Przedłużający się polityczny pat pomiędzy dwoma frakcjami PiS budzi mieszane uczucia wśród polityków. „Ta przedłużająca się awantura w PiS nie służy nikomu” – napisał wicemarszałek Krzysztof Bosak. Innego zdania jest jego kolega z Konfederacji, poseł Bartłomiej Pejo. – Tak, Konfederacja zyskuje na rozkładzie i problemach PiS – mówi w rozmowie z Zero.pl Zero.pl. Zapytaliśmy polityków lewicy i prawicy o problemy partii Jarosława Kaczyńskiego.

- Przyszłość Prawa i Sprawiedliwości, podziału lub jedności partii, pozostaje niejasna. Przedstawiciele różnych opcji spekulują, jak przedłużający się kryzys ugrupowania prezesa Kaczyńskiego może wpłynąć na polityczny krajobraz w Polsce.
- – Zwracam uwagę, że te targi, pranie brudów, to jest korzystne dla rządu Tuska – mówi Zero.pl współlider Konfederacji Krzysztof Bosak. Nieco inne stanowisko prezentuje partyjny kolega wicemarszałka Sejmu, poseł Bartłomiej Pejo.
- – Wszystko co osłabia polaryzację PO-PiS daje szansę na lepszą politykę – uważa poseł Razem, Maciej Konieczny. Według Andrzeja Szejny z Nowej Lewicy działacze PiS mogą finalnie dojść do porozumienia.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak napisał w mediach społecznościowych o tym, że jego zdaniem przedłużający się konflikt w obozie PiS szkodzi ogólnemu wizerunkowi prawicy i go ośmiesza. Polityk zaapelował o „przecięcie sytuacji męską decyzją”. Wezwał przy tym działaczy partii prezesa Jarosława Kaczyńskiego do działania i „nowych zadań”.
„Jak mamy zyskać, to zyskamy”
Zapytaliśmy wicemarszałka Sejmu o to, czy kryzys w PiS nie jest na rękę Konfederacji.
– Mamy swoich wyborców i nie wiązałbym tych spraw, ale te działania w PiS przejawiają się jako kompromitacje tego, co nazywa się prawicową polityką. Jak mamy zyskać to zyskamy. Zwracam uwagę, że te targi, pranie brudów, to jest korzystne dla rządu Tuska – mówi wicemarszałek Bosak.
Są w stowarzyszeniu Morawieckiego. Mają się wypisać, dostali mało czasu
Zdaniem współlidera Konfederacji rozłam w PiS może mieć charakter trwały.
– Wydaje mi się, że decyzja o rozłamie jest już podjęta i gra toczy się o przesuniecie kosztów tego rozłamu z jednej frakcji na drugą. Każda z nich próbuje zrzucić winę na drugą stronę. To odwraca uwagę od afer i błędów rządu, w tym problemów ze służbą zdrowia. W wyniku podziału powstałyby dwie listy, a Konfederacja mogłaby stać się partią numer jeden na polskiej prawicy – przekonuje szef Ruchu Narodowego i wicelider Konfederacji.
„Kupujemy popcorn i obserwujemy”
Nieco inaczej na problem kryzysu Prawa i Sprawiedliwości patrzy klubowy kolega marszałka Bosaka, poseł Bartłomiej Pejo z wolnościowego skrzydła Konfederacji.
– Ja uważam, że nie naszą rolą jest wchodzenie w buty PiS i dawanie im instrukcji (...) W ostatnich sondażach albo rośniemy, albo jesteśmy stabilni, więc kupujemy przysłowiowy popcorn i obserwujemy jak Prawo i Sprawiedliwość kończy swoją działalność partii mającej duże znaczenie na rynku politycznym – mówi Pejo.
Konflikt w PiS nabiera tempa. Płażyński domaga się od Horały przeprosin i pieniędzy
Polityk Konfederacji ujawnił Zero.pl, że rozmawia z wyborcami PiS-u, którzy „mają przesyt wewnętrznych wojenek”.
– Elektorat nie czuje, o co chodzi w tej wojence, wyborcy widzą niepoważnych ludzi obrażających się w internecie. Jeśli dojdzie do podziału, a w moim przekonaniu dojdzie, to finał tej historii będzie zapewne inny niż nasze rozejście z Grzegorzem Braunem. Obie frakcje stracą i elektorat w części według mnie przejdzie do Konfederacji, która połączy emocje części elektoratu PiS – przekonuje poseł Bartłomiej Pejo.
„Albo klękasz, albo się wynoś”
Jeszcze inaczej sprawę kłopotów PiS widzi poseł Andrzej Szejna z Nowej Lewicy.
– Myślę, że marszałek Bosak się martwi o PiS, bo koalicjant mu się rozpada. Jako polityk, który z PiS wojuje, powiem tak – ta sytuacja zwiększa szansę na to, że ta partia będzie się pogrążała w chaosie, ale ja bym niczego nie przesądzał. Już mieliśmy do czynienia z pięcioma czy sześcioma rozpadami i później, w imię władzy i korzyści potrafili się pogodzić i pójść razem do wyborów – mówi polityk lewicy.
– Gdybym miał dziś obstawiać, to raczej obstawiłbym scenariusz rozpadu. W przeciwnym razie premier Morawiecki straciłby twarz, bo jednak postawił wszystko na jedną kartę. Jest mu nie po drodze z Czarnkiem i nie zgadza się na zmiany w ugrupowaniu. Dano mu czarną polewkę, a po drugie alternatywę – albo klękasz, albo, mówiąc brutalnie się wynoś – tak mu powiedziano. Więc chyba nie ma innego wyjścia, niż dać się wyrzucić, bo inaczej zostanie potraktowany bardzo przedmiotowo – dodaje poseł Szejna.
„Każda depolaryzacja jest dla nas dobra”
Pytany o polityczny pat Prawa i Sprawiedliwości poseł Razem, Maciej Konieczny wskazuje na kruszenie się wieloletniej dominacji największych partii. – Przez lata święta wojna PO-PiS definiowała polską scenę polityczną. Każda depolaryzacja jest dla nas dobra, ewentualny rozpad PiS to element depolaryzacji. To korzystne dla sił, które nie chcą się wpisać w poddział znany w Polsce od lat – mówi polityk.
– Ten podział musi doczekać się jakiegoś rozwiązania. Wybór Czarnka jako kandydata na premiera był udawaniem trzeciej Konfederacji i próbą pójścia w stronę Grzegorza Brauna. Siłą rzeczy dla tych polityków, którym bliższa była oryginalna wizja partii, było to trudne. Trzeba mieć odwagę kreowania własnej wizji. Grupa Morawieckiego nie może liczyć, że znajdzie się na bieżących listach – dodaje Maciej Konieczny.
Konflikt w PiS wchodzi w decydującą fazę. Kierownictwo PiS przyjęło w ubiegłym tygodniu uchwałę zobowiązującą członków partii – pod groźbą wykluczenia – do wystąpienia ze stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną.
Głównym przedmiotem sporu jest „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego, który pod koniec lipca planuje w Warszawie spotkanie w formule grilla z udziałem ekspertów i gości, także spoza PiS. Do 23 lipca działacze związani ze stowarzyszeniami b. premiera i Jacka Sasina mają wybrać – pozostają w partii albo zostaną objęci procedurą wykluczenia.
Wcześniej list członków stowarzyszenia „Rozwój Plus” do prezesa Jarosława Kaczyńskiego podpisało 45 polityków związanych z Prawem i Sprawiedliwością.
