Reklama
REKLAMA
Reklama

Niepokojące sygnały z rynku. O ile mogą wzrosnąć rachunki Polaków za prąd i gaz?

Energia elektryczna i gaz drożeją. Czy rząd zdecyduje się na mechanizmy osłonowe dla gospodarstw domowych?
Energia elektryczna i gaz drożeją. Czy rząd zdecyduje się na mechanizmy osłonowe dla gospodarstw domowych? (fot. Shutterstock / Zero.pl)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Gospodarstwa domowe w Polsce muszą liczyć się ze wzrostem rachunków za energię elektryczną i gaz w 2027 r. W przypadku prądu podwyżki opłat dystrybucyjnych powinny pozostać jednocyfrowe, ale większym problemem mogą okazać się ceny samej energii. Jeszcze trudniejsza może być sytuacja odbiorców gazu, na co wskazują notowania na rynku hurtowym.

  • Wysokie ceny energii elektrycznej i gazu na rynkach hurtowych nie napawają optymizmem. Rachunki gospodarstw domowych mogą w 2027 r. istotnie wzrosnąć.
  • Łączna kwota do zapłaty na fakturze za prąd może być wyższa o 7-15 proc., a w przypadku gazu można rozważać scenariusz wzrostu całego rachunku o około 10–20 proc. – mówi Zero.pl analityk Wojciech Listoś.
  • Rząd może jednak zdecydować się na działania osłonowe dla konsumentów – tym bardziej, że przyszły rok będzie rokiem wyborczym.

Ceny energii elektrycznej i gazu ziemnego na światowych giełdach pną się w górę. Spółki energetyczne i gazowe uwzględniły ten wzrost notowań w swoich wnioskach taryfowych na 2027 r., skierowanych do Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

Czytaj także: Weto Karola Nawrockiego wisiało na włosku. Ważna ustawa z poprawkami

Według ustaleń „Rzeczpospolitej”, główni dostawcy energii (PGE, Enea, Tauron oraz Energa) chcą, aby URE dał im zielone światło na podniesienie taryf na sprzedaż samej energii (bez dystrybucji) w 2027 r. do poziomu około 600 zł za MWh, podczas gdy w bieżącym roku stawka ta wynosiła ok. 495 zł za MWh.

REKLAMA
Reklama

Drogi prąd. Wzrost taryf na horyzoncie

– Szansa na to, że stawki taryfowe dla gospodarstw domowych będą w przyszłym roku niższe, jest mała – ocenia w rozmowie z Zero.pl Wojciech Listoś, analityk rynku energii i gazu z firmy Energy Solution. – Jeśli chodzi o potencjalne finalne stawki, spodziewałbym się raczej ich wzrostu w 2027 r.

Spółki energetyczne nie komentują doniesień medialnych na temat swoich wniosków do URE. Regulator z kolei zatwierdzi taryfy na przyszły rok dopiero w grudniu 2026 r., po weryfikacji dokumentów przedstawionych przez wnioskodawców i po zakończeniu negocjacji.

We wniosku taryfowym składanym przez przedsiębiorstwo energetyczne do Prezesa URE zawsze wskazane są też proponowane stawki opłat dystrybucyjnych. Odzwierciedlają one koszt związany z transportem tej energii do odbiorców końcowych. 

– Jeśli chodzi o samą dystrybucję, to tu nie powinno być dużych skoków – analizuje obecną sytuację Wojciech Listoś. – W 2026 r. opłaty dystrybucyjne wzrosły średnio o 9 proc., w 2027 r. też spodziewam się jednocyfrowego wzrostu.

– Większy problem dotyczy jednak tej części rachunku, która związana jest z energią czynną – zauważa analityk. – „Waży” ona więcej niż dystrybucja. Kiedy spojrzymy na rynek hurtowy, widzimy mocne wzrosty na przestrzeni ostatnich miesięcy: główny kontrakt z dostawą na 2027 r. (BASE_Y–27) jest obecnie wyceniany na ok. 580 zł za MWh.

REKLAMA
Reklama

Jeszcze w sierpniu średnia cena tego kontraktu na Towarowej Giełdzie Energii (TGE) zbliżała się do 500 zł za MWh, ale nie przekraczała tej granicy.

– W ubiegłym roku średnia cena w taryfie G11, czyli dla gospodarstw domowych, wynosiła u największych sprzedawców prawie 50 gr za kWh przy średniej cenie zakupu kontraktu rocznego na rynku hurtowym na poziomie ok. 430 zł/MWh handlowanym w całym 2025 r. – wskazuje Wojciech Listoś. – Idąc tym tropem, jeśli na koniec tego roku średni koszt zakupu energii przez sprzedawców wyniesie 480-490 zł/MWh, to średnia cena w przyszłorocznej taryfie może kształtować się na poziomie 55-56 gr za kWh.

– Bez działań osłonowych wzrost rachunków gospodarstw domowych za energię może wynieść między 7 a 15 proc. – podsumowuje.

Gaz bije rekordy cenowe i winduje ceny prądu

Ceny prądu na rynku rosną m.in. dlatego, że coraz droższy jest gaz. W UE oraz w Polsce obowiązuje tzw. zasada ceny krańcowej (merit order). W myśl tej zasady zapotrzebowanie na prąd w pierwszej kolejności pokrywają najtańsze źródła, począwszy od OZE. Ale gdy popyt na prąd rośnie (np. w wieczornym szczycie), uruchamiane są najdroższe elektrownie – najczęściej właśnie bloki gazowe. A ostateczna cena energii dla wszystkich wytwórców w danej godzinie jest ustalana na poziomie kosztu produkcji najdroższego źródła, które było potrzebne do domknięcia systemu. 

REKLAMA
Reklama

Tymczasem ceny gazu ziemnego pną się w górę w związku z napięciami geopolitycznymi (wojna na Bliskim Wschodzie) i niższym zapełnieniem magazynów, co powoduje większą konkurencję o dostępne na rynku wolumeny. Według platformy AGSI, zapasy gazu ziemnego w magazynach w UE na dzień 2 listopada wynosiło 74,56 proc., przy czym średnia pięcioletnia dla tej pory roku to blisko 90 proc.

– W przypadku gazu sytuacja może być trudniejsza, biorąc pod uwagę to co się dzieje na rynku hurtowym – przyznaje Wojciech Listoś. – Obecna cena dla gospodarstw domowych wynosząca około 197 zł/MWh, jest relatywnie niska w porównaniu z poziomami, które obserwujemy na rynku dla dostaw na 2027 r. Cena GAS_BASE_Y-27 w hurcie (bazowy kontrakt na gaz ziemny – red.) wynosi obecnie 350 zł/MWh, czyli ponad 77 proc. powyżej obecnej ceny taryfowej gazu.

– Zakładając, że jego średnia cena wyniesie w tym roku średnio 220-240 zł/MWh, przy obecnych uwarunkowaniach rynkowych można rozważać scenariusz wzrostu całego rachunku o około 10–20 proc. – wylicza ekspert. – Najbardziej odczują to gospodarstwa ogrzewające dom gazem. Dla gospodarstwa płacącego średnio 500 zł miesięcznie oznaczałoby to około 50–100 zł więcej.

Czy rząd zamrozi ceny energii i gazu?

Wnioski taryfowe spółek energetycznych i gazowych zatwierdzi URE, ale decydujące dla portfeli konsumentów będzie to, co postanowią politycy. Od pewnego czasu z koalicji rządzącej płyną sygnały o gotowości do zastosowania mechanizmów mających ochronić odbiorców końcowych przed skutkami wzrostu cen energii i gazu. Nie bez znaczenia jest ti na pewno kalendarz polityczny – przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na jesień 2027 r. rządzący nie chcą ryzykować frustracji obywateli.

– Na stole jest kilka rozwiązań i w najbliższych tygodniach ministrowie będą o tym informowali – mówił niedawno na antenie Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, odnosząc się zarówno do cen gazu, jak i energii elektrycznej. W poniedziałek 2 listopada powtórzył te deklaracje w RMF FM, zapowiadając, że decyzje dotyczące wsparcia w obliczu rosnących cen gazu poznamy w tym miesiącu.

REKLAMA
Reklama

Ceny paliw w środę spadną. Minister ogłosił nowe stawki

Z kolei minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zasugerował, że podatek od nadzwyczajnych zysków od sprzedaży paliw, tzw. windfall tax, można rozciągnąć na gaz, co pozwoliłoby sfinansować mechanizm osłonowy dla odbiorców „błękitnego paliwa”. W Polsce gaz sprzedaje Orlen, pozyskując go relatywnie tanio z dwóch głównych źródeł: własnych złóż w Polsce i Norwegii, a także dzięki kontraktom na dostawy surowca z Norwegii zwartych po wcześniejszych, niższych cenach. Odbiorcom sprzedaje jednak surowiec po nowej, znacznie wyższej cenie rynkowej, i stąd bierze się jego nadmiarowy zysk.

Nad ostatecznym kształtem rozwiązań pracować będzie resort energii. Według „Rzeczpospolitej”, jeśli chodzi o gaz, w grę wchodzi mrożenie cen dla odbiorców końcowych połączone z rekompensatami dla spółek sprzedających paliwo.

ME, dopytywane przez Zero.pl o szczegóły mechanizmów osłonowych, jest oszczędne w słowach. – Na razie bez komentarza – mówi rzecznik ministerstwa, Grzegorz Łaguna.

Może zainteresuje Cię także:

REKLAMA
Reklama