W Polsce obowiązują przepisy pozwalające na transkrypcję zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci, dokonano już około 100 wpisów w urzędach. Sprawa budzi jednak poważne wątpliwości prawne, ponieważ Trybunał Konstytucyjny uznał nowe rozwiązania za niezgodne z ustawą zasadniczą. „Fakt” zapytał prawnika prof. Piotra Milika, czy ewentualna zmiana władzy mogłaby doprowadzić do unieważnienia już dokonanych transkrypcji.

- Nowe przepisy dotyczące transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych obowiązują od 23 sierpnia.
- TK zakwestionował zgodność rozporządzenia z konstytucją, ale rząd nie uznaje tego orzeczenia.
- Prof. Piotr Milik wskazuje na zasadę ochrony praw nabytych oraz obowiązek respektowania orzeczeń TSUE.
Rozporządzenie pozwalające na dokonywanie takich transkrypcji we wszystkich urzędach stanu cywilnego weszło w życie 23 sierpnia. Jak podał wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, już następnego dnia przed południem zarejestrowano pierwsze 11 zagranicznych aktów dotyczących małżeństw osób tej samej płci. To efekt wcześniejszych rozstrzygnięć europejskich i krajowych sądów.
Spór między rządem a Trybunałem Konstytucyjnym
Podstawą zmian było orzeczenie TSUE z listopada 2025 roku. Trybunał uznał wówczas, że Polska powinna dokonać transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci, jeśli para skorzystała ze swobody przemieszczania się w Unii Europejskiej.
Czytaj także: Weto w sprawie e-dziennika to zła decyzja
W marcu tego roku podobne stanowisko zajął Naczelny Sąd Administracyjny, nakazując polskiemu urzędowi dokonanie konkretnej transkrypcji.
Jednocześnie pod koniec lipca TK zakwestionował przepisy rozporządzenia w części dotyczącej nowych wzorów dokumentów odnoszących się do związków osób tej samej płci. Rząd uznaje jednak obecny skład Trybunału za wadliwy i nie zastosował się do tego rozstrzygnięcia. W efekcie powstała sytuacja, w której przepisy umożliwiające transkrypcję zaczęły być stosowane mimo orzeczenia TK.
Co w przypadku zmiany władzy?
W rozmowie z „Faktem” prof. Piotr Milik został zapytany o możliwość cofnięcia transkrypcji, gdyby władzę przejęła prawica sprzeciwiająca się obecnym rozwiązaniom. Prawnik zwrócił uwagę, że polski system prawny znalazł się w wyjątkowo skomplikowanym położeniu.
– Nie mieliśmy do tej pory takiego przypadku, więc trudno powiedzieć, co się wydarzy. Mamy w tej chwili nietypową sytuację prawną – ocenił.
Jednocześnie ekspert wskazał na zasadę ochrony praw nabytych. W jego ocenie, oznacza ona, że prawa uzyskane przez obywateli nie powinny być później arbitralnie odbierane przez państwo. Z tego powodu dokonane zgodnie z obowiązującymi przepisami transkrypcje powinny, jego zdaniem, zachować ważność. Istotne znaczenie ma również orzecznictwo TSUE, które legło u podstaw całej sprawy.
Czytaj także: Walka o Europę właśnie się zaczęła. Polska nadal patrzy w złą stronę
Prof. Milik uważa, że Polska jest zobowiązana do wykonywania rozstrzygnięć unijnego trybunału. Wskazuje przy tym na zasadę pierwszeństwa prawa UE i podkreśla, że kwestia relacji między prawem unijnym, krajowym i konstytucją od lat jest przedmiotem sporu prawnego. – Uważam, że Polska jest zobowiązana na forum międzynarodowym do respektowania orzeczeń TSUE, które nakazują transkrybowanie tych aktów. I moim zdaniem TK nie ma w tym obszarze kompetencji – podsumował prawnik w rozmowie z „Faktem”.
Oglądaj także: