
Napięcie na rynku paliw znów wzrosło. To efekt doniesień, że Biały Dom analizuje 3-miesięczną blokadę wywozu oleju napędowego z USA, by powstrzymać drożyznę na krajowym rynku. Mimo że szef resortu energii Chris Wright zaprzecza tym przeciekom, Bruksela oficjalnie przyznała, że negocjuje w tej sprawie z administracją Donalda Trumpa. Ceny diesla zareagowały wzrostem. Zapłacimy jeszcze więcej?
- „Powiedziałem: nie wysyłajmy tego diesla” – te słowa Donalda Trumpa wystarczyły, by nerwowość na rynku paliw znów wzrosła.
- Według doniesień amerykańskich mediów, prezydent rozmawiał ze swoimi doradcami o zakazie eksportu oleju napędowego. Na Europę, która sprowadza diesel z USA, padł strach.
- Komisarz ds. energii USA, Christ Wright, zaprzecza tym informacjom, ale oliwy do ognia dolała Bruksela. Według „Politico” unijni dyplomaci mieli zacząć już negocjacje z Białym Domem, nalegając, by porzucił pomysł zakazu eksportu diesla.
- Co oznacza obecne zamieszanie dla krajowych cen paliw i naszych portfeli?
– Powiedziałem: nie wysyłajmy tego diesla. Produkujemy mnóstwo oleju napędowego – oznajmił Donald Trump dziennikarzom w kuluarach Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku (słowa prezydenta cytuje CNBC). – Zaapelowałem o to do moich ludzi. Rozmawiam o tym od pewnego czasu – dodał amerykański prezydent.
Ceny paliw znowu w górę. W tych województwach tankowanie boli najbardziej
Donald Trump miesza na rynku paliw
Media w USA zauważają, że Trump znajduje się pod rosnącą presją ze strony republikańskich kongresmenów reprezentujących stany wybitnie rolnicze, takie jak Iowa, którzy domagają się, by prezydent zrobił coś, aby ceny paliw przed wyborami spadły. Na początku listopada Amerykanie rozstrzygną o składzie całej Izby Reprezentantów i ok. jednej trzeciej Senatu w tzw. wyborach połówkowych (midterms). Zadowolenie społeczne, które zapewni poparcie wyborców, jest w tej sytuacji na wagę złota. To dlatego gospodarz Białego Domu miał zacząć rozmawiać ze współpracownikami o tym, czy zakaz eksportu diesla jest realny – i jakie przyniósłby efekty.
Jak zauważa CNBC, w czwartek 24 września diesel w USA kosztował średnio 6,51 dol. za galon (ok. 3,79 l), o 2,82 dol. więcej niż rok temu o tej porze.
– Amerykańskiemu prezydentowi chodziło o to, że ograniczenie eksportu diesla mogłoby poprawić sytuację cenową na rynku amerykańskim – tłumaczy Urszula Cieślak, analityczka rynku paliw z firmy Reflex. – Chodzi tu o rafinerie położone na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, które mają duże zdolności przerobowe i mogą produkować dużo paliw. Mogłoby się jednak okazać, że przy restrykcjach eksportowych nie byłyby one w stanie zagospodarować całej swojej dużej produkcji oleju napędowego na rynku wewnętrznym. Eksport w głąb USA nie byłby do końca opłacalny. W tej sytuacji rafinerie te musiałyby ściąć moce przerobowe, a to z kolei zmniejszyłoby podaż benzyn na rynek w USA. Nie jest to więc sytuacja zero-jedynkowa.
Ograniczenie przerobu ropy poskutkowałoby więc mniejszą produkcją innych paliw i podbiłoby ich ceny. Na te niuanse realiów biznesu paliwowego wskazują też organizacje branżowe. We wspólnym liście do Donalda Trumpa kilkanaście organizacji, w tym Amerykańska Izba Handlowa i Amerykański Instytut Naftowy (API), napisały, że zakaz eksportu doprowadziłby do „spadku produkcji paliw, ograniczeń w podaży i wzrostu kosztów dla amerykańskich rodzin, rolników i kierowców ciężarówek”.
Trump wysłał do dziennikarzy sekretarza skarbu, Scotta Bessenta, który przyznał, że Biały Dom „sprawdza”, czy zakaz eksportu diesla jest w ogóle wykonalny – i czy do osiągnięcia pożądanych efektów wystarczyłaby całkowita czy częściowa blokada wywózki oleju napędowego. Jak napisał serwis „Politico”, na stole leży opcja 90-dniowego zakazu eksportu diesla.
Nastroje próbował tonować Chris Wright, sekretarz energii w administracji Trumpa, zapewniając (w rozmowie z „New York Times”), że żaden taki scenariusz nie jest rozważany, ale oliwy do ognia dolały kolejne doniesienia „Politico” – a mianowicie, że Bruksela już zaczęła rozmowy na wysokim szczeblu z Amerykanami, by wybić im ten pomysł z głowy. To wszystko wytrąciło rynek z równowagi.
Ceny diesla w górę
– Donald Trump dał do zrozumienia, że mógłby być za ograniczeniem eksportu diesla z USA, gdyby taka propozycja się pojawiła. Choć żadne wiążące decyzje nie zapadły, to taka informacja poskutkowała wzrostami cen, co było widać po pierwszej reakcji rynku – wskazuje Urszula Cieślak. Jak wyjaśnia:
– Pojawiły się po prostu obawy o dostępność diesla w Europie, bo my tych mocy rafineryjnych nie mamy wystarczająco dużo i w znaczącym stopniu polegamy na imporcie, w tym z USA.
W sierpniu br. USA dostarczyły około 50 proc. diesla importowanego do krajów Unii Europejskiej. W reakcji na możliwe wyschnięcie tego źródła dostaw, ceny natychmiast zaczęły rosnąć.
W środę 23 września benchmarkowy kontrakt Gasoil Low Sulphur (na olej napędowy o niskiej zawartości siarki) notowany na giełdzie ICE Futures Europe przebił poziom 1520 dol. za tonę. Po uspokajających komentarzach Chrisa Wrighta cena spadła – już w piątek na otwarciu wyniosła 1445,5 dol. za tonę. Ale i tak diesel jest dziś droższy niż rok temu o ponad 99,5 proc.
Tańsza ropa nic nie daje
Chociaż w piątek ceny ropy spadają po doniesieniach o negocjacjach prowadzonych przez przedstawicieli USA i Iranu ws. możliwości zakończenia wojny, to dla Europy scenariusz taniego diesla jest dziś bardzo odległy. Wszystko przez wspomniane ograniczenia mocy rafineryjnych i ograniczoną dostępność gotowego produktu.
W tym kontekście nie dziwi rekordowy wzrost marży rafineryjnej na Starym Kontynencie. W minioną środę różnica w wycenie między olejem napędowym a ropą naftową typu Brent, używaną do jego produkcji, wyniosła ponad 95 dol. Jak zauważyła agencja Bloomberga, tak wysokich wartości tzw. crack spreadu nie notowano od 2011 r., odkąd dostępne są porównywalne zestawienia.
Dodajmy, że na globalną podaż diesla negatywnie wpływa też obowiązująca od lipca blokada eksportu oleju napędowego z Rosji (ukraińskie ataki dronowe na rafinerie spowodowały problem z dostępnością ON na rosyjskim rynku wewnętrznym), która nakłada się na mniejsze dostawy z Bliskiego Wschodu.
Na krajowym rynku paliw w przyszłym tygodniu ceny diesla powinny kształtować się w przedziale 8,99-9,29 zł za litr – wynika z prognoz e-petrol. Rząd konsekwentnie powtarza, że jakikolwiek program osłonowy może wrócić dopiero wtedy, kiedy prezydent Karol Nawrocki podpisze ustawę dotyczącą opodatkowania nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych (idea jest taka, że podatek ten miałby sfinansować kolejną tarczę paliwową).
Prezydent ma jednak własną koncepcję – projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie”, który przewiduje m.in. czasowe zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej, możliwość elastycznego obniżania akcyzy oraz ustawowe limity marż rafineryjnych, importowych i hurtowych.
Orlen odpowiada prezydentowi. „Tłumaczymy to na prostych klockach”
Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara skomentował ten pomysł, oceniając, że mógłby on spowodować niedobory paliwa na krajowym rynku.

