Na początku 2026 r. Motorola przedstawiła pierwszą generację modelu Signature, czym bardzo mocno zaskoczyła. Był to pierwszy od lat flagowy smartfon producenta i w dodatku bardzo udany, a z czasem jeden z najbardziej opłacalnych na rynku. Mocna bateria, wyróżniająca się obudowa i zaskakująco dobry aparat były jego głównymi cechami.
Motorola signature 27 debiutuje szybko, bo nie minął jeszcze rok od premiery poprzednika, a producent w ostatnich tygodniach mocno podgrzewał atmosferę kontrolowanymi przeciekami i oglądając wczoraj jego prezentację zastanawiałem się, czy ktoś tu przypadkiem nie przeszarżował?
Ekran, wydajność, obudowa i bateria – te elementy Motoroli signature 27 nie budzą zastrzeżeń

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Motorola signature 27 przyciąga wzrok trzema elementami. To przede wszystkim przedziwna wyspa aparatów. Trzeba przyznać, że oryginalna, choć całkowicie niespójna. Nic tu do siebie nie pasuje, a jednak wygląda to bardzo dobrze. Wyspa nie wystaje ponad obudowę jako samodzielny element. Zamiast tego cała obudowa jest w tym miejscu grubsza. Nie zaburza to w żaden sposób wyważenia smartfonu.
Druga rzecz to tylny panel. W wersji czarnej pokryty materiałem nazwanym Tactical Weave i przypomina to trochę fakturę materiałów użytych w dobrej jakości plecakach. Choć to luźne skojarzenie. Wariant zielony jest gładki i bardziej stonowany.
Rzecz trzecia to wyżłobienia na krawędziach korpusu. Podobne ma np. Honor Robot Phone czy starsze Xperie i jest to bardzo rzadki element w smartfonach, za co Motoroli należy się duży plus. Obudowa ma 7,99 mm grubości (w najcieńszym miejscu), waży 227 gramów i jest odporna, zgodnie z normami IP68/69 oraz MIL-STD 810H.

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Ekran Motoroli signature 27 ma przekątną 6,78 cala i oferuje 120 Hz odświeżanie obrazu oraz rozdzielczość 2772 x 1272 piksele. Producent nazywa go Extreme AMOLED Duo Tandem i ma za tym stać dłuższa żywotność (do 121 proc. względem tradycyjnych AMOLED-ów) i szczytowa jasność sięgająca 12 000 nitów w piku. Rzecz nie do sprawdzenia bez warunków laboratoryjnych, ale jeśli chodzi o czytelność w jasnym otoczeniu, nie zauważyłem żadnych problemów. Wyświetlacz jest bardzo dobrej jakości, a jego kalibracją zajmowała się firma Pantone.

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Ekran jest pokryty szkłem zakrzywionym na każdym boku. To zawsze zapala mi w głowie lampkę w obawie przed tym, że można go będzie łatwiej porysować.
Za wydajność Motoroli signature 27 odpowiada procesor Qualcomm Snapdragon Elite Extreme Gen 6 i jest to jeden z pierwszych modeli na rynku, który go dostał. Do tego wariant dostępny w Polsce ma 12 GB pamięci RAM (LPDDR5X) oraz 512 GB pamięci wbudowanej (szybki standard UFS 4.1). Podzespoły są chłodzone przez komorę parową w połączeniu z żalem termicznym, a powierzchnia układu chłodzenia jest o 40 proc. większa niż w pierwszej generacji smartfonu.

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Inne)
Bateria Motoroli signature 27 jest wykonana w technologii krzemowo-węglowej i ma pojemność 7 000 mAh. Obsługuje ładowanie przewodowe z mocą 90 W i bezprzewodowe z mocą 50 W.
Recenzja Reobrix Katedra Wenecka. LEGO mogłoby się tu kilku rzeczy nauczyć
Motorola signature 27 ma długie wsparcie i GrapheneOS

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Motorola signature 27 trafia na rynek z Androidem 17 i producent deklaruje regularne aktualizacje oprogramowania w cyklu 2-miesięcznym. Smartfon ma dostać siedem aktualizacji Androida do nowej wersji przez najbliższych siedem lat.

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Obok Androida na smartfonie będzie można zainstalować GrapheneOS, czyli niezależny system pozbawiony ingerencji usług Google w warstwę systemu operacyjnego. To system dla konkretnej grupy odbiorców, ale też możliwość używania signature 27 w służbach czy instytucjach wymagających odpowiednio wysokiego poziomu zabezpieczeń smartfonu.

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Signature 27 dostał też asystenta Qira. To własny system AI rozwijany wspólnie przez Motorolę i Lenovo. Jest tu również Google Gemini z całym wachlarzem własnych funkcji AI.
Za możliwości aparatu Motoroli signature 27 w dużym stopniu ma odpowiadać oprogramowanie

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Motorola mocno zapowiadała aparaty w signature 27 i były one ważną częścią prezentacji smartfonu, ale ich specyfikacja odstaje od topowych modeli na rynku. Mamy tu aparat główny o rozdzielczości 50 Mpix z matrycą Sony Lytia L910 w rozmiarze 1/1.28 cala, portretowy o rozdzielczości 200 Mpix z matrycą w rozmiarze 1/1.57 cala i peryskopowym teleobiektywem 66 mm i aparat 50 Mpix z obiektywem ultraszerokokątnym i matrycą w rozmiarze 1/2.76 cala.
Motorola chwali się, że signature 27 jest pierwszym na rynku smartfonem z czujnikiem ruchu EVS. Odpowiada on za wykrywanie zmian jasności poszczególnych pikseli, co pozwala szybciej zaregować na ruch w kadrze i właśnie to jest jego rola. Nie miałem sprawdzić, czy to faktycznie przekłada się na zdjęcia, ale widać, po aktywacji odpowiedniego trybu, że wyraźnie skraca się czas pracy migawki, więc aparat jest gotowy na rejestrowanie ruchomych obiektów.

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Trzeba uczciwie powiedzieć, że to nie są liczby, które w 2027 r. robią wrażenie, ale Motorola mocno stawia na oprogramowanie przetwarzające obraz. Nad nim firma pracowała wraz z laboratorium DxOMark i to w połączeniu ze sztuczkami AI ma finalnie dać dobre zdjęcia.
W teście DxOMark smartfon uzyskał drugi najwyższy wynik w historii i jego aparat ma ustępować tylko Purze 80 Ultra Huaweia. Jeśli firma współtworzy aparat, a później nad wyraz wysoko go ocenia to – delikatnie mówiąc – podchodzę do tego bardzo sceptycznie.
Do tego mamy aparat do selfie o rozdzielczości 50 Mpix i nagrywanie filmów w rozdzielczości 8K w 30 klatkach na sekundę oraz 4K w maksymalnie 120 klatkach.
Jeśli chodzi o jakość zdjęć to po przejrzeniu pierwszych ujęć widzę, że aparat z obiektywem ultraszerokokątnym jest przeciętny, a aparat z teleobiektywem znowu zaskakuje bardzo ładnym, plastycznym obrazkiem. Słyszałem dużo narzekań na problemy z balansem bieli, ale tego w swoim egzemplarzu nie zauważyłem. Warto też dodać, że oprogramowanie aparatu będzie prawdopodobnie jeszcze aktualizowane przed rozpoczęciem sprzedaży.
Zdjęcia wykonane Motorolą signature 27 w trybie automatycznym:
Test Huawei Watch GT 7 Pro. W tym roku tylko na sportowo, zmian coraz mniej
Motorola signature 27 zapowiada się dobrze, tylko cena...
Wycena Motoroli signature 27 jest bardzo bogata. Cena smartfonu to aż 7 599 zł, co producent próbuje maskować dodatkami. Od 16 listopada do 13 stycznia można liczyć na dodatkową roczną ochronę wyświetlacza i zestaw akcesoriów – ładowarkę o mocy 125 W, zegarek moto watch i głośnik moto sound flow. Motorola deklaruje, że wartość dodatków to 2 400 zł.

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Niezależnie od tego smartfon ma wydłużoną gwarancję do 36 miesięcy, ale jest tu mały haczyk. Dotyczy to wyłącznie egzemplarzy z polskiej dystrybucji. Przy obecnym braku perspektyw na spadek cen smartfonów, to może być dobry argument dla osób szukających nowego modelu na dłuższy okres użytkowania.
Motorola za ponad 7 000 zł, która nie jest modelem składanym i który suchą specyfikacją ustępuje chińskiej i równie drogiej konkurencji może nie być gwarancją szybkiego sukcesu. Jak dobry nie byłby aparat smartfonu. Cena jest ewidentnie efektem trwającego kryzysu na rynku modułów pamięci i ciekawe, czy tak jak w przypadku wielu innych modeli Motoroli, cena signature 27 z czasem mocno spadnie.

Motorola signature 27 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Motoroli signature 27 używam dopiero od kilkunastu godzin, więc na razie nie jestem w stanie powiedzieć więcej niż to, że wygląda i jest wykonana bardzo dobrze. Ma ładny ekran, a z aparatu jestem na razie zadowolony, choć warunki do zdjęć nie należały do najłatwiejszych. Zabieram się za dalsze testy i w najbliższych tygodniach wyglądajcie pełnej recenzji na łamach Zero.pl.



























