
Przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS Agata Jagodzińska podziękowała posłance KO Monice Rosie za reakcję ws. planu lekcji w klasie jej dziecka. Zajęcia już nie będą zaczynały się tak wcześnie. Wpis wywołał burzę w sieci, a parlamentarzystka zapewnia Zero.pl, że nie interweniowała w szkole w tej sprawie, tylko przekazała informacje o sytuacji do organu prowadzącego.
- Agata Jagodzińska, przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS, publicznie skrytykowała plan lekcji swojej córki, która miała cztery razy w tygodniu rozpoczynać zajęcia o godz. 7.
- Po jej publicznym wpisie w sprawę zaangażowała się posłanka KO Monika Rosa, a szkoła zdecydowała się skorygować harmonogram.
- Ostatecznie liczba dni z rozpoczęciem zajęć o siódmej rano ma zostać zmniejszona z czterech do dwóch.
Agata Jagodzińska, przewodnicząca Związkowej Alternatywy w Krajowej Administracji Skarbowej, w dniu rozpoczęcia roku szkolnego zamieściła w mediach społecznościowych wpis. Krytykuje w nim na nowy plan lekcji swojej córki, która właśnie rozpoczęła kolejną klasę szkoły podstawowej.
Z nowego harmonogramu zajęć wynika, że jej dziecko miało rozpoczynać naukę o godzinie siódmej rano cztery razy w tygodniu. „I naprawdę zastanawiam się - czy to jest normalne?” – pisała Jagodzińska dodając, że standardem jest rozpoczynanie zajęć o godzinie ósmej.
Przeczytaj też: Biejat stała, gdy inni klęczęli na pogrzebie. Ksiądz stanął w jej obronie
„Czy oczekiwanie od 12-letniego dziecka, że cztery dni w tygodniu będzie gotowe do nauki i koncentracji już o 7 rano, jest zdrowe i zgodne z zasadami higieny nauki?” – zastanawiała się Jagodzińska.
Wyjaśnia też, że powodem tego, że zajęcia miały się rozpoczynać o tak wczesnej godzinie, jest to, że w szkole brakuje sal i jest zbyt wielu uczniów.
Pomoc posłanki KO
Po kilkunastu godzinach przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS zaktualizowała status swojego problemu. W jego rozwiązaniu pomogła posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa.
„Bardzo dziękuję Pani posłance Monice Rosie za zainteresowanie sprawą i zaangażowanie. Plan lekcji zostanie skorygowany” – poinformowała Jagodzińska. Jak wyjaśniła, jej córka nie będzie musiała już zaczynać lekcji o siódmej rano cztery razy w tygodniu, tylko dwa.
„Od lat dysponujemy wiedzą naukową dotyczącą tego, jak funkcjonuje mózg dziecka, kiedy dzieci najlepiej się uczą, w jakich godzinach mają największą zdolność koncentracji, a nadal układa się plany lekcji tak, jakby tej wiedzy nie było” – podsumowała rozważania przewodnicząca Związkowej Alternatywy.
„Od tego jest poseł”
Portal Zero.pl zwrócił się do Moniki Rosy z prośbą o stanowisko. Posłankę zapytaliśmy m.in., czy każdy obywatel może liczyć na taką szybką reakcję, kiedy sprawa dotyczy nietypowego planu lekcji oraz czy jej interwencja w szkole córki Jagodzińskiej jest w porządku wobec systemu i jego mankamentów.
„Oczywiście, że nie interweniowałam w szkole w tej sprawie, tylko przekazałam informacje o sytuacji do organu prowadzącego. I tyle” – odpisała Monika Rosa.
W środę wieczorem ponownie głos zabrała Jagodzińska. Stwierdziła, że w reakcji na jej wpis, w którym wspomniała o Rosie, pojawiło się oburzenie wśród komentujących.
„Ludzie, czy Wy naprawdę nie rozumiecie, na czym polega mandat poselski? Napisałam o problemie PUBLICZNIE. Nie zadzwoniłam po cichu do znajomego polityka. Nie chodziłam tylnymi drzwiami. Nie prosiłam o żadne przywileje. Opisałam sytuację, która dotyczy całej klasy. Post wywołał ogromną dyskusję. Posłanka go zobaczyła, zareagowała i plan udało się naprawić, nie krzywdząc przy tym nikogo innego” – napisała.
Jak dodała, „od tego jest poseł”, a wszystko odbyło się jawnie.

