Politycy Koalicji Obywatelskiej Borys Budka i Jacek Karnowski złożyli zawiadomienie do prokuratury po publikacji dotyczącej spotkania posła PiS Michała Moskala z prezesem giełdy Zondacrypto Przemysławem Kralem. – Sytuacja jest wyjątkowo poważna – mówi Zero.pl Karnowski. – Sprawa jest tak oczywista, że natychmiast powinna zająć się nią prokuratura – dodaje Budka.

- Borys Budka i Jacek Karnowski z Koalicji Obywatelskiej złożyli zawiadomienie do prokuratury. Dotyczy ono spotkania posła Michała Moskala z prezesem giełdy Zondacrypto na Ibizie.
- Zawiadomienie do organów ścigania dotyczy potencjalnego działania w celu osiągnięcia korzyści osobistej lub majątkowej.
- Michał Moskal odrzuca oskarżenia i twierdzi, że nie podjął żadnej współpracy z Kralem ani Zondacrypto.
Sprawę opisała Wirtualna Polska. Z ustaleń portalu wynika, że poseł Michał Moskal, członek sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, oraz były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński spotkali się z prezesem Zondacrypto na Ibizie. Według artykułu, parlamentarzysta miał planować współpracę z giełdą, która kilka miesięcy później upadła. Po powrocie polityk miał aktywnie zająć się tematyką kryptowalut w Sejmie.
– Sytuacja jest wyjątkowo poważna, bo kilkanaście tysięcy Polaków potencjalnie traci swoje oszczędności – mówi Zero.pl Jacek Karnowski, poseł Koalicji Obywatelskiej i wiceminister funduszy i polityki regionalnej. Polityk potwierdza, że zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa już wpłynęło do prokuratury.
– Jednocześnie mamy do czynienia z niebywałym schematem: poseł Michał Moskal najpierw leci na zaproszenie na Ibizę nie za własne pieniądze, potem twierdzi, że rzekomo zwracał gotówkę „do ręki” byłemu agentowi CBA, a następnie wspólnie z posłem Januszem Kowalskim składa kilkanaście poprawek do ustawy – słyszymy.
Czytaj także: Wojna biskupów z Nowacką. Ekspert wskazuje, co razi Polaków
Karnowski nie ma wątpliwości, że sprawę spotkania Moskala i Krala trzeba „bezwzględnie wyjaśnić”. – Zachodzi tu ewidentne podejrzenie nadużycia uprawnień oraz działania w celu osiągnięcia korzyści osobistej lub majątkowej. Poseł poleciał tam przecież po to, aby pozyskać środki dla swojej fundacji. To, że teraz twierdzi, iż ich ostatecznie nie uzyskał, zostawmy na boku, bo sam cel wyjazdu był jasny – wskazuje.
I dodaje: – A przecież nie mówimy o szeregowym pośle, lecz o bardzo bliskim współpracowniku prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
– Mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją, w której Prawo i Sprawiedliwość po prostu nie jest w stanie oczyścić się z takich ludzi i takich powiązań. Nawet Zbigniew Ziobro nie został do dzisiaj usunięty z partii, mimo że na swoją fundację otrzymał pieniądze od Zondacrypto, a później jeszcze sam pożyczał środki z tej organizacji – mówi Zero.pl polityk.
Budka i Karnowski nie przebierają w słowach
Nie inaczej sprawę komentuje europoseł Koalicji Obywatelskiej Borys Budka. – To jest sprawa tak oczywista, że natychmiast powinna zająć się nią prokuratura. Śledczy jak najszybciej powinni zabezpieczyć nośniki danych – zarówno samego pana posła, jak i fundacji, z którą współpracuje – aby sprawdzić, kto fizycznie pisał poprawki, które miały na celu „wybić zęby” ustawie mającej chronić klientów giełd kryptowalut przed nadużyciami, czy rzeczywiście były one jego autorstwa, oraz dokładnie prześwietlić finanse tej organizacji – wskazuje.
– My niczego z góry nie przesądzamy, ale prokuratura musi to niezwłocznie wyjaśnić, bo gdy łączymy kropki, całość jest zbyt oczywista. Poseł Moskal wcześniej w ogóle nie interesował się rynkiem kryptowalut. Dziwnym trafem były agent CBA funduje mu bilet na Ibizę, dochodzi do spotkania z panem Kralem i od tego momentu zaczyna się nadzwyczajna aktywność posła. Podpisuje się pod poprawkami, a sam publicznie twierdzi, że rzekomo nawet nie wiedział, z kim ma się spotkać – co jest dziwne, bo pan Kral jest postacią powszechnie znaną – zauważa Budka.
– Druga sprawa: sam poseł przyznaje, że celem rozmów był rozwój i współpraca z fundacją, z którą jest związany, choć formalnie w niej nie figuruje. Trzeba więc jednoznacznie ustalić, czy nie mieliśmy do czynienia z transakcją wiązaną: wsparcie dla fundacji w zamian za przeforsowanie korzystnych poprawek w ustawie. Taki mógł być scenariusz i to musi zostać zbadane – dodaje europoseł.
Moskal umniejsza doniesieniom, a prokuratura działa
Moskal do doniesień odniósł się we wpisie na platformie X. „Miała być bomba. Jest kapiszon” – napisał. W oświadczeniu podkreślił: „Z Kralem rozmawiałem raz — tak samo jak z dziesiątkami innych przedsiębiorców”. Zaznaczył, że spotkanie trwało około godziny. „Ani ja, ani żaden z moich współpracowników, ani żadna z organizacji społecznych, w których działam, nigdy nie podjęli z nim ani z podmiotami z nim związanymi żadnej współpracy. Nie przyjęliśmy od nich ani złotówki” – dodał poseł.
Rzecznik PiS Rafał Bochenek oświadczył, że poseł nie informował kierownictwa ugrupowania o wyjeździe i nie reprezentował tam partii.
Giełda Zondacrypto znalazła się w kryzysie w kwietniu, gdy ujawniono spadek jej rezerw bitcoinów o 99 proc. Media informowały wówczas, że „użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków”. Śledztwo dotyczące oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy wszczęła 17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach po wpłynięciu kilku tysięcy zawiadomień. 3 sierpnia sprawę połączono z postępowaniem śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej w sprawie zaginięcia w 2022 r. założyciela giełdy Sylwestra Suszka.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował w tym tygodniu o przełomie w śledztwie oraz o nowych podejrzanych i dowodach. Przekazał, że prokuratura bada m.in. wątki finansowania przez Zondacrypto fundacji Zbigniewa Ziobry, fundacji Przemysława Wiplera, Telewizji Republika, konferencji CPAC oraz pomocy zbiegłemu Marcinowi Romanowskiemu.
Może zainteresuje Cię także:

