
Niedzielne wydanie programu „Śniadanie Rymanowskiego” na antenie Polsat News i Interii nie obyło się bez emocji w studiu. Politycy poruszyli temat rosnącego napięcia wokół Trybunału Konstytucyjnego, jednak merytoryczna wymiana zdań szybko przerodziła się w ostre osobiste wycieczki. Prowadzący musiał kilkakrotnie interweniować.
- W trakcie rozmowy o walce o władzę w TK doszło do ostrej wymiany zdań między Marcinem Przydaczem z Kancelarii Prezydenta a posłem KO Robertem Kropiwnickim.
- Marcin Przydacz uzasadniał brak zaproszenia dla Koalicji Obywatelskiej na rozmowy u prezydenta, wskazując, że jedynym decyzyjnym partnerem w rządzie jest Donald Tusk.
- Krzysztof Bosak oraz Paweł Jabłoński ostrzegali przed konsekwencjami prawnymi i próbami siłowego przejmowania konstytucyjnych organów państwa z udziałem policji.
Walka o władzę w Trybunale Konstytucyjnym. Ten dzień może być kluczowy
Rozmowa skupiła się na najgorętszym temacie ostatnich godzin, czyli walce o władzę w Trybunale Konstytucyjnym. W tym kontekście poruszono m.in. kwestię wczorajszych rozmów prezydenta Karola Nawrockiego z przedstawicielami sił parlamentarnych.
„Czy tego prymitywa może pan uciszyć?”
Prowadzący program Bogdan Rymanowski zapytał Marcina Przydacza, szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta, dlaczego Karol Nawrocki nie zaprosił na nie Koalicji Obywatelskiej.
Przydacz odpowiedział pytaniem: – O czym miałby z nimi rozmawiać? Podważył tym samym sens ewentualnych rozmów.
Bogdan Święczkowski znów próbował wejść do TK. Zapowiedział, że będzie wracał
Na te słowa szybko zareagował poseł KO, Robert Kropiwnicki, który uznał, że najlepiej byłoby, gdyby prezydent rozmawiał „ze snusowym i Braunem, gdyż to im najlepiej wychodzi”.
Mimo próśb prowadzącego o ciszę, kontynuował swoją wypowiedź w podobnym tonie. Wtedy nie wytrzymał Przydacz: – Czy tego prymitywa może pan uciszyć? – zapytał, zwracając się do Bogdana Rymanowskiego. Prowadzący zareagował, apelując do uczestników o powstrzymanie się od argumentów ad personam oraz zachowanie wzajemnego szacunku na antenie.
Po opanowaniu emocji Przydacz dokończył swoją wypowiedź, zaznaczając, że próby rozmów z koalicją rządzącą były podejmowane w przeszłości. Jako przykład podał kwestię nominacji ambasadorów ustalanych między prezydentem a wicepremierem Radosławem Sikorskim. Zauważył jednak, że ustalenia te okazały się bezprzedmiotowe, ponieważ – jak ocenił – szef MSZ nie ma realnej sprawczości politycznej. Przydacz zadeklarował, że konstruktywny dialog jest możliwy wyłącznie z premierem Donaldem Tuskiem, jako jedyną osobą podejmującą kluczowe decyzje w obozie rządzącym.
Pomysł posła PiS
Do dyskusji włączył się również poseł Paweł Jabłoński z Prawa i Sprawiedliwości, który nie szczędził ironii. Zaproponował scenariusz, w którym „wykluczam wszystkich posłów, którzy mają dłuższy staż ode mnie. Jako poseł najstarszy stażem obwołam się marszałkiem seniorem, a następnie wszystkich posłów nie będę wpuszczał do Sejmu i w nowej większości przegłosujemy to, co będziemy chcieli”.
Na tę wypowiedź zareagował Robert Kropiwnicki, stwierdzając, że takie postępowanie doprowadziłoby Jabłońskiego do aresztu. Poseł PiS zgodził się z tą uwagą, podkreślając, że byłoby to złamanie przepisów Kodeksu Karnego dotyczącego zamachu na organy władzy – dodając przy tym, że dokładnie takiego działania dopuściły się osoby zaangażowane w spór wokół Trybunału Konstytucyjnego.
„Chciałbym przestrzec”
W programie wypowiadał się także Krzysztof Bosak, który zwrócił uwagę na rolę policji obecnej na terenie TK.
– Korzystając z dostępu do państwa anteny chciałbym przestrzec wszystkich funkcjonariuszy i urzędników, którzy są w to zaangażowani: usuwanie konstytucyjnego organu państwa to jest do 20 lat w więzieniu (...). Każdy policjant, nawet młody, wykorzystywany przez rząd, musi czytać przepisy prawa, które wykonuje – przypominał polityk.
Bosak zaapelował także do zgromadzonych przed siedziba TK. – Nie pozwólmy na bezprawie. Nie pozwólmy na siłowe przejęcie instytucji przy pomocy policji, bez podstaw prawnych – mówił wzywając do pokojowych protestów.