
19-letni Jakub L. został zatrzymany cztery dni po zabójstwie 49-letniej Diany R. w Kędzierzynie-Koźlu. Policja podkreśla tempo i skalę przeprowadzonej operacji. Problem w tym, że mężczyzna wcześniej zaatakował młotkiem przypadkową osobę w Opolu, a śledczy dysponowali nagraniem, na którym było widać twarz napastnika.
- 19-letni Jakub L. został zatrzymany zaledwie cztery dni po zabójstwie Diany R., jednak po jego ujęciu ujawniono, że wcześniej zaatakował młotkiem przypadkowego mężczyznę w Opolu.
- Śledczy mieli wówczas dysponować nagraniem pokazującym twarz napastnika, a mimo to przez niemal dwa miesiące nie doszło do zatrzymania.
- Dlatego pojawia się pytanie o to, czy wcześniejsze działania policji były wystarczające.
Zabójstwo Diany R. wstrząsnęło mieszkańcami Kędzierzyna-Koźla. 49-letnia kobieta 28 sierpnia wyszła na spacer z psem do kompleksu leśnego w dzielnicy Żabieniec. Jej ciało znalazł przypadkowy spacerowicz. Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta została kilkukrotnie uderzona młotkiem w głowę, a następnie zraniona nożem.
Czytaj także: Bogusław Bagsik poszukiwany na całym świecie. Interpol wystawił czerwoną notę
Przez cztery dni trwały poszukiwania sprawcy. Przełom nastąpił 1 września. Dorosłe rodzeństwo spacerujące nad rzeką zauważyło młodego mężczyznę z torbą. Jego zachowanie wzbudziło niepokój. Świadkowie powiadomili policję i przekazali funkcjonariuszom jego rysopis.
Patrol zatrzymał 19-letniego Jakuba L. Mężczyzna miał przy sobie torbę, w której znajdowały się m.in. narzędzia. Jak ustalili śledczy, były to przedmioty mogące mieć związek z zabójstwem Diany R. Nastolatek przyznał się później do popełnienia zbrodni.
Policja przedstawia zatrzymanie jako efekt intensywnej pracy śledczych. Funkcjonariusze mieli przeanalizować setki godzin nagrań monitoringu z okolic lasu. Tempo zatrzymania rzeczywiście robi wrażenie. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy spojrzy się na sprawę szerzej.
Wcześniej zaatakował człowieka
Jakub L. przyznał się również do wcześniejszego ataku. Doszło do niego w nocy z 4 na 5 lipca w Opolu. 19-latek zaatakował przypadkowo spotkanego mężczyznę i uderzał go młotkiem w głowę oraz twarz. Ofiara została w stanie krytycznym przewieziona do szpitala i nadal pozostaje w ciężkim stanie.
Od tego ataku do zatrzymania Jakuba L. minęły niemal dwa miesiące.
Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że śledczy prowadzący sprawę lipcowego napadu mieli nagranie z monitoringu, na którym widoczna była twarz napastnika. Mimo to przez kolejne tygodnie nie udało się go zatrzymać. Doszło do tego dopiero po zabójstwie w Kędzierzynie-Koźlu.
I tutaj pojawia się pytanie: dlaczego mężczyzna, który wcześniej zaatakował człowieka młotkiem, nie został zatrzymany, zanim doszło do kolejnej tragedii?
Przeczytaj też: Tragedia w szpitalu, 35-latka zmarła po podaniu leku. Dotarliśmy do wyników sekcji zwłok
„Nie przynosi policji chluby”
O ocenę działań policji Wirtualna Polska poprosiła Dariusza Nowaka, byłego policjanta kryminalnego. – Jest takie powiedzenie, że sukces zawsze ma bardzo wielu ojców, ale porażka nie ma żadnego. W tym wypadku doskonale się to sprawdza – ocenił.
Nowak nie nazywa sprawy ani wielkim sukcesem policji, ani jej kompromitacją. Jego zdaniem, na pełną ocenę trzeba poczekać do momentu, gdy będzie wiadomo, jak dokładnie wyglądały działania śledczych po lipcowym ataku.
– Fakt, że ten mężczyzna pierwszy raz omal kogoś nie zabił dwa miesiące wcześniej i dotąd nie został złapany, na pewno nie przynosi policji chluby – powiedział były funkcjonariusz.
Jednocześnie zwrócił uwagę na specyfikę sprawy. Jego zdaniem zachowanie podejrzanego mogło być trudne do przewidzenia. Po zabójstwie nie ukrył się, nie próbował przeczekać obławy, a dodatkowo nadal miał przy sobie przedmioty mogące mieć związek ze zbrodnią.
W efekcie zatrzymanie mogło być połączeniem pracy policjantów i szczęśliwego z punktu widzenia śledztwa przypadku. To mieszkańcy zauważyli podejrzanie zachowującego się mężczyznę i zawiadomili służby.
– Policja czasem musi mieć po prostu szczęście. Tym razem miała je szybko – podsumował Nowak.
Podejrzany trafił do aresztu
W czwartek sąd w Opolu zdecydował o zastosowaniu wobec 19-letniego Jakuba L. trzymiesięcznego tymczasowego aresztu. Mężczyzna usłyszał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz usiłowania zabójstwa.
Śledczy ustalili, że obie ofiary zostały wybrane przypadkowo. Podejrzany twierdzi, że ich nie znał. Miał także wcześniej leczyć się psychiatrycznie. O tym, czy w chwili popełnienia obu czynów był poczytalny, mają zdecydować biegli psychiatrzy.
Za zarzucane mu czyny grozi kara od 15 lat pozbawienia wolności do dożywocia.