Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki napisał, że Republikanie przegrali wybory połówkowe, ale nie przegrali ich sromotnie. Jednak nagłówki gazet i portali piszą o „druzgocącej” klęsce Republikanów. Semantyczny spór o to, czy „druzgocące” oznacza mniej niż „sromotne”, trzeba sobie jednak darować.
Wybory w USA osłabiły Donalda Trumpa. Co to oznacza dla polskiej prawicy?
Po wybraniu Donalda Trumpa na prezydenta cała polska prawica, z prezydentem Karolem Nawrockim na czele, podłączyła się do orszaku amerykańskiego prezydenta, a im kto był bliżej niego, tym dumniej wypinał pierś. Tyle że teraz Trump, po przegraniu wojny z Iranem i wyborów do Kongresu, jest już symbolem klęski, a nie sukcesu.
Wszyscy, od Tuska po Nawrockiego, sprowadzają swoje uwagi do gorączkowych starań o to, by parlament amerykański nie przeszkodził w transatlantyckim sojuszu i zainstalowaniu w Polsce stałej bazy wojsk amerykańskich. Obawy o sojusz z USA są jednak przesadzone, bo klęska wyborcza osłabiła pozycję człowieka, który rozpoczął proces wycofywania wojsk USA z Europy i wielokrotnie zapowiadał wycofanie swojego kraju z NATO. Demokraci tych jego szalonych pomysłów szczęśliwie nie popierają.
Demontaż światowego układu bezpieczeństwa większość w Izbie Reprezentantów i Senacie może przerwać.
Tusk w butach Kaczyńskiego. „Hodował radykałów. Są żądni krwi, rozliczeń, przemocy, pałek”
Świętują za to irańscy przywódcy, konstatując, że Amerykanie zagłosowali za pokojem. Nasi politycy wolą nie wytykać Trumpowi błędów, bo wciąż jest prezydentem i lepiej mu się nie narażać. Ale od teraz zdjęcie z Trumpem może nie pomóc w zwycięstwie wyborczym.
Prawica pociesza się amerykańskim wynikiem, gardłując, że każda władza się kończy i skoro przegrał amerykański Donald, to podobny los czeka stronnictwa rządzące dziś w Polsce. Bo żadna władza nie jest wieczna. Prawica nie wyciąga wniosków z faktu, że mimo przerażających szaleństw Trumpa nasi konserwatyści niezmiennie go tłumaczyli i popierali. Trump był dla naszej prawicy jak papież dla katolików. Nieomylny.
Ten nieomylny lider popiera antyunijne, skrajnie prawicowe stronnictwa od Hiszpanii po Polskę. To poparcie miało na celu rozwalenie Unii Europejskiej, ale na szczęście teraz ten wpływ na europejską politykę znacząco spadnie.
Wyborcza klęska trumpistów, a zmiany w wojnie Rosja-Ukraina
Prezydent Karol Nawrocki swój prymat na prawicy i swoje poparcie budował w oparciu o bezwarunkowe poparcie prezydenta USA. Dziś to poparcie niekoniecznie pomoże, a prezydent musi poszukać innej inspiracji. Rzucenie koła ratunkowego Putinowi w postaci umożliwienia mu finansowania ze sprzedaży ropy agresji na Ukrainę zacznie być szerzej krytykowane również w Polsce. Odkąd ścieżka Trumpa okazała się receptą na druzgocącą klęskę.
Sam Karol Nawrocki powinien przemyśleć model swojego przywództwa, który dotychczas wzorował na Trumpie.
Trump, Kaczyński i Nawrocki. Polityczne skutki wyborów w USA
W tej grze jest mnóstwo niewiadomych. Nie wiemy, co Demokraci zechcą zrobić ze swoim zwycięstwem. Czy zwycięży tendencja do izolacjonizmu i wycofania się z odgrywania ważnej roli przywódczej w globalnej polityce, czy też przeciwnie. Demokraci powrócą do tradycji przewodzenia światu, kojarzonej z Ronaldem Reaganem.
W Polsce, kiedy dobry wujek prawicy przestał być wujkiem zwycięskim, możliwe jest przemyślenie jednoznacznie antyunijnej postawy. Nie wiemy przecież, czy Demokraci zechcą pójść wytyczoną przez Trumpa drogą normalizacji stosunków z Rosją, czy też przeciwnie, spróbują przywrócić sankcje.
W 2024 r. Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, nie krył zadowolenia ze zwycięstwa wyborczego Donalda Trumpa w USA. Był przekonany, że Republikanin w Białym Domu może być impulsem dla prawicy w Polsce. Dziś Kaczyński milczy, bo sukces Trumpa miał dodać skrzydeł polskiej prawicy i pomóc jej wrócić do władzy. A jego dzisiejsze niepowodzenie prawicowcom jest bardzo trudno komentować. Poza banalnymi stwierdzeniami pod adresem Tuska, że żadna władza nie jest wieczna, nic od nich nie słyszymy. Na razie myślą, kombinują i nie wiedzą, jak zareagować.
Nie reagują też w Polsce Demokraci, którzy zamiast triumfować, że szaleniec, który burzył światowy porządek, dostał po nosie i może zostać w swoim szaleństwie ograniczony, wstrzymali oddech i milczą. Jedynie marszałek Włodzimierz Czarzasty pozwolił sobie na wykorzystanie klęski Trumpa do wypunktowania prezydenta Nawrockiego. Zarzucił mu postawę trumpowską: arogancję, butę i nieuzasadnioną pewność siebie, brak szacunku dla kobiet, uwielbienie dla faszyzujących polityków. W ten sposób zaatakował Trumpa i Nawrockiego jednocześnie. Tusk wyraził swoje zadowolenie ze zwycięstwa Demokratów bardzo wstrzemięźliwie. Powiedział, że zwyciężyła demokracja, i poradził Trumpowi, którego nazwał swoim kolegą, żeby nie nadużywał weta, bo to nie jest sposób na prowadzenie dobrej polityki.
„Trump upokorzony”, „koniec ery”. Świat reaguje na zwycięstwo demokratów
Po wybraniu Trumpa na drugą kadencję polska prawica uznała, że Trump otworzył jej drogę do zwycięstwa wyborczego. Teraz obóz rządzący wydaje się sądzić, że klęska Trumpa w wyborach do Kongresu zamyka prawicy tę drogę, bo ich bohater przegrał. Warto jednak przypomnieć, że nie jesteśmy kolejnym stanem USA i że wybory za oceanem nie definiują polskiej ani europejskiej polityki. Niby wiedzieliśmy, że Trump topi Republikanów swoją polityką i swoim szalonym zachowaniem. A jednak wyglądamy na oszołomionych i nieprzygotowanych na ten fakt. Komentarze polityków są słabe albo nie ma ich wcale. I tylko Iran może odetchnąć, bo przedstawiciel nowej większości w Kongresie już zdążył zażądać zakończenia tej beznadziejnej wojny.
Jednak do czasu, aż nowa większość zasiądzie w kongresowych fotelach, czyli do 3 stycznia, mamy jeszcze kilka miesięcy i nikt nie wie, czy nieobliczalny prezydent nie zaszaleje. Na razie, wbrew wszelkim oczekiwaniom, zadeklarował współpracę z Demokratami i nie kwestionuje wyniku wyborów. Czyżby nowa wersja pomarańczowego przywódcy?


