Zniknęło gniazdo, pojawiły się metalowe zabezpieczenia, a wraz z nimi lawina pytań. Mieszkańcy wskazują winnych, spółka energetyczna odpiera zarzuty i mówi o ochronie ptaków. Sprawa z Panek trafiła już do policji i RDOŚ.

- W Pankach w woj. śląskim usunięto gałęzie z zalążka bocianiego gniazda na słupie. W ich miejscu pojawiły się metalowe zabezpieczenia, co wywołało sprzeciw mieszkańców.
- Mieszkańcy twierdzą, że działania zbiegły się z wizytą ekip technicznych. Podkreślają, że dzień wcześniej widzieli ptaki budujące gniazdo.
- Sprawą zajmują się policja i RDOŚ w Katowicach. Urzędnicy potwierdzili obecność metalowych elementów i brak zgody na ingerencję.
W Pankach w powiecie kłobuckim doszło do zdarzenia, które podzieliło lokalną społeczność. Na jednym ze słupów energetycznych zniknęły gałęzie tworzące zaczątek bocianiego gniazda. W ich miejscu pojawiły się metalowe elementy mające uniemożliwić ptakom budowę. Mieszkańcy są przekonani, że za działaniem stoją energetycy. Spółka zaprzecza i przekonuje, że jej celem było bezpieczeństwo bocianów.
Według relacji osób mieszkających przy ul. 1 Maja, z którymi rozmawiali reporterzy TVN24, bociany od lat wracają w to samo miejsce. Jedna z mieszkanek mówiła, że jeszcze dzień wcześniej widziała gałęzie przygotowywane przez ptaki, a następnego dnia miały zostać usunięte. To właśnie ten moment budzi największe emocje, bo – jak podkreślają mieszkańcy – zbiegł się z pojawieniem ekip technicznych.
Sprawą zajmuje się policja i RDOŚ
Do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach wpłynęła informacja o montażu zabezpieczeń. Instytucja zawiadomiła policję. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny słupa i potwierdzili obecność metalowych elementów w miejscach, gdzie ptaki mogłyby budować gniazda.
Śledczy czekają na wyjaśnienia Tauron Dystrybucja: kto podjął decyzję o montażu i na jakiej podstawie. Równolegle analizowane jest dodatkowe zgłoszenie, z którego wynika, że mogło dojść nie tylko do płoszenia ptaków, ale też do zniszczenia gniazda.
RDOŚ podkreśla, że nie wydawał zgody na usuwanie gniazd w tej lokalizacji.
Tauron: nie usuwaliśmy gniazda, działaliśmy dla bezpieczeństwa
Spółka energetyczna stanowczo odrzuca zarzuty. Jej przedstawiciele przyznają, że pracownicy byli na miejscu, ale – jak twierdzą – wyłącznie w celu oceny sytuacji i przygotowania bezpieczniejszej alternatywy dla ptaków.
Według Tauronu słup znajduje się w pobliżu stacji transformatorowej, co ma stwarzać realne ryzyko porażenia prądem. Firma przekonuje, że właśnie dlatego zdecydowano się na montaż zabezpieczeń oraz budowę specjalnej platformy lęgowej. Taka konstrukcja pozwala bocianom gniazdować wyżej i z dala od przewodów.
W oficjalnym stanowisku spółka zaznacza, że w 2026 r. nie prowadziła działań polegających na usuwaniu gniazd ani ich zaczątków w okresie lęgowym. Podkreśla też, że nowa platforma została wykonana w kwietniu i – według obserwacji – jest wykorzystywana przez ptaki.
Co było wcześniej? Wątek z 2025 r.
Dodatkowym elementem sprawy jest wcześniejsza interwencja. Tauron wskazuje, że w 2025 r. – na wniosek gminy i w uzgodnieniu z RDOŚ – istniejące gniazdo zostało przeniesione poza sezonem lęgowym na przygotowaną platformę. Spółka sugeruje, że to właśnie tamta operacja może być mylona przez mieszkańców z tegorocznymi zdarzeniami.
Ornitolodzy nie mają wątpliwości, że infrastruktura energetyczna może być dla bocianów niebezpieczna. Szczególnie narażone są młode osobniki uczące się latać, które siadają na elementach instalacji. Dlatego w praktyce stosuje się różne zabezpieczenia – od osłon po platformy lęgowe.
Jednocześnie eksperci podkreślają, że metody zniechęcania ptaków, takie jak montaż kolców czy szpikulców, powinny być stosowane poza okresem lęgowym. W momencie, gdy ptaki zaczynają budowę gniazda, podlegają ścisłej ochronie, a ingerencja może naruszać prawo.