
Podpis premiera Donalda Tuska pod wnioskiem o powołanie nowych członków Zarządu NBP pociąga za sobą kadrową rewolucję w składzie Rady Polityki Pieniężnej. Już wkrótce odejdzie z niej trzech członków – a następcy będą pochodzić z rozdania dwóch obozów: rządzącego i prezydenckiego.
- Premier Donald Tusk zdecydował się złożyć kontrasygnatę na wniosku o powołanie trzech nowych członków Zarządu NBP. Uruchomił tym samym kadrową rewolucję w Radzie Polityki Pieniężnej.
- Z RPP, która ustala wysokość stóp procentowych, odejdą wkrótce do Zarządu NBP trzy osoby: Ludwik Kotecki, Przemysław Litwiniuk i Marcin Zarzecki.
- Koteckiego i Litwiniuka powołał do RPP Senat poprzedniej kadencji, Zarzeckiego – prezydent Karol Nawrocki. Oznacza to, że dwóch nowych członków Rady wskaże obecna koalicja rządząca, a jednego – Pałac.
- Przy Krakowskim Przedmieściu słyszymy, że głowa państwa nie podjęła jeszcze decyzji co do nowego nominata do RPP.
- Dyplomatycznie w tej kwestii wypowiadają się też dla Zero.pl przedstawiciele KO i PSL – natomiast najprawdopodobniej nie zmieni się to, że każda z tych partii, tak jak poprzednio, wskaże swojego kandydata.
Premier przerwał impas wokół Zarządu Narodowego Banku Polskiego, ale zarazem wprawił w ruch karuzelę stanowisk w Radzie Polityki Pieniężnej. Jest ona organem RPP, a do jej zadań należy m.in. ustalanie poziomu stóp procentowych.
Czytaj więcej: Jest przełom ws. zarządu NBP. Donald Tusk: Podpisałem nominacje
W skład Rady wchodzi jej Przewodniczący, którym jest Prezes NBP – obecnie Adam Glapiński – a także dziewięciu członków, powoływanych w równej liczbie przez Prezydenta RP, Sejm i Senat.
Zmiany w RPP na horyzoncie
Członkowie Rady Polityki Pieniężnej powoływani są na sześć lat, a swoją funkcję mogą pełnić tylko przez jedną kadencję. Nie mogą też łączyć jej z żadną inną funkcją w strukturach banku centralnego (zgodnie z art. 14 ustawy o NBP).
To oznacza, że kiedy prezydent Karol Nawrocki podpisze dokument z nominacjami do Zarządu NBP, który odesłał mu Donald Tusk ze swoją kontrasygnatą, swojego członkostwa w Radzie będą musieli zrzec się formalnie Ludwik Kotecki, Przemysław Litwiniuk i Marcin Zarzecki. To właśnie ich nazwiska widniały na wniosku o uzupełnienie wakatów w zarządzie banku centralnego.
Ludwik Kotecki oraz Przemysław Litwiniuk zasiedli w Radzie Polityki Pieniężnej 26 stycznia 2022 r. Obaj członkowie zostali wybrani przez Senat, kontrolowany przez ówczesną opozycję, a dzisiejszą koalicję rządzącą – pierwszy z nich z ramienia Koalicji Obywatelskiej, a drugi z rekomendacji Polskiego Stronnictwa Ludowego. To zatem Senat dokona teraz wyboru ich następców.
– Ta ścieżka może być uruchomiona po podpisaniu przez prezydenta nominacji, a więc jeszcze w listopadzie – mówi Zero.pl poseł Marek Sowa (KO), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
Pytany o to, czy jego klub ma już listę kandydatów do wypełnienia wakatu po Ludwiku Koteckim, kwituje krótko:
– Na to pytanie nie odpowiem. Ale nie wykluczam, że może być odtworzony scenariusz, w którym nasz klub i klub PSL będą zgłaszały swoich kandydatów.
– Decyzje będą zapadały jednak zupełnie gdzie indziej, w Senacie – przypomina.
Marek Sawicki, poseł PSL, na pytanie o następcę Przemysława Litwiniuka w RPP, odpowiada: – Wiem, że nazwiska są najważniejsze, ale nic mi nie wiadomo o tym, by ta giełda nazwisk już ruszyła.
Wniosek o powołanie członka RPP może zgłosić grupa co najmniej siedmiu senatorów. Zgłoszone kandydatury trafiają do senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych, gdzie odbywają się przesłuchania kandydatów. Następnie senacka komisja przedstawia Senatowi listę prawidłowo zgłoszonych kandydatur wraz ze swoimi rekomendacjami, a izba wyższa głosuje nad nimi na posiedzeniu plenarnym. Uchwała o powołaniu członka RPP jest podejmowana bezwzględną większością głosów.
Roszady w RPP. Trzeci głos należy do prezydenta
Trzeci wakat w RPP będzie musiał obsadzić prezydent Karol Nawrocki. Powołał on Marcina Zarzeckiego do Rady niecały rok temu – 22 grudnia 2025 r. Pytamy Rafała Leśkiewicza, prezydenckiego rzecznika i sekretarza stanu w KPRP, czy głowa państwa ma już wytypowanego następcę Zarzeckiego.
– Nie mam na ten temat, póki co, żadnej wiedzy – mówi nam prezydencki minister.
Karol Nawrocki ma jeszcze trochę czasu na decyzję. Marcin Zarzecki odejdzie do Zarządu NBP na początku przyszłego roku, ponieważ ma zastąpić Martę Gajęcką, której kadencja upływa 1 stycznia 2027 r.
Z kolei Ludwik Kotecki i Przemysław Litwiniuk dołączą do Zarządu NBP już w listopadzie – Kotecki ma objąć funkcję z dniem jego skutecznego powołania (a więc kiedy prezydent złoży podpis na dokumentach odesłanych mu przez premiera), a Litwiniuk powinien już 5 listopada zająć miejsce odchodzącego II wiceprezesa NBP, Adama Lipińskiego (jego kadencja upływa 4 listopada o północy). Z dniem skutecznego powołania do Zarządu NBP dołączy też Marta Kightley, była I wiceprezes NBP (jej kadencja wygasła w marcu br.), którą Adam Glapiński chciał ponownie widzieć w zarządzie banku centralnego.
Jak będą podejmowane decyzje o stopach procentowych?
Art. 13 ust. 7 ustawy o NBP przewiduje okres trzech miesięcy na obsadzenie wakujących stanowisk w RPP, licząc od daty wygaśnięcia mandatu członków. Jak widać, powoływanie nowych członków RPP nie musi zbiegać się w czasie z odejściem dotychczasowych. Co istotne, gremium to nie straci możliwości decydowania o stopach procentowych mimo zmniejszenia składu.
Do przyjmowania uchwał – a decyzja ws. poziomu stóp procentowych od strony prawnej jest uchwałą – wystarczy obecność co najmniej pięciu członków RPP, w tym jej przewodniczącego. Bez Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego w Radzie będzie siedem osób, a więc wymagane kworum będzie zabezpieczone.
Czytaj także: Przełom w portfelach. Inflacja zmienia kierunek po trzech miesiącach
Pewnej zmianie może natomiast ulec optyka Rady jako całości. „Według zbieranej pod koniec października przez PAP ankiety wśród ekonomistów, Ludwik Kotecki i Marcin Zarzecki uznawani są obecnie za jednych z najbardziej jastrzębich członków RPP, podczas gdy poglądy na politykę pieniężną Przemysława Litwiniuka uznawane są za neutralne” – zauważają w komentarzu ekonomiści Erste Banku Polska. Po przejściu do Zarządu NBP wszyscy trzej stracą wpływ na decyzje dotyczące poziomu stóp procentowych w Polsce. „Jastrzębie” to zwolennicy twardego kursu w polityce pieniężnej, a więc podwyżek stóp – w przeciwieństwie do tzw. „gołębi”.
Może zainteresuje Cię także:

