Od wielu lat potępiałem rozkwit nazistowskiego banderyzmu na Ukrainie – przyznał w Porannych Rozmowach Zero Leszek Miller. Były premier zaznaczył, że to zjawisko jest zagrożeniem dla Polski, a „ujawniło się już na Majdanie”. Polityk odniósł się też do pomysłu napisania nowej konstytucji i skrytykował obecne władze Lewicy.

- Leszek Miller stwierdził, że od wielu lat potępia rozwój nazistowskiego banderyzmu na Ukrainie, który jego zdaniem stanowi zagrożenie także dla Polski i ujawnił się już podczas wydarzeń na Majdanie.
- Podkreślił jednocześnie, że należy odróżniać obywateli Ukrainy od ideologii, którą krytykuje.
- Były premier ocenił również, że celem Polski powinno być jak najszybsze zakończenie wojny, nawet jeśli warunki pokoju będą trudne do uznania za sprawiedliwe, ponieważ – jak stwierdził – zwykle to zwycięzcy dyktują jego kształt.
Na początku rozmowy prowadzący Robert Mazurek zapytał Leszka Millera o jego wspomnienia z czasów matury. Były premier stwierdził, że ukończył technikum elektroenergetyczne, gdzie nie dawano nikomu matury za nic. Jak mówił, był „świetny” z języka polskiego i do dziś wspomina swoje maturalne wypracowanie z tego przedmiotu z samozachwytem. Przyznał, że był dość słaby z matematyki.
Później Mazurek przeszedł do drugiej części rozmowy; pytał Leszka Millera o to, jaką postawę powinna przyjąć Polska wobec wojny na Ukrainie. – Starać się, aby jak najszybciej ludzie przestali się tam zabijać – oznajmił. Zaznaczył, że należy współpracować z każdym, kto w sposób rozsądny chciałby realizować jakiś pokojowy wariant.
– Ale każdy uważa, że prezentuje rozsądny wariant i że zapewni sprawiedliwy pokój. Sęk w tym, że zwykle nie ma sprawiedliwych pokojów. Warunki pokoju piszą zwycięzcy, ale tutaj trudno powiedzieć, kto nim jest, dlatego nie można ustalić linii demarkacyjnej. Dlatego że obydwie strony uważają, że wygrają tą wojnę – powiedział.
Dodał, że w chwili, kiedy Donald Trump przejął ponownie władzę w USA, był przekonany, że amerykański przywódca bardzo szybko wymusi zakończenie konfliktu. – Ale niestety widzę, że nie ma takich sił – dodał.
Mazurek zadał też Millerowi pytanie od słuchacza: od kiedy tak nie znosi Ukrainy i Ukraińców? Były premier odparł, że takie pojmowanie sprawy jest przejawem „najgorszego polactwa”, rodzaju zdegenerowania i patrzenia prymitywnego.
– Gdyby pan zechciał prześledzić moje wystąpienia w Sejmie, moje felietony z tamtych lat, to by pan zauważył, że jeżeli chodzi o rozkwit nazistowskiego banderyzmu, to ja od wielu lat to potępiałem i byłem temu przeciwny – powiedział.
– Jak ktoś nie odróżnia Ukrainy od banderyzmu, jak ktoś nie odróżnia obywatela Ukrainy od ideologa banderyzmu, to ja nic nie poradzę – przyznał. Dodał, że nie ma żadnych przykrych doświadczeń związanych z Ukraińcami. Według Millera już na Majdanie ujawniło się to, co było „straszliwym niebezpieczeństwem także dla Polski – nazistowski banderyzm ukraiński”. – On był zawsze obecny – ocenił.
Czy powinniśmy mieć nową konstytucję?
Robert Mazurek pytał Leszka Millera o komentarz do propozycji prezydenta Karola Nawrockiego, który ogłosił powołanie Rady Nowej Konstytucji. Prezydent zapowiedział prace nad „konstytucją nowej generacji”, która mogłaby wejść w życie w 2030 r.
Miller przyznał, że „możliwości zmiany konstytucji albo napisania konstytucji od nowa są mniej więcej takie, jak bym obiecał, że pojutrze polecimy na wycieczkę na Marsa”. – Nie widzę możliwości, żeby w Sejmie pojawiła się większość 2/3, która taki projekt przeprowadzi – oznajmił. Dodał, że być może kiedyś pojawi się taki „moment konstytucyjny”, ale na pewno nie teraz.
Dopytywany, czy powinniśmy do tej nowej konstytucji, jeśli takowa miałaby kiedykolwiek powstać, wpisać członkostwo w Unii Europejskiej. Wzywa do tego Władysław Kosiniak-Kamysz. – Z mojego punktu widzenia to byłoby dobre rozwiązanie. Ale nie umierałbym za ten wpis. My nie wiemy, jak Unia Europejska będzie wyglądać, kiedy to okienko konstytucyjne się pojawi – odparł były premier.
Leszek Miller dopytywany, czy jest orędownikiem ustroju prezydenckiego wskazał, że z tą sprawą związane jest sedno politycznego sporu. W jego ocenie każdy dotychczasowy prezydent „dusił się w momencie uświadomienie sobie, jak ogromny ma mandat społeczny i jakie ma niewielkie możliwości”. Wtedy – zdaniem byłego premiera – „zaczyna rozpychać się i gwałcić konstytucję”. – I to dotyczy nie tylko pana Nawrockiego, ale wszystkich dotychczasowych prezydentów – ocenił.
Dodał, że to z tych powodów jest za tym, żeby przeprowadzić wybory prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe. – W Polsce międzywojennej ani razu nie wybieraliśmy prezydenta w sposób bezpośredni, tylko zawsze przez Zgromadzenie Narodowe. I Polacy z tego powodu nie płakali – mówił.
Leszek Miller o stanie Lewicy
Leszek Miller skrytykował też obecne władze Lewicy. Mówił, że partia w przeszłości zawsze organizowała pochody pierwszomajowe, „ale w tym roku Lewica Czarzastego bała się kompromitacji i go nie zorganizowała. - Przyszłoby może ze sto osób z administracji rządowej, bo musieliby przyjść i na tym by się skończyło – mówił.
Stwierdził też, że obecna Lewica całą swoją siłę bierze z zajmowanych stanowisk i tylko z tego. – Natomiast nie jest to żadna pociągająca oferta programowa ani polityczna – ocenił. Pytany, jaki to ugrupowanie ma obecnie dorobek odparł, że jego przedstawiciele pokazują listę rozmaitych osiągnięć parlamentarnych. – Najczęściej są to projekty – ironizował.
