– Paliwa w Polsce nie zabraknie – uspokajał podczas konferencji prasowej minister energii Miłosz Motyka. Jak zapewnił, zakontraktowane dostawy są realizowane bez zakłóceń i nie ma planów uruchamiania rezerw strategicznych. Szef resortu energii stwierdził też, że pakiet CPN mógłby wrócić w szerszej formule, gdyby prezydent Karol Nawrocki „nie zachował się jak Piłat”.

- Polska jest zabezpieczona, jeśli chodzi o dostawy paliwa – poinformował na konferencji prasowej minister energii Miłosz Motyka.
- Ceny maksymalne paliw, ogłoszone w rozporządzeniu z 14 sierpnia, pojawią się na pylonach na stacjach w Polsce już o północy w nocy z 16 na 17 sierpnia.
- Zdaniem Miłosza Motyki pakiet CPN mógłby wrócić na szerszą skalę, gdyby nie decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odesłaniu ustawy o podatku od nadmiarowych zysków firm paliwowych do Trybunału Konstytucyjnego.
Minister energii Miłosz Motyka zabrał głos podczas konferencji poświęconej powrotowi pakietu CPN na polskie stacje – w okrojonej formule. Zakłada ona obniżenie stawki VAT na paliwa z obecnych 23 proc. do 8 proc., a także ustalanie przez rząd stawek maksymalnych, które będą widniały na pylonach.
Dramatyczna noc w Chorwacji. Polak: Zostawiliśmy samochód i uciekliśmy pieszo
„Paliwa w Polsce nie zabrakło i nie zabraknie”
– Już o północy z niedzieli na poniedziałek ten ceny będą zmienione – powiedział szef resortu energii, odnosząc się do swojego obwieszczenia opublikowanego w piątek 14 sierpnia. Na jego mocy w poniedziałek 17 sierpnia benzyna 95 ma kosztować nie więcej niż 6,41 zł/l, benzyna 98 nie więcej niż 7,20 zł/l, a olej napędowy maksymalnie 7,37 zł/l.
Przy okazji minister odniósł się do obaw o dostępność paliw w Polsce. – Mimo wielu strachów, które były przedstawiane także publicznie, przez przedstawicieli opozycji, paliwa w Polsce nie zabrakło i nie zabraknie. Mamy zakontraktowane dostawy, one są realizowane w sposób absolutnie niezachwiany – zapewnił.
– I też nie ma planów uruchamiania rezerw strategicznych – podkreślił Miłosz Motyka.
Jak dodał, rząd będzie monitorował kwestię dostępności paliw także pod kątem turystyki paliwowej – chodzi o to, że niskie ceny mogą skłaniać kierowców z ościennych państw do tankowania w Polsce. Zdaniem Motyki nie ma jednak obaw, by pogorszyło to sytuację zaopatrzeniową.
Minister energii: Prezydent umył ręce jak Piłat
Według Miłosza Motyki pakiet CPN mógłby wrócić w szerszej formule (w poprzednim wydaniu rząd ściął także stawkę akcyzy), gdyby prezydent Karol Nawrocki „nie umył rąk jak Piłat” i nie odesłał ustawy o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych (tzw. windfall tax) do Trybunału Konstytucyjnego.
Przypomnijmy, że rząd liczył na to, iż podatek ten – z którego wpływy szacowane były na ok. 4 mld zł – zrekompensuje większą część kosztów, jakie poniósł budżet państwa w związku z funkcjonowaniem pierwszego pakietu CPN (od końca marca do końca czerwca). Ministerstwo Finansów szacowało te koszty na ok. 4,7 mld zł.
Prezydent Karol Nawrocki skierował jednak projekt ustawy o daninie do TK w trybie kontroli następczej, wskazując na to, że zaproponowany w niej mechanizm działałby wstecz. Podatek od nadmiarowych zysków firm paliwowych miał bowiem obejmować okres od 1 marca do 31 grudnia 2026 r., przy czym przepisy miały wejść w życie 1 sierpnia 2026 r.
Podatek od zysków wraca na agendę rządu. Możliwy też „plan B” z ważną rolą Orlenu
Dopytywany o to, czy pakiet CPN może zostać przedłużony poza obecny horyzont jego obowiązywania (do 31 sierpnia), odparł: – To pytanie, które będzie wracało, ale podstawowym czynnikiem, który będzie determinował naszą odpowiedź, będzie sytuacja na rynkach i sytuacja budżetu państwa.