poligonie w Nowej Dębie, w Operacyjnej Kwaterze Głównej we Francji oraz w Komponencie Morskim w Turcji. Potrwają od 9 do 22 listopada w składzie: Belgia, Estonia, Francja, Hiszpania, Holandia, Litwa, Niemcy, Polska, Szwecja, Turcja i Wielka Brytania.

Czytaj także: Zakłócenia na wschodniej flance NATO. Rosja uderza w GPS

Czy Polska wyśle swoich żołnierzy na Ukrainę? Ze stanowiska rządu wynika, że nie. Koalicja Chętnych (Coalition of the Willing) to brytyjsko-francuska inicjatywa mająca na celu udowodnić samodzielność strategiczną Europy (bez wsparcia USA) i sprawczość w powstrzymywaniu zagrożenia dla Starego Kontynentu ze strony Federacji Rosyjskiej. Idee są szczytne, ale rozbijają się o pragmatykę międzynarodowych relacji.

Powstający kontyngent Multinational Force Ukraine (MNF-U) ma być realnym wojskowym wsparciem Ukrainy ze strony Europy, ale bez wejścia europejskich państw do wojny. Ma mieć charakter misji szkoleniowo-pokojowej nad Dnieprem po ustaniu walk. Finalnie trzonem MNF-U ma być kontyngent brytyjsko-francuskich sił lądowych, oraz specjalistów (np. saperów) z Litwy, Estonii, Belgii i możliwe, że z Holandii, ponieważ tamtejszy parlament zatwierdził siły pokojowe dla Ukrainy.

REKLAMA
Reklama

Wysłania wojsk na Ukrainę odmówiły: Polska, Niemcy, Włochy i Czechy. Niezdecydowane są: Łotwa i Szwecja. Hiszpania nie wyklucza wysłania personelu wojskowego, ale bez konkretów. Z kolei, Turcja odpowiada za zabezpieczenie Morza Czarnego, aczkolwiek nie wyklucza kontyngentu lądowego w przypadku zgody obu stron wojny.

Polska użycza Koalicji Chętnych przestrzeni do ćwiczeń wojskowych i ma pełnić rolę zaplecza logistycznego dla przyszłej misji, ponieważ siłą rzeczy to przez Polskę przebiegają najważniejsze trasy zaopatrzenia dla Ukrainy. Żołnierze mają trenować praktyczne aspekty przemieszczania się, ochrony, integracji oraz podtrzymania siły zdolnej do pomocy w odtwarzaniu Sił Zbrojnych Ukrainy. Mają być manifestacją szybkości Europy w reagowaniu.

REKLAMA
Reklama

Na poziomie taktycznym, bezsprzecznie, jest to inicjatywa pozytywna. Z międzynarodowych wojskowych ćwiczeń zawsze wyciąga się wnioski, a wdrażanie rozwiązań z wojny rosyjsko-ukraiński przysłuży się Wojsku Polskiemu. Mankamenty zaczynają się na poziomie strategicznym, a zwłaszcza politycznym.

Koalicja Chętnych jest podzielona na „różne prędkości” zaangażowania, co wynika z wewnętrznej sytuacji państw-członków. Dwie główne siły Koalicji czyli Wielka Brytania i Francja, choć zadeklarowały największe kontyngenty lądowe to są poddawane tej samej presji społecznej co inni członkowie. Co prawda, ogólne wsparcie dla Ukrainy deklaruje w obu państwach ponad 50 proc. badanych, ale im bardziej przeanalizujemy ostatnie wydarzenia w Londynie i Paryżu, tym mniej tego entuzjazmu dostrzeżemy.

Ipsos podał w 2025 r. że ponad 50 proc. Brytyjczyków popiera rządową pomoc gospodarczą, humanitarną i defensywną dla Ukrainy. Podobnie, we Francji – jak pisze serwis Ukrinform – większość jest za pomocą, a 67 proc. popiera misję pokojową francuskich wojsk. Koalicja Chętnych wszelako jest inicjatywą dwóch polityków: Keira Starmera i Emmanuela Macrona.

Brytyjski premier, w atmosferze skandalu gospodarczego, rozruchów społecznych i afery z ambasadorem Peterem Mendelsonem, wyleciał z urzędu w czerwcu. Perypetie polityczne trwały także w kluczowym dla MNF-U brytyjskim resorcie obrony. Odszedł John Healey, na kilka tygodni jego zastępcą został Dan Jarvis, a następnie ministerialny fotel zajął Wes Streeting.

REKLAMA
Reklama

Podobnie gorąco jest we Francji. Macron wciąż jest głową państwa, ale jego kadencja kończy się w maju 2027 r. Ponadto rządzi przy podzielonym parlamencie i z upadającymi gabinetami premiera Francois Bayrou oraz niepopularnym i chylącym się ku upadkowi gabinecie Sebastiana Lecornu.

Ulice brytyjskich i francuskich miast zapłonęły, a państwa te musiały skoncentrować się na polityce wewnętrznej. Wszystko to nie musi, ale może mieć wpływ na brytyjsko-francuską projekcję siły wobec Rosji i przekładać się na siłę całej inicjatywy. W kwietniu będą wybory prezydenckie we Francji, które mogą wywrócić dotychczasowy kurs żegnającego się z urzędem Macrona.

Oznacza to paradoksalną sytuację, w której przygotowano misję pokojową na Ukrainie, gdzie wciąż trwa wojna i Władimir Putin nie wykazuje chęci zawarcia rozejmu. Zaznaczmy, misję pokojową z własnym mandatem. Do tego, kierownictwo obu państw inicjujących Koalicję Chętnych, może tak się zmienić, że Londyn i Paryż nie będą popierać tego formatu.

REKLAMA
Reklama